Stąd do wieczności 08/2015

08

 

Bohater tygodnia

 

Młynarz zambrowski, Jerzy Wysocki. Stare biznesowe powiedzenie mówi „kto stoi w miejscu, ten się cofa”. Albo, jak mawiał Winston Churchill, „poprawa wymaga zmian, perfekcja wymaga zmian nieskończonych”. Zambrowski przedsiębiorca w przeciwieństwie do większości polskich pracodawców i pracowników zrozumiał konieczność zmian. Zakończył 110-letnią rodzinną tradycję, zamknął młyn na cztery spusty, i rozpoczął produkcję talerzy ze sprasowanych otrąb. Swój produkt doskonalił przez 5 lat, własnoręcznie skonstruował maszyny do produkcji. Nie powinien mieć problemu z jego dystrybucją, produkty ekologiczne cieszą się na zachodzie sporą popularnością, przy odpowiedniej reklamie to może być hit eksportowy. Być może powinien zorganizować serię wykładów przy okazji zielonego miasteczka.

 

Krzysztof i Solange Oszewscy. Właściciele Solarisa to przykład, że noże nie dzięki, ale pomimo działaniom polskich rządów można stać się nie tylko krajowym, ale wręcz europejskim potentatem. Ich autobusy jeżdżą już we wszystkich większym miastach Niemiec i Czech, w zeszłym roku podpisane zostały kontrakty w Turcji, Chorwacji, Izraelu i Rumunii. Mediolan zakupił 85 sztuk specjalnie na wystawę EXPO. Coraz popularniejsze stają się autobusy elektryczne i z napędem wodorowym produkowane przez Solaris, co nie może dziwić, miasta takie jak Hamburg do 2020 roku rezygnują zupełnie z napędu spalinowego.

Największą sensacją może być jednak decyzja ogłoszona w zeszłym tygodniu. Od kwietnia rezygnują z funkcji prezesa, którą obejmie Andreas Strecker. To zmiana o tyle rewolucyjna, że w Polsce zagraniczni prezesi sprawowali swoje funkcje w firmach zagranicznych. Tymczasem Strecker był jeszcze do niedawna prezesem największego konkurenta, autobusowego Mercedesa w Stanach. Od czasu Młodych Wilków Polska przebyła długą drogę. Kiedyś szef wysyłał ludzi do Niemiec po Mercedesy, dziś ludzie Mercedesa mają polskich szefów.

 

Jan Karski. Ukazał się właśnie przetłumaczony na polski komiks Marco Rizzo i Lelio Bonaccorso „Jan Karski. Człowiek, który odkrył Holokaust”. Rok temu album miał uroczystą premierę w Instytucie Polskim w Rzymie, w międzyczasie ukazał się także po francusku. Jan Romuald Kozielewski, bo takie było jego prawdziwe nazwisko był naocznym świadkiem Holocaustu w hitlerowskim obozie zagłady w Auschwitz, który przekazał swoją relację światowi zachodniemu. Za swoją postawę był wielokrotnie nagradzany odznaczeniami największych państw świata. Jego postać to wyrzut sumienia państwa polskiego, dobitnie przypomina, jak pozwoliliśmy zepchnąć pozycję Polski na arenie międzynarodowej do roli egzotycznego państewka.

Antybohater tygodnia

 

Dominique Strauss-Kahn. Adwokaci pięciorga skarżących poinformowali w poniedziałek, że wycofują powództwa cywilne przeciwko byłemu szefowi Międzynarodowego Funduszu w procesie karnym o stręczycielstwo, który toczy się przed sądem w Lille na północy Francji. zarzuca się, że był głównym beneficjentem i inicjatorem „libertyńskich wieczorów”. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia i kara 1,5 mln euro.

Wielka Brytania. A w zasadzie jej rząd, choć można by go uznać zarówno za bohatera, jak i antybohatera. Ustami komisji parlamentarnej przyznał się do „katastrofalnych błędów” w polityce wobec Rosji i działał „jak szalony”. Wielka Brytania miała szczególne zobowiązania wobec Ukrainy, gdyż była jednym z czterech sygnatariuszy memorandum budapeszteńskiego z 1994 roku, w którym zagwarantowano integralność terytorialną tego kraju. Jednak brytyjski MSZ zmniejszył liczbę ekspertów od spraw Rosji, analiza sytuacji w tym kraju przestała być też priorytetem. W konsekwencji zupełnie nie zdawał sobie sprawy z wrogości Rosji wobec pogłębiania relacji z Ukrainą. „Brak solidnych zdolności analitycznych w Wielkiej Brytanii i całej Unii Europejskiej doprowadził do katastrofalnie błędnej interpretacji nastrojów w okresie poprzedzającym kryzys” – oświadczył szef komisji ds. Unii Europejskiej Izby Lordów, Christopher Tugendhat. Niby popełnili błąd, ale przyznali się do błędów. Paru naszych tuzów mogłby się uczyć.

 

Geir Kvalsvik. Szef Kvalsvik Produksjon dyskryminował Polaków zatrudnionych w swojej firmie z powodu rzekomo złej sytuacji finansowej. Nie wypłacał im pensji od listopada. Tymczasem Norwegowie otrzymywali swoje wynagrodzenia bez ograniczeń.  Polacy nie otrzymali rónież premii świątecznej, 10 tys koron. Norwegowie jak najbardziej. Czy pisałem już coś o pozycji Polski?

 

Cyganie z Puław. Miasto przeznaczyło 2 mln złotych na „program aktywności lokalnej” skierowany do Cyganów. Jednak w ciągu siedmiu lat żaden Cygan nie podjął pracy, ani nie przestał korzystać z opieki socjalnej. Bracia Figo Fagot by to załatwili inaczej.

 

Jakub Pitera. Prokuratura umorzyła postępowanie wobec muzyków grających w lokalu na warszawskiej starówce. Zgłoszenie było autorstwa Jakuba Pitery, syna swojej matki. Jak stwierdził: „Ta muzyka uniemożliwiała mi normalne funkcjonowanie w moim mieszkaniu w biały dzień i wieczorem. Jeżeli muszę zamykać okna w upał, żeby móc w spokoju obejrzeć telewizję lub poczytać książkę albo posłuchać swojej muzyki, to dla mnie jest to zakłócenie miru domowego”. Policjanci z początku uśmiechali się pod nosem, ale kiedy zobaczyli nazwisko zgłaszajacego nie mieli wyjścia i zgłosili wiekowych muzyków grających przedwojenne szlagiery do sądu. Tu wyjątkowo trafił się ktoś mądry i muzyków uniewinniono. W sumie nie ma co winić biednego Kuby. Niedaleko pada jabłko od jabłoni, skora mama prowadzi śledztwo w sprawie dorsza za 8 zł, to Kuba przynajmniej na kapelę podkabluje.

 

Na koniec Robert Biedroń, przyszły prezydent Polski. Od momentu objęcia fotela prezydenta Słupska czyści tą stajnię Augiasza, kilkumilionowe zadłużenie nie wzięło się znikąd, dziesiątki pijawek drenowały kasę miasta nie oferując w zamian nic. Jednak wszystko przebija ostatnie znalezisko. W zabytkowej szafie w Urzędzie Miasta znaleziono telewizor z wykupionym pakietem kanałów porno. Biedroń kazał zerweać umowę niczym pajęczynę w dawno nie używanym skłądziku. A mieszkańcy mają kolejny dowód, czemu dokonali właściwego wyboru.

 

Kultura

 

A więc jednak. Zwycięski marsz uhonorowany wcześniej 26 pośrednimi nagrodami zakończył się w Dolby Theatre przemową, która nie mogła się zakończyć. Nie wiem, jak się tu dostałem, zrobiłem czarno-biały film o potrzebie spokoju, wycofania się ze świata i kontemplacji. I oto jestem, w tym zgiełku, w centrum światowej uwagi. To fantastyczne, życie jest pełne niespodzianek – mówił Paweł Pawlikowski. To dla polskiego kina moment historyczny, pierwszy raz polski film dostał nagrodę w tej kategorii. A w kraju już tysiące pijawek próbują podpiąć się do tego sukcesu. Pierwsza była Kopacz, która już stała się bohaterką memów:

 

IDA

 

Rano podlansował się Prezydent, na czerwonym dywanie brylowała Odorowicz i jej zdumiewająca fryzura, minister Omilianowska już zapowiedziała tournee po telewizjach śniadaniowych a wszystkie blondynki o telewizyjnej inteligencji na wyprzódki, niemal łąmiąc sobie nogi starają się udowodnić że to właśnie one najgłośniej i z największym uśmiechem na ustach poinformują o wygranej. Jak zwykle rekordy głupoty bije TVN. Kinia Rusin prosto ze zwijanego czerwonego dywanu bełkotała coś niezrozumiale, a wczoraj wieczorem coś, co przypominało nieco mężczyznę zaprezentowało cały repertuar fochów na widok mężczyzn spacerujących po czerwonym dywanie nie odzianych dokładnie tak, jak by to coś tego oczekiwało. Za to na widok szeregu szkieletów ścisło zawiniętych w zwoje materiału wznosił rąsie i składał usteczka. Nie wiem czy ta scena była bardziej groteskowa czy przerażająca. A wracając jeszcze do samych Oskarów zwycięzca okazał się niezły „Birdman”, który jednak nie dorastał do pięt „Whiplash” (dla jednej z blondynek o telewizyjnej inteligencji znany też pod tytułem „Wiszlasz”), nagroda dla J.K. Siommonsa to zbyt mało. Zasłynęła też Particia Arquette wystąpieniem o nierównych zarobkach kobiet i mężczyzn. Powiedziała to aktorka, która kasowała 2,5 miliona rocznie za przeciętny serial „Medium”. Na jej zarzuty można odpowiedzieć na przykład tym nagraniem:

 

 

Ale to już problemy pierwszego świata.

 

karl

Komentarze

  1. Karol Autor wpisu

    Na pewno jest mnóstwo internetowych adresów, pod którymi znajdziesz akty strzeliste na temat zespołu, którego nazwa nawet nie przejdzie mi przez klawiaturę.
    Swoją drogą nie widziałem nawet małego zdanka na temat tego tekstu:
    http://goodlife-blog.com/?p=2848

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>