4 czerwca: Z okazji imienin Solidarności.

Gary

Dziś biała flaga z czerwonym napisem Solidarność stała się wypłowiałą, szarą i podartą szmatą. Jest konsekwentnie szargana i ośmieszana. Kolejno Krzaklewski, Śniadek i Duda związek, który miał bronić ludzi przed politykami prowadzali i prowadzają na pasku AWS/PiS. Wałęsa, były prezydent i laureat Nagrody Nobla swoimi niezbyt mądrymi słowami również deprecjonuje siebie a przy okazji również związek. A aktywni dziś politycy, kiedyś tworzący związek już dawno nie stoją, tam, gidze stali wtedy. Patrzę na to wszystko z przykrością, bo cenię flagę Solidarności bardziej niż biało czerwoną, która jest wyciągana jedynie przy okazji rocznic naszych porażek. Kolejne powstania? II wojna światowa, po której nie wzięliśmy udziału w Marszu Zwycięstwa jako jedyne (!) państwo alianckie? Zaszczytne miejsce mieli tam francuzi którzy wspierali Hitlera przy udziale rządu Vichy, Czesi, Norwegowie a nawet przedstawiciele Etiopii, Fidżi czy Seszeli… Dopiero w roku ‘80 nad emocjami górę wziął rozsądek i byliśmy w stanie przeciwstawić się totalitarnym rządom kierowanym przez Moskwę. My, Polska! Uwcześni komunistyczni przywódcy musieli przyjechać do Stoczni i bezdyskusyjnie przyjąć warunki robotników, członków pierwszego w bloku sowieckim związku zawodowego! Dziewięć lat później nie mieli wyjścia i musieli ogłosić kapitulację przypieczętowaną wolnymi wyborami. Potrafiliśmy przeciwstawić się potężnej dyktaturze. A dziś potulnie przyglądamy się, jak menedżerowie zarabiają kilka milionów rocznie, mając polityków na każde skinienie.

Najgorszą jednak plagą pozostają od lat urzędnicy, których liczba rośnie z roku na rok – dziś to już prawie pół miliona ludzi. Te obślizgłe kreatury, opłacane z naszych podatków powołane, żeby nam służyć bawią się nami jak marionetkami. Dziś to de facto aparat opresyjny służący jedynie do wręczania kar, uprzykrzania życia najuboższym i niszczenia karier lepiej zarabiających. Skarbówka i inne służby kontroli i nadzoru wraz z prokuraturą mogą zrobić z obywatelem co im się żywnie podoba. Mogą trzymać w areszcie kilka lat następnie wypuścić i powiedzieć: sorry bez żadnego powodu. Mogą oskarżyć o oszustwa finansowe, odebrać majątek, doprowadzić do bankructwa żeby na koniec powiedzieć: chyba jednak się pomyliliśmy. Mogą to robić, i robią to, bo czują się bezkarni. Kolejni premierzy i kolejne rządy odwracają wzrok, kiedy podlegli im urzędnicy coraz mocniej wprowadzają nad Wisłą sobiepaństwo kolesi na wzór bezwzględnych gangów. Przyglądamy się biernie temu wszystkiemu i co najwyżej klniemy w domu, przełykając kolejny kieliszek wódki. A przecież to nie dotyczy tylko samych pokrzywdzonych. Ci ludzie prowadzili formy wpłacające do skarby państwa miliony złotych w formie podatków, składek emerytalnych i zdrowotnych, zatrudnili dziesiątki tysięcy ludzi którzy też płacili podatki, kupowali towary płacąc podatek VAT, i nie stanowili obciążenia dla państwa. Wielu z nich posiada dzieci, które mają takie same potrzeby jak dzieci milionerów i takie same jak dzieci urzędników, którzy jednym podpisem odbierali im pracę. Pozbawieni pracy ludzie nie mogąc dzieciom zapewnić ich potrzeb wyładowują swoją frustrację na wszystkich, których spotykają na swojej drodze zamiast skierować swój gniew w kierunku tych, którzy do tego doprowadzili. Tymczasem obślizgła gnida w urzędzie przygotowuje się do zniszczenia życia kolejnemu przedsiębiorcy, bo pojawiło się kolejne zlecenie. Nie oszukujmy się, oni nie robią tego dla własnej przyjemności (choć nie można wykluczyć że istnieją też tacy). Biorą za to pieniądze od tych, którym na tym zależy. W roku 89 uciekliśmy spod władzy Moskwy jednocześnie oddając ją w ręce tzw. elit, które od tej pory mając władzę i znajomości troszczyły się tylko o własne interesy.

Człowiek podejmuje się wykonywania pewnych zawodów, ponieważ w pewnym momencie odczuwa powołanie. W języku polskim powołanie oznacza chęć posiadania, potrzeba odreagowania szarych, biednych czasów komuny. Prawo pięści i tylko jedna zasada: nie ma żadnych zasad. Niczym sto lat temu na Dzikim Zachodzie. Kasty lekarzy, prokuratorów, sędziów, policjantów a także urzędników państwowych czy nauczycieli na dyrektorskich stołkach czują się zupełnie bezkarni. Mogą robić co tylko chcą w celu zdobywania władzy i pieniędzy bo mają poczucie bezkarności. Lekarz może doprowadzić do śmierci na stole operacyjnym dowolną liczbę ludzi i rodzinom z uśmiechem na twarzy rzucić: zdarza się. Wśród kolegów w Sądzie Lekarskim może czuć się bezpiecznie. Policjant na wniosek prokuratora aresztuje kogo tylko chce na jak długo mu się podoba. Dochodzenie ze względu na dobro śledztwa jest tajne. Urzędnik w wyniku kontroli może stwierdzić, że obywatel złamał przepisy, a po latach, kiedy ten od dawna pozostaje bankrutem przyznać mu rację. Nie ma kar za pomyłki urzędnicze. Nauczyciele powtarzający od lat na lekcjach te same formułki, traktujący uczniów jak klientów do obsłużenia klękający przed księdzem, który z roku na rok ma tam coraz większe wpływy (ostatni pomysł: religia na maturze). Któż miałby zweryfikować ich wątpliwe kompetencje? W biznesie zaś powracamy powoli do średniowiecza, do panów i niewolników. Podczas gdy polski PKB wciąż rośnie, jego beneficjentami pozostaje kilkaset tysięcy najbogatszych. Kilkanaście milionów Polaków zarabiających poniżej średniej nigdy nie zobaczyło tych pieniędzy. Dogmat filozofii Balcerowicza o niewidzialnej ręce rynku pozostaje wiecznie żywy.

Odklejamy się od siebie coraz bardziej. Bogactwo osiąga poziom stratosfery, a w tym samym czasie coraz więcej z nas wpada w strefę ubóstwa. Naprawdę praca prezesa jest warta dwa tysiące razy więcej niż większości z nas? Albo odwrotnie: czy ciężka praca milionów Polaków jest naprawdę warta dwa tysiące razy mniej niż jednego pana w garniturze? Co takiego robią oni dla społeczeństwa, że przeciętną polską pensję zarabiają przez pierwsze pięć minut miesiąca?  Czy naprawdę jeżeli nagle zaczną zarabiać połowę czy nawet ćwierć dzisiejszych pieniędzy ich życie legnie w gruzach? Ich tryb życia ulegnie drastycznej zmianie? Bo dzięki podwyżce nawet o 20% dla tych najmniej zarabiających na pewno.

Czy będziemy nadal się temu przyglądać? Czy będziemy kląć, machać ręką i wyżywać się na  najbliższych? Hydra rozzuchwalona brakiem reakcji i coraz bardziej głodna będzie domagać się coraz więcej. Będziemy coraz częściej traktowani jak służba, będzie się nam coraz mniej płacić, bo potulnie się na to zgadzamy. 30 lat temu dumnie unieśliśmy głowę przeciwko przeciwnikowi o wiele potężniejszemu. Dziś pochylamy ją przed nieudacznikami, którzy śmieją się nam w twarz. Jak długo zamierzamy na to pozwalać? Powinniśmy znów spojrzeć na śnieżną biel i krwistą czerwień barw Solidarności i przypomnieć sobie, jak jeszcze nie tak dawno temu walczyliśmy z niesprawiedliwością, i z tymi którzy myśleli że są ważniejsi od innych. Czy wyciągniemy lekcję Solidarności?

karl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>