Stąd do wieczności 17/2015

#17

 

Kraj

 

Przez cały tydzień toczyła się burza wokół śmigłowców Airbusa, słów szefa FBI w sprawie Holocaustu i zupełnie absurdalny serial pt. Nocne Wilki, wszystko to nagle straciło znaczenie wobec informacji o odejściu starszego, wciąż jednak żwawego pana.

 

Słowa oddające Jego wielkość pozwólmy wypowiadać tym, którzy na to zasługują, niech mi więc będzie dane wypowiedzieć jedynie taką oto oczywistość, że zmarły przed trzema dniami Władysław Bartoszewski był dla Polski postacią nieocenioną. Jeśli zmarły niedawno Tadeusz Konwicki był wielki swoją przemianą, tak Bartoszewski trwałością, wiernością sobie, jeszcze bardziej Prawdzie. Dlatego ani represje ze strony nazistowskich Niemiec ani sowieckiej Rosji nie były w stanie go złamać. Nigdy nie sądziłem, że będę współpracował z Niemcami, mówił w jednym z wywiadów. Kolejne majestatyczne drzewo ścięte przez czas, nasz krajobraz coraz bardziej przypomina pustynię. Odchodzą kolejni, którzy nie tyle mówili o Polsce, co byli Polską. Którzy na własnej skórze odczuwali polskie dramaty, ale też potrafili stawić im czoła w sposób najwłaściwszy. Pożegnanie dwukrotnego ministra spraw zagranicznych zbiega się to z premierą filmu o Janie Karskim, także zbliżającą się rocznicą uchwalenia  Konstytucji 3 Maja przez posłów Sejmu Czteroletniego. Wszystko to niezwykli Polacy, wiedzeni patriotycznym powołaniem stanowili, i wciąż stanowią o wielkości tego kraju. Kolejne niebosiężne drzewa upadają, czy mamy je kim zastąpić? Czy teraz już tylko chwasty? Następcą Bartoszewskiego na stanowisku ministra sprawa zagranicznych został Schetyna, miejsce Tadeusza Mazowieckiego zajęła Kopacz, a w głowie dudni pytanie: co się stało z tym krajem, tak dobrze się zapowiadał?  Karski nowego wieku, imieniem Karol, wsławił się pijackim rajdem na Cyprze podczas wycieczki za pieniądze podatników i próbą ukarania przed sądem Grzegorza Pietruczuka, który w 2008 roku wykazując oznaki zdrowego rozsądku nie zgodził się lądować prezydenckim samolotem w objętym działaniami wojennymi Tbilisi. Dariuszowi Jońskiemu Powstanie Warszawskie przeniosło się w czasie do roku 1988, a stan wojenny według rzecznika jednej z największych partii wybuchł rok później. Teraz zapytany dlaczego głosował za kuriozalnym przepisem łagodzącym kary dla pijanych kierowców z rozbrajającą szczerością przyznał, że nie miał pojęcia nad jaką ustawą głosował.

Miejsce Mazowieckiego, Nowaka-Jeziorańskiego, Kuronia czy Stelmachowskiego zajęli Kempa, Pawłowicz, Hofman i agent Tomek. Zamiast Tomaszewskiego i Ambroziaka straszą nas Borek i Kołtoń, następcami Przybory i Wasowskiego zostali rolnicy szukający żony i ekipa z Warszawy. Polska rozwija się tak, że aż trudno opisać to słowami.

 

Świat

 

Trzęsienie ziemi, którego epicentrum znalazło się 80 km na wschód od miasta Pokhara w środkowym Nepalu pochłonęło ponad trzy i pół tysiąca ofiar. Odczuwalne było nawet w Indiach, Pakistanie i Chinach, wywołało również lawinę z Mount Everestu, która pochłonęła życie 18 osób. Zaledwie tydzień temu w stolicy Nepalu, Katmandu odbywała się konferencja poświęcona ewentualnej reakcji właśnie na tego rodzaju kataklizm. Nie spodziewaliśmy się, że stanie się to tak szybko, komentowali tragedię. Do Nepalu przybywają kolejne ekipy lekarzy i ratowników z różnych stron świata, wśród nich również specjalna ekipa Straży Pożarnej z Polski. Niesamowitym wyczuciem wykazał się natomiast jeden z polskich portali, który z relacji z tej tragedii uczynił pokaz slajdów, tak by móc więcej zarobić na kolejnych kliknięciach. Jakie to uczucie zarabiać na śmierci, na tragedii całego narodu, panie Adamie?

 

Kultura

 

Polska to kraj niezwykle kulturalny, o czym wiedzą wszyscy oprócz szefa FBI. To polskie plemię wydało Reymonta, Miłosza, Szymborską, a nawet, co może niektórych dziwić, Chopina. A że kultura się sama nie pisze, sama się nie maluje, nie reżyseruje i nie wychodzi na scenę żeby śpiewać, dlatego specjalnie dla ludzi, którzy sztukę składają nam w ofierze, często samemu składając niemałą ofiarę z własnego bezpieczeństwa i własnych emerytur, wymyślono nagrody. A jak nagrody to i Gale. Tylko w zeszłym tygodniu obejrzałem dwie, z czego jedną z przyjemnością.

 

W czwartek organizatorzy Fryderyków po raz kolejny kazali nam się zastanawiać, o co im chodzi. Kogo chcieli rzucić na kolana i jaką prawdę o polskiej muzyce chcieli nam objawić. Wyszedł jak zwykle romans kompromitacji z zażenowaniem, czego nie ukrywali nawet kolejni przemawiający ze sceny, za to doskonale odnajdowali się w nim prowadzący, którzy zdaje się trafili tam dla zwykłego żartu. Skierowałbym do organizatorów pytanie jaki diabeł podkusił ich do stawiania w jednym wyścigu Natalii Przybysz i Behemotha czy ogłoszenia światu nominacji w kosmicznej kategorii alternatywa/indie/elektronika, ale boję się odpowiedzi. Podobno w tej sprawie ma być powołana specjalna sejmowa komisja. Parę wytwórni muzycznych postanowiło w świetle kamer zrobić sobie reklamę, jak jednak widać było po widowni nikt poważny nie wziął tego na serio. Przybyli siłą przyciągnięci zwycięzcy, też zresztą nie wszyscy. Po dwudziestu latach wszyscy już mniej więcej wiedzą na co stać tą imprezę, więcej nabrać się nie dadzą. Muzyka w tym kraju ma fatalne publicity, od lat pozostaje nieobecna w mediach. A szkoda, współczesna polska muzyka z całą pewnością zasługuje na bycie usłyszaną przez większą widownię niż do tej pory. Fryderyki mogłyby odegrać w tym kluczową rolę, ale jak do tej pory traci resztki szacunku, popularności dobrej polskiej muzyce ie przynosząc. I tylko po co mieszać do tego biednego Chopina? Na szczęście jest  TVP Kultura.

 

Dziesięć lat temu zadebiutowała TVP Kultura i to jeden z nielicznych promyków nadziei, że ten kraj ma przed sobą jeszcze jakąś przyszłość. Oferuje oddech od codziennej polskości specjalnie dla ludzi wrażliwych, inteligentnych i niepozbawionych poczucia smaku. Z tej okazji w sobotę odbyła się druga gala, podczas której wręczano Gwarancje Kultury a także rozmawiano o tejże kultury stanie. W części muzycznej oglądaliśmy te same twarze, które dwa dni wcześniej gościły na fryderykowej gali, co z jednej strony świadczy o niejakim lenistwie muzycznego dziennikarstwa, ale co jest doskonałą wiadomością dla Good Life. Ale to na marginesie. Przyjemność z oglądania ludzi pięknych, dobrych i mądrych przerwała brutalnie obecność prezesa Brauna, który mylił TVP Kultura z całym molochem TVP, zaś za największy jej sukces uznał obecność w niej pewnego księdza, a na końcu zapytany o zwiększenie budżetu z gracją komunistycznego aparatczyka, stojąc tyłem do prowadzących odburknął: proszę nie wymuszać! Kuriozalna była też nieustanna obecność w kadrze Edyty Herbuś w czasie poświęconym teatrowi, bądź co bądź osoby, która jest kultury absolutną antytezą. Uroczystość zakończyły występy muzyczne solo, w duetach a nawet większych grupach. Galę należy uznac więc za udaną. Sto lat, Kulturo!

 

Sport

 

Washington Wizards z Marcinem Gortatem w składzie zaskakująco łatwo awansowali do kolejnej rundy play-off.  Wygrali cztery mecze z rzędu z przeciwnikiem, z którym w trakcie sezonu zasadniczego notorycznie przegrywali. Awans przypieczętowali mocnym akcentem, pokonując Toronto Raptors 125:94. Druga część sezonu, kiedy to spadli z drugiego na piąte miejsce na wschodzie nie napawała optymizmem, ale w play-offs, który tak naprawdę weryfikuje potencjał zespołu, są jak nowo narodzeni. Randy Wittman w końcu podejmuje właściwe decyzje, weterani, zwłaszcza Paul Pierce rzucają w decydujących momentach, skutecznie grają rezerwowi, maszyna z Waszyngtonu pracuje na pełnych obrotach. W starciu z Atlanta Hawks, którzy choć wygrali konferencję są zespołem równie niedoświadczonym jak Raptors, Wizards nie stoją na przegranej pozycji. W 2009 roku Gortat jako gracz ławkowy dotarł do finału ligi, przegrywając z LA Lakers. Dziś jest jednym z liderów drużyny i to między innymi dzięki jego doświadczeniu zespół stać na wiele. Emocjonujące mecze przeciw Cavaliers są na wyciągnięcie ręki.

 

karl

Komentarze

  1. scholl

    A wywalczone, wydarte niemal rzutem na taśmę w pocie czoła 26 mistrzostwo Niemiec nie jest warte nawet małej wzmianki w rubryce Sport???

    Odpowiedz
  2. Karol Autor wpisu

    Po raz ostatni: to nie jest polskie forum Bayernu. Jak chcesz poczytać o niemieckiej piłce to musisz poszukać innego adresu. Czy w końcu się zrozumieliśmy?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>