Archiwa tagu: KEXP

Cincinnatti – five hours from everything.

 

Wussy

 

„Wussy” to odważna deklaracja. W zhierarchizowanej, zrytualizowanej amerykańskiej szkole nie ma nic gorszego niż być nazwanym wussy – mięczakiem, nieudacznikiem, biorąc pod uwagę nacechowanie emocjonalne po prostu cipą. Wussy skazuje cię na banicję, stajesz się towarzysko trędowaty, trafiasz na margines społeczeństwa. Tymczasem zespół nosi swoje imię z dumą. To słowo, które po porostu świetnie wygląda na koszulce, tłumaczy Chuck Cleaver, jeden z liderów, po czym już całkiem serio dodaje: to swoisty filtr, jeśli ludziom nie podoba się nazwa, najprawdopodobniej nie polubią też zespołu. Właśnie dlatego z miejsca zyskali moją sympatię. Nie ma tu za grosz gwiazdorstwa, gry pozorów, muzyka jest bezpośrednim pasem transmisyjnym życiowych postaw, charakterów, nastrojów i mniej lub bardziej głębokich refleksji. Bez większych zahamowań opowiadają o swoich wadach, kompromitujących wpadkach i śmiesznych nawykach. Są wielcy swoją zwyczajnością, kilku sympatycznych outsiderów nieprzesadnie radosnych, zgryźliwie inteligentnych, przede wszystkim jednak niezwykle świadomych muzycznie. Kiedy wychodzą na scenę, z niepozornego Clarka Kenta zmieniają się w Supermana alternatywnego rocka.

 

Grają w tempach między wolnym a średnim, garściami czerpią z folku, indie rocka, drone music, soulu, i chociaż w każdym utworze dominuje inna składowa, wszystkie piosenki mają wspólny mianownik, a to oznacza tylko jedno: zespół ma swój styl. Z początku trudny do uchwycenia, dla fanów rozpoznawalny od pierwszej minuty. Nie atakują słuchacza, muzyka sączy się delikatnie do uszu i powoli rozlewa się po całym ciele, wywołując przyjemną błogość. Są żywym dowodem na to, jak postmodernistyczna popkultura XXI wieku żywi się wszystkim, co napotyka na swojej drodze. Przestrzenny, psychodeliczny, transowy rock progresywny dogaduje się z prostotą i zgrzytliwością punk rocka. Jeszcze w latach 70. oba gatunki (a raczej ich fani) były śmiertelnymi wrogami, na płytach Wussy wybrzmiewają jednocześnie, w równoważnych proporcjach. Poza wszystkim mieli też odrobinę szczęścia, na ich drodze nie pojawił się producent, mentor, a przede wszystkim przyjaciel zespołu. To John Curley, basista legendarnego Afghan Whigs, który mieszka po sąsiedzku w Cincinnati.

 

Uwielbiają ich krytycy, w szczególności SPIN, Robert Christgau i całe Rolling Stone, KEXP, prawdziwa instytucja w świecie niezależnej muzyki w Stanach nazywa ich swoimi ulubieńcami i przy każdej okazji zaprasza do studia na mały występ. Trudno spotkać ich w blasku fleszy na czerwonym dywanie, mam wrażenie że w towarzystwie Lady Gagi, Miley Curus czy Beyonce jedni i drudzy czuliby się nieswojo. Należą do świata obskurnych, ale tętniących życiem klubów, piknikowych scen miast i miasteczek. Grają w domach fanów, czasem nocują u nich po koncertach, choć trafia się impreza i pospać się nie da. Tak wyglądała codzienność wielu kapel grunge’owych zanim wpadły na stratosferę szołbiznesu. Nie doszukiwałbym się analogii, tamten pociąg już odjechał, co jest nie jest może aż taką złą wiadomością, patrząc na przykłady Cobaina czy Staley’a.

 

Czemu akurat Wussy? Odkryłem ich kilka tygodni temu i z miejsca stali mi się braćmi i siostrą, poczułem więź łączącą mnie z piątką na co dzień mieszkających kilka tysięcy kilometrów stąd ludzi. Na alternatywnej scenie znalazł się ktoś, komu mogę szczerze kibicować. Czemu właśnie oni? To pierwsza kapela z odmętów współczesnej alternatywy, na którą trafiłem zupełnym przypadkiem, bez niczyjej rekomendacji, a której historia toczy się tu i teraz. Pierwszy raz jestem na bieżąco.

 

Nie byłem psychofanem Dead Kennedys ani Black Flag, nie załapałem się na Pixies ani Sonic Youth, spóźniłem się na Pearl Jam i Nirvanę.Czemu tak długo tkwiłem w niewiedzy? Byłem w latach szczenięcych zupełnie odcięty od świata, i chociaż mocno interesowałem się muzyką, grunge,crossover i reszta amerykańskiego gitarowego grania lat 90. zupełnie dla mnie nie istniało. Muzykę poznawałem z telewizji polskiej, „Trójki” i z płyt starych moich kumpli. Hendrix, Deep Purple i Led Zeppelin miałęm opanowane perfect, ale czarną magią były rozmowy kumpli rozprawiających na temat Biohazaradu, Helmeta i Clawfinger. Dziś mam fajniejszych kumpli, nazywają się Wussy i są bardzo fajni. Sprawiają wrażenie kolegów z pracy, z którymi można posiedzieć przy piwie i pogadać o byle czym. Polubiłem ich jeszcze bardziej, gdy dowiedziałem się że grają w zespole tylko w czasie wolnym. W poniedziałek idą do pracy, po południu wracają do żon i mężów, a w piątek ładują vana i jadą w trzydniową trasę, a w poniedziałek idą do pracy… Mimo to są uznawani za jeden z najważniejszych zespołów sceny niezależnej w XXI wieku. Jakie określenie pasuje tu bardziej niż fenomen?

 

Moją osobistą przyjemnością w ich muzyce jest amerykańskość. Słuchanie Wussy niemal od razu przywołuje obrazy Ameryki, choć może nie tej z filmów Scorsese, raczej Jarmusha czy braci Coen. Bezkresne przestrzenie, po których hula wiatr, pada deszcz i wycieraczki odsłaniają szary pejzaż, czasem wychodzi słońce, czasem wjeżdżamy do małego miasteczka, w którym nie ma pośpiechu ani żadnych szans na sukces, życie rozbija się o prozaiczne, niewarte wspomnienia sprawy. Żadna to poza, to świat w którym są zanurzeni na co dzień, Cincinnati z którego pochodzą nie jest przesadnie obleganym miastem. Cincinnatti – five hours from everything, jak mawia Lisa Walker, drugi głos i gitara zespołu. Jeśli w dodatku ktoś nagrywa piosenki o takich tytułach jak „Muscle Cars” to ja jestem kupiony.

 

karl

KEXP: Na żywo, ale w studiu.

kexp-animalbands

Radio KEXP ma dobre pochodzenie i dobre pomysły. Pochodzi z Seattle, co daje mu bogaty historyczny background. Ale bez uprzedzeń patrzy też w przyszłość. Otrzymali nagrodę strony internetowej 2004 za pionierską wówczas transmisję poprzez nieskompresowany strumień o przepustowości 1.4 Mbit/s. Uff, poszło !!! Ale przede wszystkim otworzyli swoje studio dla młodych zdolnych wykonawców. W ten sposób powstał cykl krótkich występów, które możemy oglądać na ich  oficjalnym kanale YT:  http://www.youtube.com/user/kexpradio. Czytaj dalej