Mad Men: Po sezonie s06e03

mad-men-returns-on-april-7-the-first-of-only-26-episodes-left-in-the-critically-acclaimed-series

W innym miejscu New York Timesa znajdujemy zapis rozmowy Sloane Crosley and Logan Hill przyłapanych w redakcji na plotkach na temat ostatniej serii. Co sądzą o niej obie panie?

Logan Hill: A więc udało się. Dotrwałyśmy do końca. To był może jeden z najgorszych sezonów, miał jednak świetne zakończenie i kilka niezłych kwestii. Po za tym każdy wątek niósł ze sobą napięcie. Co o tym sądzisz?

Sloane Crosley: Tytuły odcinków sprawiały, że czułam się jakbym oglądała telenowelę, w której gra Megan. Nie widzimy, jak Don uderza nawiedzonego kaznodzieję w barze, nie widzimy, jak ogłasza swoją przeprowadzkę do Los Angleles, ani też nie widzimy odpowiedzi Trudy na prośbę Pete’a o zobaczenie się z córką. Ale w końcu nie pozwala nam to na wyciąganie oczywistych wniosków. Chciałabym coś podobnego oglądać w następnym sezonie.

LH: Odcinki zdecydowanie przyspieszyły. W ogóle ta seria przypominała Pete’a prowadzącego Camaro: gaz do dechy na wstecznym. Ale w ostatnim odcinku w końcu zaczęło się coś dziać. Większość fanów z pewnością ucieszyła się na widok Joan i Rogera na wspólnej kolacji, szczególnie że był tam też Bob. To co warto zapamiętać z szóstej serii: Bob wygrywa.

SC: Tak, i matkę Pete’a, która odgrywa tu parodię Goldie Hawn z filmu „Dama za burtą” – bogatej damulki, która traci pamięć i wypada z pokładu statku. Swoją drogą – czemu wszystkie matki postanawiają nagle wyjechać do Kaliforni?

LH: Myślę, że Kalifornijski Sen zadziałał. Dziwny eskapizm Dona zaczął być zaraźliwy i każdy nagle poczuł chęć zmian, szczególnie fani Mad Men. Ale serial konsekwentnie zaprzecza tej idei. Czy będzie lepiej? Raczej nie.

SC: NA pewno nie zdaniem Betty. „Dobro nie może pokonać zła” to najlepsza kwestia, jaką wypowiada od początku serialu. Dzięki temu jednemu zdaniu nagle zobaczyłam, jak  mija jej trauma dzieciństwa spowodowana wychowaniem według surowych zasad. Fantastycznie było tez oglądać Dona, który rozważał myśl o ucieczce, ale choć jego życie nie układało się tak jakby chciał, ofiarował wolność Tedowi, choć obaj potrzebowali jej na równi. To była zdecydowanie dobra decyzja.

LH: Wspominając o decyzjach, podoba mi się otwarte zakończenie tej serii.  Matt Weiner, pomysłodawca serialu zostawił sobie wiele możliwości, o wiele więcej niż jego bohaterowie. Czy Don i Megan będą jeszcze razem? Czy Pete i Ted będą odgrywać mniejszą rolę? Na pewno zobaczymy więcej Boba. Przerósł Pete’a, który wydaje się tracić ambicję. Nie ma nawet sił (ani pieniędzy), aby ścigać mordercę matki. Czy Bob jest kimś w rodzaju antychrysta reklamy? Co do Megan: niektórzy twierdzą, że jej postać jest nijaka. Ale ona jest tu przyzwoitą postacią pływającą między rekinami. Choć myślę, że jej udział w serialu właśnie się zakończył. Najlepszą kwestię wygłosiła Peggy: „Jesteś szczęściarzem, możesz decydować.” (kiedy Ted mówi, że decyduje się nie spotykać się z nią więcej – przyp. karl). Drugie miejsce należy do: „Nie za dobrze, Bob!” (Pete do Boba Bensona w windzie, zapytany, jak leci – przyp. karl). Peggy może zająć miejsce Dona jedynie do czasu, gdy Duck Phillips znajdzie zastępstwo. Rzeczywiście, przy rotacji stanowisk kobiety zostają zazwyczaj pomijane. Ale najbardziej obawiam się, że Bob stanie się Donem 2.0 i będziemy oglądać przebłyski z jego przeszłości.

SC: Dla mnie najlepsza kwestia Peggy to ta, kiedy podsumowała swoją randkę w ciemno: „Pracuje w księgowości i je rękami”. Przypomniał mi się Barry Pepper z „25 godziny”. Myślę, że większość widzów postrzega Megan podobnie jak ty, kiedy ona pozostaje w zgodzie ze swoimi zasadami a wszyscy wokół stają się coraz bardziej niemoralni. Myślę że Bob nie będzie odgrywał kluczowej roli w przyszłym sezonie. Osobiście chciałabym zobaczyć więcej Joan i Rogera.

LH: Myślę że Bob w przyszłej serii będzie kimś w rodzaju superbohatera niosącego zemstę. Jak Anna Paquin w X-Men, absorbuje energię każdego, kogo dotknie. Ale jeśli ktoś może walczyć z takim przeciwnikiem, to jest nim Don. Dawno już nie czytałam Boskiej komedii Dantego, ale sądzę że za uderzenie pastora można trafić do najniższych kręgów piekieł. Sądzisz, że rozliczy się w końcu ze swoją przeszłością? Jak wyglądałby szczery Don?

SC: Kiedy ty widzisz triumfującego Boba i Megan w odwrocie, ja widzę to zupełnie inaczej. Co do szczerości Dona: nie sądzę, żeby mógł się jeszcze zmienić. Zaczął od swojego największego wstydu (fałszywej tożsamości – przyp. karl) i pragnie iść dalej. Tymczasem to nie Kalifornia, nie Hershey i nie rozpad jego małżeństwa jest jego największym problemem, lecz Sally. Jego próba szczerej rozmowy z dziećmi dobrze wróży.

LH: Tak, też wątpię, żeby głośne mówienie o własnych problemach prowadziło do rozwiązywania naszych problemów. Ale wciąż najważniejszą kwestią pozostaje pytanie, czy Sally choć trochę zrozumie, dlaczego Don zdradzał Betty? Być może. Ostatni odcinek  kończy się piosenką „Both sides, now” i pozwala na każdy możliwy rozwój scenariusza, co symbolizuje biseksualizm Boba, a jest wynikiem tego, że wszyscy główni bohaterowie żądają wiele, nie mogąc zyskać prawie nic, jak Don, który na sam koniec traci zarówno pracę jak i żonę. Będzie to zapewne fascynujące, w jaki sposób Matt Weiner da mu drugą szansę.

SC: Najlepsze użycie piosenki Joni Mitchell od czasu „To właśnie miłość”. Serial najwięcej zyskuje gdy bazuje na prawdzie niż na slapstickowych gagach. W zasadzie bardziej życzę sukcesu serialowi niż jego bohaterom. Przynajmniej dopóki nie zobaczę wszystkich tych serialowych gadżetów. Aha, zmieniam zdanie co do najlepszej kwestii. Roger ujął najlepiej cały nastrój tej serii mówiąc: „Wszystko jest fajnie, dopóki ktoś nie zdzieli cię w twarz”.

LH: Poza wszystkimi standardowymi kwestiami czyli seks, pieniądze i monety pod wycieraczką podobało mi się hasło, jakie Don stworzył dla Hershey: waluta miłośći, tuż przed swoim zaskakującym wyznaniem. Ale i tak kwestią, która najlepiej podsumowuje ten przesiąknięty zapachem siarki serię jest ta, którą wypowiada właściciel domu uciech: „Powiedziałbym wynoś się do diabła, ale nie chcę cię więcej widzieć!”.

SC: Masz rację. Skoro na kolejny odcinek musimy trochę poczekać, jestem ciekawa co dla pozostałym widzów było najciekawszym momentem. Dla mnie chyba stępujący Kenny (pomimo moje niechęci do takich rozrywek).

LH: Dla mnie to odcinek o fuzji, który fantastycznie ukazywał biznes, a także postaci Peggy, Rogera i Dona.

Tu dyskusja się urywa, ale każdy miże sobie dopisać dalszy ciąg w oparciu o swoje własne przemyślenia.

W następnej części o prawdziwych reklamach pośród genialnych fikcyjnych kampanii powstałych w głowie Dona i jego ekipy.

karl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>