Natalia Fiedorczuk – nie tylko Centra Handlowe

263_7cf093391

 

Natalia Fiedorczuk dostała właśnie Paszport Polityki za podobno świetną książkę „Jak pokochać centra handlowe”, która jak ostrzegają recenzenci-celebryci wcale nie jest poradnikiem. Nie wiem, jeszcze nie czytałem i wyjątkowo się nie wypowiem.

 

Za to od tygodni, kiedy nazwisko autorki i zdjęcie okładki prześladowało mnie w całym internecie zachodziłem w głowę, czy to ta sama Natalia Fiedorczuk którą znam. Zachodziłem, ale jakoś nie paliłem się do wyjaśnienia zagadki, fundując głowie zabawną niepewność ubarwiającą szarą egzystencję. Dokładnie jak z kuponem lotto, dopóki nie sprawdzisz, wciąż jesteś milionerem.

 

Intrygowała mnie ta Fiedorczuk, która oprócz „Jak pokochać…” popełniła też „Wynajęcie”, rzecz o estetycznym koszmarze polskiego rynku nieruchomości z drugiej ręki, bo z modnych nazwisk współczesnych pisarzy znam Masłowską i Twardocha, za to z muzycznego niezalu trochę więcej. I tak, to ta sama Fiedorczuk, którą znałem z powodu grania w paru ciekawych formacjach, a które to granie nie przyniosło jej większej popularności. Nie może to specjalnie dziwić, akurat muzyka niezależna znalazła się w podwójnej niszy, między gustem a dotacją. Z jednej strony nie ma szans na obecność w mainstreamowych mediach, bo „Polacy mają inny gust”, a a w dodatku jak twierdzi niejaki Kurski śruba będzie przykręcana jeszcze mocniej, teraz tylko disco polo. Z drugiej nie mają szans na bajeczne dotacje, jakie dostają filharmonie, opery i teatry które od lat grają za państwowe. Polski niezal gra w 100% za swoje, więc w tym kraju to nic innego jak dość drogie hobby. Wracając do Fiedorczuk to dość imponujące, ile ta niepozorna dziewczyna miała do powiedzenia w polskim undergroundzie XXI wieku. Sama ukrywając się pod pseudonimem Natalie and the Loners dokładała małą cegiełkę, oprócz tego jednak grywała z całkiem sporym wianuszkiem owego undergroundu gwiazd. Kiedy Aga Morawska zdezerterowała do USA, a Mariusz Szypura zatęsknił za dawnymi czasami stanęła nagle Natalia na czele Happy Pills, legendarnej swarzędzkiej formacji, piewców Pixies na polskiej ziemi. Miłośc do Pixies z resztą musiała byś ogromna, bo udziela się też okazjonalnie w Dixies, jedynym poważnym cover bandzie grającym repertuar Black Francisa. Ale wcale się tu zasługi nie kończą, śpiewała u Strachów, w zespole pl.otki, Orchid, Sublim, Port-Royal czy na ambitnym albumie Maćka Werka „Songs that make sense”, który jednak nie zyskał należnego fejmu. Z chłopakami z Mitch&Mitch i Dick 4 Dick grywa we frywolnej formacji Urlatori e Łobuzzi, która wykonuje włoskie przeboje z lat 60. Na koniec zostawiłem partnera i winowajcę Natalii dwojga nazwisk, Fiedorczuk – Cieślak. Maciej Cieślak stał za takimi wydarzeniami na polskiej scenie jak Ścianka, Lenny Valentino czy Kobiety, dziś razem z Natalią tworzą efemeryczny twór ^ znany też jako PTKCSS, a gdybyśmy szukali czegoś bardziej przystępnego, tak by wyjść w końcu z tego okropnego niezalu, mamy przyjemną akustyczną formację Cieślak i Księżniczki. Centra handlowe centrami handlowymi, ale nie zapominajmy, że Natalia to również skarb polskiej muzyki.

 

karl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>