Czy społeczeństwo obywatelskie potrzebuje jeszcze premiera?

f2a5124aa70976807c1a472243693b36,37,1,0-262-5024-2826-0

 

Żelazne nerwy musi mieć nasz premier. Mucha utopiła 6 baniek w Basenie Narodowym, Piękny Sławomir pomylił zegarki na imprezie za 150 tyś a Jarosław I Święty zorganizował mu w partii regularną opozycję. Przegrane referenda w Rybniku i Elblągu jeszcze dałoby się jakoś przeżyć, ale oto bunt przeniósł się już na ulice Warszawy. Tworzące się, powoli ale jednak, społeczeństwo obywatelskie mając dość rządów Platformy w stolicy postanowiło zareagować i  wystąpiło przeciwko swym niedoszłym patronom. Referendum za odwołaniem HGW ma duże szanse powodzenia. Coraz wyraźniej uwidacznia się upadek podstawowego kiedyś dogmatu polityki Donalda Tuska – budowy społeczeństwa obywatelskiego. I choć na kolejnych konferencjach prasowych spokojnie przekonuje nas o kolejnych sukcesach i śmiałych planach rządu, nawet porażki przekuwając w sukcesy (patrz: matki I kwartału), to traci kolejne argumenty do mandatu odnowiciela Polski.

Niewiele zostało z idei polityki miłości i wielu innych haseł z 2005 czy 2007 roku. Proza życia na stanowisku Prezesa Rady Ministrów zmusiła go do rewitalizacji własnego credo. Tylko czy nowe w ogóle istnieje? Czy zostało już tylko ograniczone do jednego hasła: trwać? Po latach rozbiorów, okupacji i komunizmu budowa w Polsce społeczeństwa obywatelskiego to inicjatywa nie tyle godna uwagi co po prostu konieczna. Wszyscy nasi specjaliści od życia społecznego ale również goście z krajów o dłuższej tradycji demokratycznej, którzy odwiedzają nas na chwilę lub na dłużej zauważają, że wzajemne zaufanie a także chęć do samorządowego, niezależnego i oddolnego działania na rzecz swoich miast, dzielnic ulic czy szkół to dziś jeden z największych problemów stojących na drodze do właściwego i szybkiego rozwoju. Donald Tusk w swoim czasie był jedynym politykiem zdającym się rozumieć tę kwestię. Dziś po całej serii błędnych decyzji i licznych zaniechań stwarza wrażenie polityka z obywatelską amnezją. Wspomniane matki I kwartału, coraz liczniejsze referenda, protesty w sprawie ACTA czy ruch Zmieleni – cokolwiek byśmy o nich nie myśleli – stanowią żywy dowód zachodzącego postępu w kwestii zyskiwania świadomości i budowania społeczeństwa obywatelskiego. Dzieje się to bez udziału premiera, który przed laty obiecywał swój udział w jego budowie a dziś zdaje się już nie nadążać za swoimi słowami. Może to nawet lepiej?

karl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>