Stąd do wieczności 45/2014

stad

 

Kiejby się drzewiej ta historyja działa, La Fontaine albo bracia Grimm zgrabną opowieść by z niej uczynili. A może nasza Marysia Konopnicka? To będzie ballada o Adamie Hofmanie. Check it out.

Imię wielkie i sława szeroka tego męża w całej krainie zdobiły, a wszystkie prace, jakim przyszło mu stawić czoła, wykonał. A było tego niemało. Kiedy już połowicy swojej zajęcie godne załatwił, i to tak sprytnie, że nawet do pracy chodzić nie musiała, kiedy wszelkim białogłowom wszem i wobec ogłosił, jaki to miecz potężny przy sobie nosi, kiedy już trupa Tuska spławił Wisłą, w dalekie krainy wyruszyć postanowił, aby i tam jego sława dotrzeć zdołała. Swoją własną kolaską zamiarował podróż, gdy zmiarkował w ostatniej chwili, że zacniej będzie samolotem. Życie jak w Madrycie, jak to mówią. I wszystko poszłoby jak po maśle, gdyby nie rzeczona połowica. Ta po kilku kwartach okowitki rabanu narobiła, pisarczyki jeno pismo nosem zwąchały i już trąbić na lewo i prawo zaczęły, jak to dukatów nie tyle wziął co trzeba, a i na konwencie w izbie siedzieć nie chciał, choć do kartoteki imię swoje pisał. Do naczelnika sprawa wnet dotarła i od słowa do słowa Wielki Imć Hofman bez posady się ostał. Ledwo teraz w Sejmie w kąciku przycupnie. Taki to też morał z tej historii płynie: jakżeś wielki cymbał, siedź w swojej krainie.

Historyjka byłaby może weselsza, gdyby nie świadomość, że truteń Hofman i jemu podobni są utrzymywani z naszych podatków już ćwierć wieku. Ale okazuje się, że nie tylko posłowie przewalają budżet państwa, i na więcej niż tylko ośmiorniczki czy wakacje w Hiszpanii. Śledztwo przeprowadzone przez grupę dziennikarzy śledczych z USA we współpracy z brytyjskim „The Guardian”, niemieckim „Süddeutsche Zeitung” oraz irlandzkim „The Irish Times’ ujawniło masowe przypadki prania pieniędzy przez spółkiz całego śiata przy współpracy z rządem Luksemburga i słynną firmą konsultingową PriceWaterhouseCoopers. W raporcie zwanym Luxembourg Leaks znalazło się też 14 polskich przedsiębiorstw, głównie z branży bankowej. W sumie nic nowego, od dawna wiadomo że większość, jeśli nie wszyscy z listy stu najbogatszych polaków tygodnika Wprost wyprowadza podatki za granicę. Mówiąc wprost, kradnie. I tylko można się zastanowić, co możemy z tym zrobić. Odpowiedź jest, niestety oczywista.

A poza tym w kraju po staremu. Trybunał Konstytucyjny uznał we wtorek, że ściganie i karanie więzieniem za hodowlę i posiadanie marihuany na własny użytek nie narusza konstytucji. Stwiedził, że karanie jest usprawiedliwione ochroną porządku i zdrowia publicznego. Choć gdyby się trochę rozejrzał dookoła, szybko by zrozumiał że próbuje zawracać kijem Wisłę. W USA mieszkańcy dwóch kolejnych stanów, Oregonu i Alaski opowiedzieli się za legalizacją marihuany. Nie wspominając już nawet Holandii, Czechy przestały udawać głupich dwa lata temu, we wszystkich zachodnich krajach, gdzie demokracja ma trochę dłuższą tradycję niż u nas, istnieje zasada depenalizacji posiadania miękkich narkotyków. Przewodniczący Światowej Komisji ds. Narkotyków już kilka lat temu publicznie ogłosili, że wojna z narkotykami nie działa. I tylko polscy sędziowie wiedzą lepiej. Podobnie jak włodarze rzekomo PUBLICZNEJ telewizji i PUBLICZNEGO radia. Spot kampanii Obywatele Decydują, który przedstawiał powszechnie znaną prawdę na temat olewania obywateli przez rząd nie został dopuszczony do emisji. Choć wcześniej dopuszczona została naga Doda, reklamy podróbek viagry czy kampania z cyckami. A mamy podobno 25 lat wolności.

Szef Adama H., Jarosław K. wciąż na wojennej ścieżce. Nie przyjął ani haniebnej propozycji spotkania szefów klubów parlamentarnych w Kancelarii Premiera, ani nie wziął udziału w marionetkowym sprawozdaniu ministra spraw zagranicznych. Nie z Jarkiem takie numery. Potem powiedzą, że uczestniczył w nowym rozbiorze Polski. Jedyny sprawiedliwy Najjaśniejszej Rzeczypospolitej postępuje zgodnie z zasadą „My way or no way”. Good for you! Ciekawe czy bardziej ucieszyły go informacje o spadku poparcia dla PO czy zmartwił regres jego własnej partii. Według najnowszych badań maleje poparcie dla obecnych partii politycznych, rośnie dla kosmosu. Polacy w poszukiwaniu swojego politycznego reprezentanta wpatrują się w gwiazdy. Słusznie, niedługo ma pojawić się Betlejemska. Może zwiastuje dobrą nowinę?

Tymczasem na świecie też pojawiają się oferty łatwych pieniędzy dla polityków. I to nieporównywalnie większych niż te, na które połaszczyli się prawi i sprawiedliwi. Najbiedniejszy prezydent świata, Jose Mijica dostał ofertę sprzedaży swojego wiekowego Garbusa za milion dolarów. Propozycję rozważa poważnie, z tym że gotówka zamiast do jego kieszeni miałaby trafić do najbardziej potrzebujących. W Polsce takich polityków musimy sobie wychować. Polska drugim Urugwajem!

Berlin obchodził transmitowaną na cały świat rocznicę obalenia muru berlińskiego.Chociaż to Stocznia Gdańska była pierwszym krokiem do wolności a w 4. czerwcu roku pamiętnego to Polska przy pomocy Gary Coopera ze słynnego plakatu jako pierwsza wyrwała się na wolność, w powszechnej świadomości świata komunizm upadł  w Berlinie. Kolejny raz Niemcy załatwili nas bez mydła.

Niedawne zawieszenie broni na wschodniej Ukrainie jak widać nie dotyczy terytorium Rosji. Aleksiej Dewotczenko, rosyjski aktor zaangażowany w działania opozycyjne został znaleziony w swoim moskiewskim mieszkaniu „w kałuży krwi”. Według przedstawicieli rosyjskiej policji zmarł z upływu krwi po „ataku wściekłości”, w wyniku którego miał „chodząc po mieszkaniu wybijać szyby w szafach”. Słowo „sankcje” w Rosji jest rozumiane nieco inaczej.

W Londynie antykapitaliści z ruchu Anonymous przemaszerowali spod siedziby parlamentu pod pałac Buckingham, gdzie doszło do starć z policją. W manifestacji w Dzień Guya Fawkesa wzięło udział kilka tysięcy osób. Protestowano przeciwko oszczędnościom państwa i naruszaniu praw obywatelskich.

Co najmniej sto tysięcy ludzi przeszło ulicami Brukseli w demonstracji przeciwko planom oszczędnościowym nowego rządu Belgii. Protest sparaliżował na kilka godzin komunikację w centrum miasta. Demonstrację zorganizowały trzy belgijskie związki zawodowe – chadecki CSC, socjalistyczny FGTB i liberalny CGSLB. Zapoczątkowała ona kampanię protestów przeciwko centroprawicowemu gabinetowi premiera Charlesa Michela.

Nie dalej jak tydzień temu ulicami Budapesztu przeszło 10 tys. demonstrantów, a w stronę siedziby rządzącej partii poleciały kamienie – wszystko z powodu zapowiedzi wprowadzenia podatku od przesyłu danych w sieci. W Hong Kongu protesty trwają od ponad dwóch miesięcy – ponad 100 tys. ludzi zablokowało centrum miasta w ramach tzw. Rewolucji Parasolkowej.  W ciągu ostatnich pięciu lat obserwowaliśmy protesty niemal w każdym zakątku świata. Jest jeden wyjątek: Polska.

Pomimo ostentacyjnego olewania obywateli przez urzędników (powtarzania oczywistych prawd nigdy za wiele), uwłaczająco niskich pensji, żenującego poziomu edukacji, służby zdrowia i „innowacyjnej” gospodarki, pomimo tego, że Polacy po 25 latach od runięcia słynnego muru stali się tanią siłą roboczą dla zachodnich firm, u nas protesty można zobaczyć co najwyżej w telewizji. Kiedyś mówiło się że nasze cechy narodowe to warcholstwo i kłótliwość. To już nieaktualne. Dziś Polska znaczy bierność. Bierność, która z roku na rok rozzuchwala prawych i sprawiedliwych przedstawicieli ludowych ściśniętych na jednej platformie w uroczystym sojuszu. Wszyscy wokoło narzekają na rządzących od lewa do prawa i brak wyboru. Ale zgadnijcie kto będzie zasiadał w Sejmie po przyszłorocznych wyborach? Dokładnie ta sama wesoła gromadka, która kręci się na karuzeli przy Wiejskiej od ćwierć wieku. Polacy znów pójdą głosować na mniejsze zło wiążąc sobie pętlę na szyi. 25 lat wolności? Co najwyżej ponury chichot.

Sport: polska piłka energicznie odbija się od dna. Przynajmniej jeśli by wierzyć medialnej histerii z ostatnich tygodni. Po pokonaniu Niemców jesteśmy już mistrzami świata, a Legia awansując do dalszej rundy Ligi Europy wskoczyła nagle na stratosferyczny poziom nieosiągalny przez polskie kluby od lat. Oto zaledwie kilka nagłówków po czwartkowym zwycięstwie nad Metalistem.

„Zespół Henninga Berga nie pękł w defensywie!”

„Norweg stworzył monolit!”

„Duda – magic touch!”

„Rok temu legioniści przegrali 0:2 z Trabzonsporem. Dziś są zupełnie inną drużyną, mającą plan i umiejącą go konsekwentnie realizować.”

„- Chcemy zagrać w finale na Stadionie Narodowym - powtarzają piłkarze. I z każdym kolejnym meczem śmiać się z tego marzenia wypada coraz mniej.

„Kontrolują właściwie każdy mecz, wreszcie wyglądają też na pewnych siebie, świadomych własnych atutów, realizujących precyzyjny plan.”

Gdyby ktoś nie oglądał tych kilku meczy rzeczywiście mógłby pomyśleć, że idzie nowe. Szkoda, że na boisku nie wyglądało to tak pięknie. Z Niemcami wygraliśmy wcale nie dzięki wspaniałej grze. Graliśmy w zasadzie tak jak zwykle: przeciwnik atakował nas przez większość spotkania, stwarzając sobie kilkanaście dogodnych sytuacji do strzelenia gola. My wyprowadziliśmy ledwie trzy kontrataki. Był to jednak zdumiewający wieczór, podczas którego Bundeskadra przedziwnie pudłowała z najprostszych sytuacji, nam zaś wpadało prawie wszystko. Koincydencja planet występująca raz na milion lat musiała sprawić, że wszystko tego dnia stanęło na głowie i to my strzelamy Niemcom gola w końcówce. Podobnie ma się rzecz z Legią. Komplet zwycięstw i jeden stracony gol musi robić wrażenie, ale gra wciąż przypomina tradycyjny polski futbol. Spacerowe tempo, przyjęcie i podanie na poziomie dzieciaków grających pod blokiem, rozegranie akcji niemal zawsze jest dziełem przypadku, o wywieraniu presji na przeciwniku ani nasi pomocnicy ani obrońcy nie słyszeli. Strzały albo 5 metrów nad bramką albo 10 obok. Legia wygrywa, ale z zespołami które jeszcze bardziej od niej kopią się po czołach. W Lidze Mistrzów mogliby co najwyżej walczyć o uniknięcie kompromitacji.

 

Co w kulturze? Perkusista AC DC został oskarżony o zlecenie podwójnego zabójstwa, po czym następnego dnia został zwolniony z braku dowodów. A my tu się kłócimy o Polańskiego z jakąś pedofilią sprzed czterdziestu lat. Nowa płyta za miesiąc i chłopaki chwytają się wszelkich możliwych chwytów. Najpierw odsyłają do domu Malcolma z ciężką chorobą, teraz to… Oby muzyka była godna całego zamieszania. A propos chorych rockmanów – pierwszego od dłuższego czasu wywiadu udzieliła Kora i w dwóch w kilku żołnierskich zdaniach dokonała podsumowania dzisiejszej polski lepiej niż niejeden socjolog.

My jesteśmy krajem który nie ma recesji tylko dlatego, że Polacy tak dużo pracują nie dostając za to zapłaty. Jeśli robotnik będzie niezadowolony, to prędzej czy później dojdzie do gwałtów. Bo ileż ten Polak może jeszcze pracować? Skoro pracuje już 25 lat, to ile jeszcze ma pracować za darmo? Przecież się życie ludzkie kończy! Wchodzimy, i z daleka wydaje nam się: raj! Ale z bliska to chlew, bagno, ściek… Olga jak zwykle nieoceniona.

 

Piosenka tygodnia z dedykacją dla Adama H.

 

 

karl

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>