TOP 5 Kapele których nie znasz: Americana

americana

Co to właściwie jest americana? Nie ma jednej definicji, w skrócie możemy powiedzieć że to styl łączący w sobie tradycyjne gatunki popularne w Stanach: blues, folk, country, rock czy soul. Americanę grają zarówno Dylan, Cash czy Neil Young jak i Springsteen, ZZ Top czy Black Crowes.

Gary Clark Jr

 

Ten niespełna 30-letni wymiatacz z Austin w Teksasie uznawany jest za największą nadzieję gitary elektrycznej. Kontynuator stylu, jaki prezentowali Stevie Ray Vaughan i Jimi Hendrix. Po dwóch świetnych EPkach Gary Clark Jr i Bright Lights pod koniec ubiegłego roku doczekaliśmy się wreszcie na pierwszy pełny album Blak and Blu. Clark Jr. to przede wszystkim świetne kompozycje, wielkie wyczucie stylu i niesamowity feeling, który można docenić podczas występów na żywo. Już teraz w panteonie największych gitarzystów świata.

 

Alabama Shakes

 

 

Jak łatwo można się domyślić, band pochodzi z Alabamy. Na czele stoi Brittany Howard, która może nigdy nie zostanie Miss America, ale na pewno bije wszystkie blond lalunie talentem do pisania i grania świetnych kawałków. Z całej piątki chyba najbardziej charakterystyczni reprezentanci americany. Pewnie nigdy nie zobaczymy ich na Openerze,chociaż na plakatach światowych festiwali wymieniani wśród największych gwiazd.

 

Heartless Bastards

 

Za tą groźną nazwą kryje się całkiem przyjemna dla ucha muzyka. Dobrzy kumple Black Keys z Ohio, o których The Rolling Stone w recenzji debiutanckiej płyty napisał : „małomiasteczkowy zespół, który jest już gotowy dać wycisk każdej metropolii”. Grają skromne, ale niesamowicie chwytliwe kawałki.

 

Tedeschi Trucks Band

 

Mieliśmy kiedyś w Polsce w jednym zespole Tadeusza Nalepę z Mirą Kubasińską czy Lecha Janerkę z żoną Bożeną. Jack White występował z Meg, The Boss z żoną Patti Scialfa. TTB to kolejna opowieść o szczęśliwym małżeństwie w świecie rocka. Susan reprezentuje północ. Pochodzi z włoskiej rodziny (Tedeschi po włosku znaczy niemcy) z Bostonu w stanie Massachusetts. W 94’ zakłada swój zespół, rok później wydaje debiutancką płytę. Przez następne lata jej kariera nabiera coraz większego rozpędu. Trucks, młodszy od Susan prawie 10 lat to cudowne muzyczne dziecko południa. Jego wujek Butch jest założycielem The Allman Brothers Band, co poważnie zaważyło na przyszłości chłopaka. Imię Derek otrzymał na cześć zespołu Derek and the Dominos, którego liderami byli Duane Allman i Eric Clapton a jedną z kompozycjs słynna  Layla. Pierwszą gitarę kupuje w wieku lat dziewięciu żeby dwa lata później rozpocząć występy na scenie. W 1996 r. zakłada Derek Trucks Band. W wieku lat 20, mając na koncie wspólne występy min. z Dylanem czy  Stephenem Stillsem dołącza do legendarnego bandu swojego wujka. Kilka lat później do współpracy zaprasza go sam Slowhand. Susan i Derek po raz pierwszy spotykają się podczas występu w Nowym Orleanie w1999, dwa lata później są już małżeństwem. Przez kolejne lata grając oddzielnie ze swoimi formacjami dochodzą do wniosku – trzeba coś tym zrobić. W końcu w 2010 r. kolejne, tym razem muzyczne małżeństwo dochodzi do skutku, pierwotnie przyjmując trochę przydługawą nazwę Derek Trucks & Susan Tedeschi’s Soul Stew Revival. Na scenie występują w 10-osobowym składzie. W dorobku mają do tej pory dwie genialne płyty.

 

Charles Bradley

 

Ostatni bohater o wiele mówiącym pseudonimie The Screaming Eagle of Soul na swój płytowy debiut musiał czekać najdłużej ze wszystkich. Dziś 65-letni wokalista swoją premierową płytę wydał dwa lata temu. Muzyką zafascynował się w wieku 14 lat po obejrzeniu koncertu Jamesa Browna. W domu naśladował sposób jego śpiewania i sceniczne ruchy. Kilka lat później uciekł z domu. Podróżował po całym kraju zaliczając takie przystanki jak Maine, Nowy Jork, Seattle, Alaska, by w końcu osiąść w Kaliforni. W tym czasie próbował zajmować się muzyką, ale członkowie zespołu który założył zostali powołani do Wietnamu i Bradley na wiele lat zawiesił muzyczną karierę. W 1996 po prośbie matki zamieszkał z nią w Nowym Jorku gdzie rozpoczął występy jako sobowtór Browna. Jeden z takich występów przykuł uwagę Gabriela Rotha, szefa wytwórni Daptone Records, który zaoferował mu kontrakt. W 2002 został wydany winyl z kilkoma autorskimi utworami a w 2011 ukazał się w końcu pełnoprawny album No time for dreaming. Rok później na legendarnym festiwalu SXSW w Teksasie pokazano film opisujący historię Charlesa Bradleya, Soul of America.  W kwietniu zeszłego roku wydana została kolejna płyta, Victim of Love. Jak chyba nikt inny jest ucieleśnieniem wyświechtanej frazy, że warto wierzyć w siebie i robić to co się kocha.

 

karl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>