Archiwa tagu: Dave Grohl

Watt? Cojones!

Dwadzieścia lat temu muzyka gitarowa po raz ostatni wzleciała nad poziomy i przyćmiła wszystko, co wyrastało wokół. Niemal każdego tygodnia ukazywały się świetne płyty zrodzone z talentu i charyzmy, przepełnione porządnym hałasem. Tak jak zapomniany dziś nieco Mike Watt, lider Firehose czy Minutemen. W 1995 roku wydał płytę, na której gościnnie pojawili się Red Hot Chili Peppers, Nirvana, Soundgarden, George Clinton, Beastie Boys, Frank Black czy Henry Rollins. Występ w show Jona Stewarta promujący to wydawnictwo pokazuje, jak wtedy się grało.

 

 

Dziś na rockowej scenie nie pozostała choćbyt dziesiąta część tamtej charyzmy. Najpopularniejsze formacje, Coldplay, The Strokes, Franz Ferdinand, Kaiser Chiefs, The Cooks, Arcade Fire, The National, Klaxons, Kasabian, Arctic Monkeys, Vampire Weekend, The Vaccines,  czy The Horrors mogą co najwyżej przyprawić o stany depresyjne, w najlepszym razie obojętne wzruszenie ramion. Gitara na trzecim planie, mruczando pod nosem, taneczny bit, plastikowy klawisz, smutne miny, jakby na scenie znaleźli się za karę. Kiedy jeden zespół sprzeda kilka milionów płyt, zaraz pojawia się kilkadziesiąt kiepskich kopii. Żadnej klasy, żadnej charyzmy, żadnej refleksji. Stado wymoczków udających muzyków. Kocham to stare granie za radość z bycia na scenie i brak koniunkturalizmu. Za porządnie riffy i cojones. Ciężko mi sobie wyobrazić życie bez regularnej retro sesji na Youtube co jakiś czas. Internet to nie jest taki najgorszy wynalazek.

 

karl

Hardest Working Man in Showbusiness

160465674KW00027_Concert_Fo

Ten pseudonim należał kiedyś do Jamesa Browna. Ale Dave Grohl ciężko (nomen omen) pracuje, aby ukraść mu jego ksywę. Lider Foo Fighters jest zamieszany w taką liczbę projektów i gościnnych występów z największymi tuzami rokendrola, że musi być jednym z tych, którzy zawarli umowę z rogatym panem piekieł. Zresztą wcielał się w tą rolę kilka razy na prośbę Tenacious D w dosyć przekonujący sposób. Kilka dni temu wystąpił na scenie ze Stonesami wspierając ich swoim wokalem i gitarą. Czytaj dalej

Sound City – Miasto pełne dźwięków.

sound-city-banner

Kiedy Nirvana wjeżdżała swoim vanem na parking przed studiem, betonowy klocek w środku przemysłowej dzielnicy LA mocno ich rozczarował. Jednak dopiero kiedy weszli do środka, doznali szoku. OK, kiedy nagrywasz w studiu, ostatnią rzeczą o jakiej myślisz jest dbanie o porządek. Ale  to miejsce biło wszystkie inne na głowę. Dziury w ścianach i podłodze usłanej kiepami razem z butelkami Jacka Danielsa i puszkami po piwie, śmieci walające się wszędzie. Podczas wielkiej ulewy woda wdarła się do środka i zalała wszystkie pomieszczenia. Większość ludzi w studiu bała się nawet siadać na kanapach. Ale szereg platynowych płyt na ścianie przekonał ich, że dokonali właściwego wyboru. Sound City przez cały okres działalności nie doczekało się remontu, ponieważ wierzono, że stara farba na ścianach i stare linoleum  są odpowiedzialne za legendarne brzmienie. Swoje płyty nagrywali tu Tom Petty, Fleetwood Mac, Neil Young, Kansas czy Guns N Roses. A najlepsze miało dopiero nadejść – Grohl, Cobain i Novoselic właśnie zarezerwowali dwa tygodnie żeby nagrać swoją nowa płytę, Nevermind.

Czytaj dalej