Archiwa tagu: Solidarność

1989 – 2014: rachunek sumienia.

19891

 

„Obłęd polega na powtarzaniu w kółko tej samej czynności, oczekując innych rezultatów”

 

~ Albert Einstein

 

 

Krajobraz Polski AD 2014 przypomina abstrakcyjną mozaikę, amplituda naszych możliwości i marzeń rozciąga się między poczuciem dumy a powodem do wstydu. Możemy poszczycić się jednym z najniższych wskaźników przestępczości w Europie, pomimo światowego kryzysu wciąż rosnącym PKB, Polacy deklarują coraz większe zadowolenie z życia. Jednak ogromna lista miejsc, w których polskie państwo zawiodło wciąż nie pozwala na odtrąbienie sukcesu.

Czytaj dalej

Polska od nowa.

7824a66af3d3104d1e9b9245e30bf544

Euforia odzyskanej wolności uleciała gdzieś niepostrzeżenie. Pamiętam to zachłyśniecie się powierzchownością, najbardziej namacalnymi przejawami tego, że oto dotarł do nas zachód. Wszystko jawiło się w jasnych barwach, wyścig za zachodem rozważany był w perspektywie kilku lat. „My już są Amerykany” śpiewał wtedy Kukiz. Dziś euforia bezpowrotnie minęła, wszyscy zrozumieli, że zostali nabici w butelkę. Beneficjentami przemian są Polacy, ale tylko nieliczni. Nastrój zmienił się radykalnie, kto dziś pozwoli sobie w pozytywnych słowach powiedzieć coś o sytuacji w kraju, jest automatycznie uznawany za nachalnego propagandystę. Już nawet w Wyborczej w dobrym tonie jest popsioczyć na to, w jakim kraju żyjemy. Ciągle jednak dostrzegamy niepożądane zjawiska jako powodowane i kultywowane przez onych, dodatkowo w zupełnym oderwaniu od siebie.

Martyna Śmigiel zastanawia się, skąd popularność disco polo w Warszawie, Grzegorz Sroczyński w rozmowie z socjologiem prof. Krzysztofem Jasieckim zastanawiają się, czemu polski biznesmen jest chciwy, Pasikowski wciąż się dziwi, czemu Polacy nie są patriotami. Puentą jest cytat z dyżurnego guru polskiego dziennikarstwa – Tomasz Lisa, który bez zażenowania mówi o ludziach którzy przeprowadzają ponownie jego lustrację: To się w pale nie mieści! – U nas to co wyprawiają żule z prawicowego lumpeksu jest w okolicach mainstreamu. Nawet w dziennikarstwie ponieśliśmy porażkę. Otóż to nie oni słuchają disco polo ale my, nie oni są pazerni ale my, nie oni nie mają pojęcia o patriotyzmie ale my, i to my uznajemy dziennikarza-celebytę za ikonę niezależnego, mądrego dziennikarstwa. To my w końcu dajemy sobą pomiatać w pracy i konsekwentnie wybieramy tych samych oszustów w wyborach. Swego czasu sam dałem się uwieźć zaklęciom Tuska. Ale uczynił to nawet Tomek Lipiński, który 30 lat temu śpiewał „Nie wierzę politykom”, więc czuję się po części usprawiedliwiony. Otóż to wszystko różne strony tej samej monety. Nie zostaliśmy wykształceni do podejmowania odpowiedzialności za całą społeczność, do działania na jego rzecz. Nowym i jedynym celem nowej, świeckiej religii – neoliberalizmu stało się bogacenie się, w jak najszybszy sposób, bez mozolnego budowania systemu, marki czy długofalowej strategii. Drugą nogą współczesnego polskiego etosu została wiara, co zostało doskonale wykorzystane przez KK do zyskiwania majątku i wpływu na rządy. Przestrzeń publiczną szybko przejęli ludzie o mentalności rekinów, jednocześnie pozbawieni jakiejkolwiek wrażliwości, poczucia estetyki, myślenia długofalowego i w kategoriach społecznych a nie indywidualnych. Oni zdominowali biznes, media, administrację, politykę czy szkolnictwo. Zamiast umieścić w każdym środowisku ludzi, którzy mają predyspozycje do zajmowania się daną dziedziną, byli tam wpychani ci, którzy nie zadawali trudnych pytań i byli absolutnie dyspozycyjni. W efekcie słuchamy disco polo, mamy do czynienia z tępymi szefami i urzędnikami, szkoły uczą wszystkiego tylko nie myślenia a patriotyzm jest machaniem flagą w rocznicę kolejnych narodowych katastrof. Z drugiej strony kto miał poddawać w wątpliwość wszystkie procesy, które się tu odbywały skoro pod nos były podstawiane artykuły pierwszej potrzeby: kiełbasa w sklepach i muzyka z klawisza? Aż było za późno, wszystko zostało opanowane. Nikt od początku nie mówił, jak ten nasz sukces ma wyglądać, więc dziś nikt nie ma prawa kogokolwiek za nic winić. Miał być wolny rynek i jest. A że zarządzany przez krewnych i znajomych królika? Nikt nikomu milionerem zostać nie zabrania. Fetyszem i jedynym celem stał się pieniądz. Dbałość o przestrzeń publiczną, zrównoważony rozwój, długofalowe planowanie, transparentność działań administracji publicznej nigdy tematem mainstreamowej dyskusji publicznej nie były. Wizerunek dzisiejszej Polski nie jest przypadkiem. Jest dokładnym, i niestety trafnym odzwierciedleniem tego, kim jesteśmy en masse. To, że ten obraz jest dla wielu krzywdzący pozostaje jedynie smutną konstatacją.

Przemiany Okrągłego Stołu się nie zakończyły. One się dopiero rozpoczynają. Musimy jednak na nowo określić cele, a przede wszystkim sposoby działania. Bo wszyscy z nieznanych powodów uznali, że przechodząc nagle z komunizmu do dzikiego kapitalizmu wszelkie konieczne regulacje i mechanizmy społeczne nastąpią bardzo szybko, w dodatku samoistnie. Że z dnia na dzień upodobnimy się do Francuzów, Niemców czy Szwedów. Że procesy, które tam zajęły setki lat u nas odbędą się z dnia na dzień. Gdyby się jednak dobrze przyjrzeć, Polska nigdy nie była gotowa do przyjęcia wolności. Ustanowiono nagle wolność w kraju, który prze ostatnie kilkaset lat był systematycznie pozbawiany elit, w dodatku sterowany przez patrona ze wschodu. Wyzbyci samodzielnego myślenia, wyposzczeni latami biedy, pozbawieni jakiegokolwiek poczucia estetyki Polacy ruszyli nagle odreagowywać swoje kompleksy w swojej naiwności uznając, że rząd pełen doskonałych fachowców zrobi za nich resztę.

Jest mimo wszystko w tym kraju wystarczająco dużo ludzi, którzy dziś zrażeni do jakiejkolwiek polityki byliby w stanie zrobić wiele w ramach formacji, która za cel przyjęłaby sobie pracę u podstaw w społecznościach lokalnych. Jestem też przekonany, że nawet w ławach sejmowych zsiada dziś spora grupa fachowców, którzy dziś są jedynie maszynkami do głosowania, ale pracując na rzecz organizacji mającej na celu wprowadzenie w końcu porządnych reform byliby bardzo przydatni i chętni do pracy. Inicjatywa złożona ze społeczników działających na różnych szczeblach administracji, pracowników organizacji pozarządowych, fachowców w swoich dziedzinach zrażonych do działalności politycznej, której celem byłaby działalność w perspektywie 20-30 lat z pewnością jest możliwa do powołania. Tak ja kiedyś Solidarność. Można, właściwie trzeba jej słowa, które padły przy okazji gorącego sierpniowego karnawału roku 1980 zamienić w ciało.

karl

4 czerwca: Z okazji imienin Solidarności.

Gary

Dziś biała flaga z czerwonym napisem Solidarność stała się wypłowiałą, szarą i podartą szmatą. Jest konsekwentnie szargana i ośmieszana. Kolejno Krzaklewski, Śniadek i Duda związek, który miał bronić ludzi przed politykami prowadzali i prowadzają na pasku AWS/PiS. Wałęsa, były prezydent i laureat Nagrody Nobla swoimi niezbyt mądrymi słowami również deprecjonuje siebie a przy okazji również związek. A aktywni dziś politycy, kiedyś tworzący związek już dawno nie stoją, tam, gidze stali wtedy. Patrzę na to wszystko z przykrością, bo cenię flagę Solidarności bardziej niż biało czerwoną, która jest wyciągana jedynie przy okazji rocznic naszych porażek. Kolejne powstania? II wojna światowa, po której nie wzięliśmy udziału w Marszu Zwycięstwa jako jedyne (!) państwo alianckie? Zaszczytne miejsce mieli tam francuzi którzy wspierali Hitlera przy udziale rządu Vichy, Czesi, Norwegowie a nawet przedstawiciele Etiopii, Fidżi czy Seszeli… Dopiero w roku ‘80 nad emocjami górę wziął rozsądek i byliśmy w stanie przeciwstawić się totalitarnym rządom kierowanym przez Moskwę. My, Polska! Uwcześni komunistyczni przywódcy musieli przyjechać do Stoczni i bezdyskusyjnie przyjąć warunki robotników, członków pierwszego w bloku sowieckim związku zawodowego! Dziewięć lat później nie mieli wyjścia i musieli ogłosić kapitulację przypieczętowaną wolnymi wyborami. Potrafiliśmy przeciwstawić się potężnej dyktaturze. A dziś potulnie przyglądamy się, jak menedżerowie zarabiają kilka milionów rocznie, mając polityków na każde skinienie. Czytaj dalej

4 czerwca: Wolność i Niebiański Spokój.

SOL1

Zasada równowagi we wszechświecie jest bezwzględna. Kiedy Polska odzyskiwała niepodległość (przyjmując wersję malkontentów – warunkowo) bez jednego wystrzału, nie licząc korków od szampana, tego samego dnia na placu Tiananmen – Placu Niebiańskiego Spokoju doszło do krwawego stłumienia studenckich protestów. Według różnych szacunków śmierć poniosło wówczas od 240 do nawet 2600 osób. Według organizacji Human Rights Watch kilkudziesięciu z nich nadal przebywa w więzieniu. Chińskie władze nigdy nie wystosowały noty potępiającej tamte wydarzenia. W 24 rocznicę tamtych wydarzeń z oficjalną wizytą do Chin udaje się marszałek Sejmu Ewa Kopacz. Oficjalnie jest ona związana z wymianą handlową, jednak od wielu lat tego dnia Chiny organizują oficjalne spotkania i inne wydarzenia mające odciągnąć zainteresowanie mediów od tragicznych wydarzeń. Najsłynniejszy chiński artysta, Ai WeiWei stwierdził w wywiadzie, że „będzie to sprawdzian z ludzkiej wrażliwości”.

Czytaj dalej

4 czerwca: Potrzebujemy imadła.

Gary

Rano zejście do garażu, brama otwierana na pilota, przejazd przez miasto samochodem z czteropunktową klimatyzacją i wreszcie firmowy parking podziemny, również otwierany automatycznie. Często nawet nie wiedzą, jaka temperatura panuje na zewnątrz. W weekend wizyta w markecie, najlepiej Piotr i Paweł. Dwa, trzy razy do roku wypad na urlop w jakiś egzotyczny zakątek świata. Klasa bogaczy w szybkim tempie dogania zachód. Wciąż jednak spotkany na ulicy bezdomny proszący o złotówkę, który przyprawia ich o mdłości sprawia, że automatycznie odwracają głowę. Nic dziwnego że nie dostrzegają, jak drastycznie rośnie w Polsce poziom biedy.

Czytaj dalej

Ratujmy Solidarność!

TRYBEK-36

Sala BHP w Gdańskiej Stoczni to miejsce szczególne. Latem 1980 r. stała się siedzibą Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego pod przewodnictwem Lecha Wałęsy. Ostatniego dnia sierpnia była miejscem podpisania przy pomocy wielkiego długopisu Porozumień Sierpniowych, umożliwiających min. rejestrację NSZZ Solidarność. 16 marca tego roku, po 33 latach ponownie stała się miejscem debaty na temat przyszłości Polski. Znów załopotały flagi Solidarności oraz OPZZ, a przywódców chcących prowadzić dialog z władzą było już trzech. Czytaj dalej