Jimmy Fallon: Odyseja kulturalna.

JimmyFallon

 

 

 

Po 89. roku wszystko miało być inaczej, guma do żucia, jeansy i coca cola dla każdego. Telewizja też chciała być w amerykańskim stylu. Niektórzy do dziś próbują nam wmawiać, że u nas jest tak samo jak u nich. Otóż nie jest. Weźmy taki talk show.

Próbowała Alicja, próbował Wojtek Jagielski i Wojtek Cejrowski. Dziś próbuje podstarzały chłopiec w tefauenie, nie pomnę nazwiska. Wystarczy jednak rzut oka za wielką wodę żeby zrozumieć, że nie chcemy już wracać do domu. Tam królem talk shows jest Jimmy Fallon i pokazuje dobitnie, że poprzeczka jest zawieszona na poziomie dla nas stratosferycznym. Inaczej mówiąc, absolutnie nieosiągalnym. Nie i jeszcze długo nie. Treść, forma, osobowość gości i gospodarzy – wszystko to składa się na rozrywkę, którą zwyczajnie chce się oglądać.

 

U nas przeważnie na siedząco. Tymczasem Jimmy to człowiek tysiąca talentów, czasem wpadnie do niego Pierwsza Dama i zaprezentują ewolucję tańca, przede wszystkim jednak spełnia się na polu muzyki. Ma spory talent parodystyczny, przerabia niedające się słuchać amerykańskie przeboje pop na prawdziwe perełki, częściej jednak sięga do śpiewnika dawnych bardów Ameryki.

 

 

Kiedy udaje Neila Younga, jest po prostu Youngiem, przebrany za Springsteena jest zwyczajnie nie do rozpoznania. Chętnie sięga do Casha czy Dylana. Bawiąc, uczy, ucząc, bawi. Gdzie w Polsce znajdziemy program rozrywkowy, która przypomina Niemena, Breakoutów czy Grechutę? Tkwimy w kulturowym paleolicie, razem ze skoczkami, rolnikami i mięsnym jeżem.

 

 

The Tonight Show to nie tyle talk show, co parada skeczy, aktorskich etiud i żywiołowych występów na żywo. Nie wydaje się to niczym niezwykłym w kraju, który miał Saturday Night Live, National Lampoon czy Mad Magazine. Szczególnie ten pierwszy program to kuźnia największych talentów amerykańskiej komedii, tam też zaczynał swoją karierę Fallon. Program obchodzący właśnie swoje 40. urodziny był współtworzony przez takie postaci jak Dan Aykroyd, Chevy Chase, John Belushi, Eddie Murphy, Billy, Crystal, Robert Downey Jr., także przez całą generację piękniejszej części tego biznesu: Joan Cusack, Janeane Garofalo, Sarę Silverman, Tinę Fey,  Julię Louis-Dreyfus czy Amy Poehler. Prezentował ostry jak brzytwa humor często wzbudzając kontrowersje. Zawierał też mnóstwo występów muzycznych, traktowanych nie do końca serio. Głównie tą tradycję SNL wykorzystuje Fallon.

 

 

My też przez chwilę mieliśmy coś podobnego, najpierw Za Chwilę Dalszy Ciąg Programu – rzecz absolutnie dziś kultową, później KOC czy MdM. Duet MAnn-MAterna wskrzeszał ducha Monty Pytona – była to głównie zjadliwa satyra na coraz głupsze formaty telewizyjne, prezentowane zresztą przez stację, w której sami pracowali. Niestety nie doczekaliśmy się godnych następców, dziś rozrywka to albo usypiający talk show, albo niestrawne kabarety. Nic bardziej stymulującego intelekt polska telewizja nie jest w stanie nam dostarczyć.

 

 

 

karl

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>