GŁOŚNIEJ OD BOMB | Stone Roses – Crimson Tonight

crimson

Bycia artystą nie można się nauczyć. Artysta nie tworzy też swojej sztuki. On jest jedynie pośrednikiem, wyrazicielem głosu wszechświata w formie dźwięku. Posłańcem kosmosu. W swych początkach sztuka była próbą oddania nieuchwytnego, opisania absolutu. Po pewnym czasie okazało się, że przy okazji można też przytulić monetę i powstały dwie grupy – przekaźników energii wszechświata i biznesmenów w sztuce. Dziś ludzie zdają się ich nie odróżniać. Tendencja jest wręcz taka, że skłaniają się ku tym drugim. Na szczęście ci pierwsi są ciągle w przewadze. Choć światła sceny zostały skierowane gdzie indziej i zostali odsunięci nieco w cień, nie odebrało to nic z ich wielkości. Kiedy słucha się muzyki wystarczająco długo, można to wychwycić bez problemu – kiedy powstała z potrzeby przekazania ważnej idei a kiedy z potrzeby zarobienia pierwszego miliona. W cyklu „Głośniej od bomb” zaprezentują się ci, którzy moim zdaniem urodzili się po to, żeby wyrażać myśli/słowa/treści które chce nam przekazać wszechświat/stwórca/absolut. Ich muzyka zawiera w sobie tę niesamowitą energię. Energię, która sprawia że przekaz brzmi głośnej od bomb.

 

Kiedy w zeszłym roku powrócili po 12 latach, ponad dwieście tysięcy biletów rozeszło się w niewiele ponad godzinę. Nic dziwnego. To główni przedstawiciele zrodzonej w słynnej Haçiendzie sceny madchesterskiej. Pionierzy rave, kładli podwaliny pod brzmienie KLF, The Shamen 808 State czy The Prodigy. Byli tez inspiracją dla rodzącego się właśnie britpopu, głównie Oasis. Ich kariera trwała siedem lat, od debiutu płytowego w 1989 do rozpadu w 1996, w rok po wydaniu drugiej płyty. W 1995, u szczytu sławy zagrali koncert w irlandzkim Cork, a jego fragment został wydany jako EPka Crimson Tonight. Jej istnienie uświadomił mi mój kolega Dave. Długa siwa broda, przerzedzone długie włosy, fan Black Sabbath, Iron Maiden i Saxon (they’re Yorkshire band!). Zna się chłop ma muzie, ma w kolekcji kilkaset winyli, na koncerty chodzi od lat 70. Jak twierdzi, koncertówka Stone Roses jest jedną z trzech najlepszych jakie słyszał w życiu. Trudno o lepszą rekomendację. Rzeczywiście, Squire na gitarze i cała sekcja rytmiczna osiągają tu szczyty swoich możliwości. Niesamowita dynamika, improwizacja, któa nie jest tylko szaleństwem – tego wieczoru musilei być w niesamowitym transie. Kwintesencja madchesteru, brytyjskiej muzyki, gitarowej, wreszcie całego rokendrola.

 

karl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>