Stąd do wieczności 13/2015

wesoły

 

Bohater tygodnia

 

W kategorii rola pierwszoplanowa Oscar goes to… Wesoły Kierowca. Robert Chilmończyk od lat jest wizytówką warszawskiego MPK. Oprócz powożenia autobusem zabawia pasażerów swoimi aktualnymi refleksjami. I jeździłby tak dalej, ku uciesze wielu i zgryzocie nielicznych, gdyby nie cholerny internet. Nagranie z przejazdu linią trafiło na jeden z internetowych vlogów, zrobiło furorę i tym sposobem o wszystkim dowiedzieli się przełożeni Wesołego Kierowcy. Niezwłocznie wezwali go na dywanik i zamiarowali przykładnie ukarać, na szczęście w porę się zreflektowali. Ktoś tam uświadomił sobie, że istnieje coś takiego jak opinia publiczna, PR, a może nawet zdrowy rozsądek.

 

Ale przyznajmy jeszcze nagrodę pocieszenia. The winner is… Kamil Całek.

Niedawno mieliśmy całą serię bankowych coming-outów. Teraz głośno wypowiedział się Kamil Całek, który zrezygnował z pracy w Policji. Nie był w stanie zaakceptować idiotyzmów, którymi rządzi się na co dzień praca policji. Cała lista poważnych zarzutów wobec przełożonych na wszystkich szczeblach w nagraniu poniżej:

 

 

Absurdy Made in Poland

Sprzeczne sygnały wysyła nam państwo polskie. Z jednej strony nieustannie powtarza, jaką to jesteśmy potęgą gospodarczą, jednocześnie w celu załatania rosnących w szybkim tempie dziur w budżecie sięga do kieszeni obywateli w każdy możliwy sposób. Tym razem padło na właścicieli barów mlecznych, okazuje się że za dodanie do potraw pieprzu, majeranku i imbiru zamiast samej tylko soli należy się budżetowi ponad milion złotych kary. Określane jest to jako zwrot dotacji, z punktu właściciela takiego baru nie ma to wszak żadnej różnicy. Jeśli przez kilka lat taka dotacja była zgodna z przepisami, te się nie zmieniły, a mimo to bar ma zapłacić karę oznaczającą de facto jego likwidację to znaczy jedynie, że mądre głowy w ministerstwie nie mają nic innego do roboty, jak szukać kolejnego frajera do ogolenia. Minister Szczurek godnie zastępuje swojego poprzednika.

 

Mój starszy o kilka lat kolega zwykł mawiać: ja wracam stamtąd, dokąd wy dopiero idziecie. Podobnie mogły by powiedzieć bardziej rozwinięte cywilizacje patrząc na Polskę  jej pęd do leczenia kompleksów galeriami handlowymi. W zeszłym roku oddano do użytku 11 nowiutkich, ślicznych galerii, teraz mamy ich dokładnie 440. Ale nie na długo, w tym roku powstanie kolejnych kilkanaście. Tymczasem na całym świecie upadają jeden za drugim, strasząc przez dziesiątki lat, były właściciel  ma swój dawny biznes w poważaniu. Obiekty które degradują tkankę miejską, zubożają kulturę i pogłębiają i tak już ogromną u nas cechę: próżność, są niezwykle ciepło witane przez włodarzy miast. Przynoszą im spore wpływy do lokalnego budżetu, a to, że odbywa się to kosztem pracowników i podatków centralnych – mają to szeroko w poważaniu. Znacie jakiegoś urzędnika, który rozważałby swoją pracę w kategoriach interesu państwa? Podobno jest jeden gdzieś nad morzem…

 

Sport

 

W niedzielę odbył się mecz, spotkały się dwie zielone wyspy, z czego jedna prawdziwa. Anglojęzyczni brutale stanęli naprzeciwko technicznie, przede wszystkim jednak taktycznie niemal doskonałym Słowianom. Mecz zakończył się remisem. A mówiąc serio, wciąż zastanawiają mnie oczekiwania dobrej gry. Na jakiej podstawie?  Einstein mawiał: szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów. Ale czy można być dalekim od szaleństwa, mieszkając w Polsce? Od Mistrzostw Świata w 82. roku gramy na przemian przeciętnie i źle, nawet jeśli objawi się nam co jakiś czas geniusz zachwycający talentem świat, nie wystarcza to do powstanie dobrej drużyny. Nie pomagają też zacofani, przeciętnie utalentowani trenerzy. Spójrzmy na stan dzisiejszy. Już przed meczem było wiadomo, że nie możemy liczyć na wiele. Jeśli bramkarz i para napastników nie spędza nam snu z powiek, tak na osiem pozostałych pozycji mamy w tej chwili dwa porządne nazwiska. Glik w obronie i Krychowiak w pomocy robią co mogą, ale we dwóch nie załatają wszystkich dziur. A tych jest sporo, braki w wyszkoleniu bledną przy absolutnym analfabetyzmie taktycznym. Koszulki z nazwiskami Rybusa, Jodłowca, Olkowskiego czy Szukały wyszły na murawę, i to w zasadzie cały ich wkład w mecz. Grając z Irlandią podanie do lepiej ustawionego kolegi było zadaniem ponad siły. W jaki sposób mieli oni zamiar strzelać gole, skoro wciąż oddawali piłkę przeciwnikowi? To nie tylko casus ostatniego meczu, w kadrze Nawałki strzelcy goli są zawsze wileką niespodzanką. Milik wyciągnięty z rezerw Ajaxu, Mila – niedawny rezerwowy w Śląsku, Chiński Mączyński czy teraz Peszko strzelający swojego drugiego gola w reprezentacji (poprzedni padł podczas Pucharu Króla Tajlandii). Nie ma w tym wszystkim żadnego planu, szczęśliwe zwycięstwo z Niemcami przysłania niestety prawdę o reprezentacji. Niczym nie różni się ona od tych prowadzonych przez Smudę, Fornalika, Janasa czy późnego Beenhakera. Polacy nie mają talentu do piłki, statystycznie trafi się kilku wybijających się, ale to za mało do zbudowania reprezentacji. Szwedzi mają Zlatana a Walijczycy Bale’a i Ramseya, ale nic im to nie daje. Potrzebny jest silny, rzeczowy związek, charyzmatyczny trener, nie zaszkodziłoby mieć też dobrych zawodników.

 

Mecz miał jednak polskich zwycięzców. Dokładnie jednego zwycięzcę, i tylko przez chwilę. Kazimierz Greń, przyboczny prezesa Bońka miał na zbyciu kilkanaście biletów i postanowił zabawić się w konika. Niestety irlandzka policja nie okazała się wyrozumiała dla jego pomysłu i pan Kazik trafił do aresztu, gdzie usłyszał zarzut nielegalnego handlu biletami. Po zwolnieniu przedstawił on od razu całą listę usprawiedliwień, jak przyłapany na gorącym uczynku uczeń. Stałem na prywatnej ziemi, mówi, bilety były dla moich przyjaciół z Podkarpacia, a do tego trzymałem je w kieszeni. Tak to Polak nawet remisując, potrafi wygrać. Albo przegrać, biorąc pod uwagę każdy inny aspekt poza finansowym.

 

karl

Komentarze

  1. Karol Autor wpisu

    Lewy to światowej klasy napastnik, ale każdy Messi potrzebuje swojego Xaviego, jak to mówią. Żeby strzelał gole w reprezentacji, musiałby sam odbierać piłkę, podawać do siebie i strzelać. Może kiedyś się tego nauczy…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>