Stąd do wieczności 02/2014

#NEW

Tydzień zdominowała ekonomia. To zresztą jest znakiem naszych czasów. Toczyły się w minionych latach dyskusje o ideach, bitnicy, hipisi, pokolenie ’68 czy ‘77 kontestowało porządek, szukając nowych dróg, snując mniej lub bardziej utopijne wizje. Wielkie humanistyczne idee jednak się nie przyjęły. Ostatecznie odeszliśmy od podobnych dyskusji, cyniczne przeliczając dziś wszystko na pieniądze. Rozmawiając o kształcie świata, ograniczamy się już tylko kwestii ekonomicznych. Ten tydzień pokazał to bardzo dobitnie. Nawet artyści i duchowi przywódcy najchętniej poruszają temat wpłat na konto.

Cameron zapowiedział ograniczenie zasiłków socjalnych, powołując się na haniebny przykład Polaków. Nie wiedział, że wywołuje wojnę. Odpowiedział mu polityk twitterowy, Radek Sikorski (oczywiście na swoim ulubionym tweeterze), przypominając że zasiłki biorą się z podatków, które ci wredni Polacy płacą w UK. Na to odpowiedział rzecznik premiera, że premier stanowiska nie zmieni. W odpowiedzi na odpowiedź do brytyjskiego PM zadzwonili jak jeden mąż (stanu) Tusk i Kaczyński. Po telefonie Prezesa już wiemy – załatwione: Cameron się pokaja i będzie cacy. Swoją drogą musiał poprawić angielski znacząco. Jeszcze trzy lata temu nie było szans na rozmowę nawet w cztery oczy:

Kaczyński vs Cameron

Od tamtego czasu, pomimo sędziwego wieku podciągnął w angielskim znacząco. Ambitna bestia.

Po prawdzie była to dyskusja luźno związana z ekonomią. Zasiłki dla Polaków kosztują budżet ok. 6 milionów rocznie, podczas gdy dla mniejszości azjatyckich, afrykańskich i karaibskich kilka miliardów. Te jednak mają brytyjskie paszporty i prawo głosu, podczas gdy Polacy są tam zbyt krótko więc na razie są łatwym celem.

Tuż po telefonie do Camerona premier (w tym  tygodniu niespodziewanie hiperaktywny) zapowiedział skok cywilizacyjny. Wszystko to za sprawą funduszy Unijnych i oczywiście niezastąpionej Bieńkowskiej. Pan premier był łaskaw, jak to ma w zwyczaju obiecać wiele, mój ulubiony punkt to ten o wyprzedzeniu w ciągu dwóch lat Wielkiej Brytanii w długości autostrad. Co ciekawe, w Anglii jadąc w dowolnym kierunku najwyżej 20 mil dojedziemy do najbliższej autostrady. Szykuje się sporo przetargów. Covec powróci.

500 miliardów z unijnej kasy nie wystarczy jednak do wykonania skoku cywilizacyjnego, więc rząd wymyślił nowy podatek – opłatę audiowizualną. I w sumie jestem nawet za, pod jednym wszakże warunkiem. O treści publikowanej w publicznym radiu i telewizji decydują ludzie, którzy mają o tym pojęcie, reprezentujący zarówno środowiska mainstreamowe, emeryckie, inteligenckie jak i alternatywne za główne przykazanie mając to, żeby było po prostu mądrze. Bo jeśli wciąż na antenie mieliby występować najlepszy przyjaciel papieża – Kraśko, Schymalla modląca się na antenie czy Doda wydymająca usta a do tego Klan i M jak Miłość to niech se Zdrojewski wsadzi tą opłatę w dupę.

Do gorącej w ostatnim czasie dyskusji o emeryturach włączył się Bóg radia, Piotr Kaczkowski. Wyraźnie niepocieszony faktem, że będąc emerytem został potraktowany jak emeryt. Spokojnie, słuchacze mają gorzej. Swoją drogą przekonany o konieczności trwania swojej misji może powinien poczytać komentarze na forum. Oczywiście zdecydowana większość na kolanach oddawała pokłony, ale znalazło się też kilka trzeźwych głosów:

 

wentyl77 

Starszy, z zasługami, lecz ostatnio potworny nudziarz. Pigułki na sen w eterze. Jego audycje stały się niesłuchalne, potwornie przynudzał, a ciągłe ujeżdżanie Tori Amos to już po prostu ciężkostrawna obsesja. Zawodowy wciskacz kitu, mnie nie szkoda. Idź se chłopie z tym koszykiem na grzyby.

brodatababa 

No bez przesady… Starszy facet, 50 lat przed mikrofonem kiedyś musi odejść. Parę lat temu lubiłem go słuchać ale ostatnio po prostu plótł bez sensu i długo… Zamiast muzyki – ględzenie. Lubię jak ktoś opowiada o muzyce, prezentuje ja, ale on po prostu plótł… Mi go nie szkoda. Niech Trójka zatrudni kogoś nowego kto o muzyce umie opowiadać.

tarkus74 

Trójka pozbywa się zbędnego balastu „legendy”, czyli dziennikarza dawno już wypalonego, od kilkudziesięciu lat nieznośnie egzaltowanego i pozbawionego choćby odrobiny krytycyzmu w stosunku do tego, co puszczał. W związku z czym walory poznawcze jego audycji były żadne, lub prawie żadne, zwłaszcza, że nawet z idiomu szeroko pojętego rocka puszczał w radiu tylko dość wąski wycinek. No i wmówił Polakom, że jakieś Budgie to supergwiazda, a nie trzecioligowe rzępolenie, jak to miało miejsce w rzeczywistości. To był faktycznie majstersztyk :)

qwww

@tarkus74
” od kilkudziesięciu lat nieznośnie egzaltowanego i pozbawionego choćby odrobiny krytycyzmu w stosunku do tego, co puszczał.”
pełna zgoda, zresztą podobnie jak Mann i Niedźwiecki…

wentyl77

Nie tylko chodzi o egzaltację, przede wszystkim popełnia grzech pierworodny radiowca – nuuudę! Jest nieznośnie nudny, niedzisiejszy, rozlazły, nieciekawy.

artau 

Dajcie pokój, przecież P.K to ckliwy sentymentalizm w jakości zakochanych 13 latek. Te jego westchnienia, ta dęta emfaza, to ćwirli cwirli, nie, tego się nie dawało i nie daje słuchać. Dźwięk pudełeczek…ludzie, przecież to wstrętnie różowe i landrynkowate. Okropna taniocha. Podobało się, no bo reszta gadała wtedy szeregowym bełkocikiem.

Maski z powykrzywianych nienawiścią twarzy zerwał ostatecznie niejaki…

glos_rozsadku_na_twoim_ekranie 

Legendarny? Z całym szacunkiem ale nie znam tego dziennikarza a tym bardziej nie słyszałem o jego legendzie. Legendarni dziennikarze to np. Marek Sierodzki (ten od listy przebojów) albo taki grubas (nie pamiętam nazwiska ale też puszczał dobrą muzyke kiedyś, np. Technotronic).

tulifia

@glos_rozsadku_na_twoim_ekranie
Sierocki ty sieroto

piotr060362

@glos_rozsadku_na_twoim_ekranie
Po pierwsze: jeśli nie znasz Piotra Kaczkowskiego, to albo masz 10 lat, albo nie słuchasz muzyki z uwagą, albo nie słuchasz niczego.
Po drugie: Marka Sierockiego też nie znasz
Po trzecie: „taki grubas” nazywa się Wojciech Mann i też go nie znasz
Po czwarte: ja nie chcę znać Ciebie, chyba że uzupełnisz swoja wiedzę o Trójce i jej redaktorach muzycznych
Po piąte: chyba nie tylko ja nie chcę Ciebie znać

nerwus0

@glos_rozsadku_na_twoim_ekranie
A ciebie ktoś zna? 
Inwalido intelektualny.

spolecznick

@piotr060362, @tulifia, @nerwus0
gratuluję poczucia humoru.
wpiszcie se w gógiel albo wikipedię „ironia” (bez cudzysłowów)

A więc nie jestem sam! Coraz częściej przynudzający, wiekowy „Bóg radia” i jego niezbyt lotni fani – czas na nowe rozdanie.

Dołączyła też celebrytka Skrzynecka i zorientowała się, że dostanie emeryturę w kwocie 34 PLN. Nie wiedziała po prostu że płaci się jakieś składki, ale w końcu każdy powód żeby zabłysnąć na fejsbuczku jest dobry.

Żeby za kilkadziesiąt lat otrzymywać emeryturę, trzeba najpierw na nią zarobić. A to okazuje się coraz trudniejsze. Oferty pracy coraz częściej przypominają tą z agencji Social Lama:

Kto: Social Lama
Gdzie: Wawa
Stanowisko: Praktykant z możliwością pozostania na staż
Opis: Preferowani studenci 3 roku, którzy chcą i mogą ciężko harować w obszarze mediów społecznościowych i komunikacji marketingowej. Szukamy ambitnych bestii biegle posługujących się power point, j.ang i oczywiście fejsem. Interesują nas osobniki pozytywne z otwartą głową i chęcią do nauki. Po praktykach istnieją całkiem spore szanse pozostania i rozwoju w obrębie grupy Good One do której należy agencja Social Lama. Praktyki trwają 6 miesięcy i są bezpłatne.

Kiedy założyciel agencji, Kamil Mazuruk zobaczył komentarze w stylu „praktykant żywi się żwirem?” czy „skoro was nie stać na prowadzenie biznesu, to może go zwińcie?” szybko zripostował modnym, korporacyjnym językiem. „Rozpędziliście się w swoim hate’erstwie” (pisownia oryginalna) i moje ulubione „Miłego leżenia odłogiem” pokazuje, że mamy do czynienia z prawdziwym profesjonalistą. Wszystkim piewcom neoliberalizmu przyznaję ostatecznie rację: kapitalizm a’la Polska rzeczywiście działa.

Niektórzy doskonale wiedzą, że żarty kończą się tam, gdzie zaczynają pieniądze. I podchodzą do tematu niezwykle rzetelnie. Zdzisław Ossowski, proboszcz parafii w Osieku wrócił z kolędy, przysiadł i trzeba przyznać, wykonał kawał dobrej, księgowej roboty. Spisał skrupulatnie wszystkie datki, a następnie opublikował w gazetce parafialnej wraz z wpłatami na parafialne konto. Co prawda złamał przy tym prawo (Rozdział II, art. 51 i 53 Konstytucji) i niepisaną tradycję nieujawniania datków od parafian, ale za samą myśl ekonomiczną trzeba księdza pochwalić. Na razie spośród dwóch kolumn: „Winien” i „Ma” proboszcz przedstawił dokładne sprawozdanie z tej drugiej, Z niecierpliwością zatem niecierpliwością czekamy na publikację pierwszej. Podobnie jak jego koledzy po fachu, ksiądz Ossowski czuje pod skórą, że staje się kościół oblężoną twierdzą i przywileje wkrótce zaczną się kurczyć w szybkim tempie. Wszystkie zabiegi marketingowe, żeby zwiększyć przychód, nawet te godzące w godność człowieka są z pewnością popierane przez Episkopat. Ciekawe, czy Jezus byłby z niego dumny?

Przy odrobinie szczęścia można też zarabiać miliony nic nie robiąc. Taka na przykład „Najlepsza umowa sportowa wszech czasów” i bracia Ozzie i Daniel Silna. Kiedy w połowie lat 70-tych dochodziło do fuzji amerykańskich lig koszykarskich, w skutek czego powstała ujednolicona NBA, bracia byli właścicielami  Spirits of St. Louis – klubu, który licencji na grę w lidze nie otrzymał.

spirits-plane

W ramach odszkodowania dostali dwa miliony w gotówce oraz (i tu kryje się źródło ich przyszłego bogactwa) 1/7 przyszłych dochodów ze sprzedaży transmisji telewizyjnych. Dożywotnio. Wówczas koszykówka nie cieszyła się powodzeniem, wpływy z transmisji były symboliczne. Wkrótce jednak za sprawą Magica Johnsona i Larry Birda, a przede wszystkim Jordana kwoty te zaczęły osiągać setki milionów za sezon. Przez wszystkie lata Daniel i Ozzy zgarnęli 300 milionów, bank jednak rozbili w tym tygodniu. Za odstąpienie od umowy zgarnęli jedyne pół miliarda. Razem daje to 800 milionów za nicnierobienie. Bingo!

Na koniec o tym, że pieniądze są w życiu ważne, ale nie najważniejsze.

Kiedy Brittany Mathis dowiedziała się, że ma guza mózgu była w kropce. Koszt leczenia takiego przypadku w Stanach wynosi mniej więcej tyle co willa z basenem w Beverly Hills. Niespodziewanie z pomocą przyszedł właściciel restauracji, w której pracowała Brittany. Postanowił sprzedać swój biznes, żeby pomóc swojej pracownicy. „Wiedząc, że ona potrzebuje pomocy, nie mógłbym cieszyć się żadnymi zarobionymi na restauracji pieniędzmi” – stwierdził.

Poza tym Niemcy zachwyceni piosenką My, Słowianie, Rodman reżimem Kimirsena juniora a Europarlament Henryką Krzywonos, A dokładnie mówiąc tajemnicza partia chce panią Henrykę do Brukseli wysłać. Ta na fejsbuku pyta, czy powinna. To co, wysyłamy Henię? Za to zachwyt dla jednoczesnego picia i kierowania pojazdami mechanicznymi stracili jakoś mieszkańcy lubuskiego.

 

W polskiej polityce po staremu. Na politycznej szachownicy kolejne roszady, kilka pionów pożegnało się z grą. Kaczyński, Tusk a nawet Piechociński poświęcają kolejne figury aby obronić króla. Prezes zdjął agenta Tomka, który nawet na odchodnym ślubował wierność swojemu panu. „Wartości i idee, jakimi kieruje się PiS, zawsze były mi bliskie. Bez względu na to, czy będę członkiem klubu PiS, tymi ideami będę się kierował” – stwierdził. Straty są jednak symetryczne, bo członkiem partii przestał być kolega „która godzina” Nowak. Na razie tylko na trzy miesiące, a jak ruch przyjmie się w narodzie, na stałe. Symetria też na stanowiskach rzecznika. Zużyte twarze i nazwiska zastąpili Hofman i Kidawa-Błońska. A szansę na wyjazd do Brukseli na politycznego Erasmusa stracił Waldemar Pawlak. DO niedawna wicepremier i szef partii dziś pomiatany przez swojego następcę. Najpierw jego nazwisko znalazło się na roboczej liście, by zniknąć z niej przy oficjalnej prezentacji. Ależ plan zemsty musi teraz snuć Waldemar.

PO zmęczone długotrwałą wymianą ognia ze swoim niedoszłym koalicjantem z PiS poprosiło PSL o wsparcie. Panowie Piechociński i Kosiński oddali kilka strzałów w stronę wroga, na co odpowiedział niezawodny Prezes, w tym tak brawurową konstrukcją jak „koalicja PO-PSL zmarnowała polską prezydencję w UE, nie uznając spraw wsi za jej priorytet”. Gdybyśmy wszyscy przebrali się w łachmany i zaczęli jeździć jedynie wozami drabiniastymi z pewnością Unia jeszcze bardziej pochyliłaby się nad naszą biedą i dałoby się wyszarpać więcej kaski. Ale w końcu PiS prowadzi w sondażach, jest jeszcze szansa na przeprowadzenie genialnego scenariusza.

Poza tym królowała zima, która jednym daje, innym zaś odbiera. W USA i Kanadzie rekordowe mrozy, zamknięte szkoły, urzędy i wszystko co dało sie zamknąć. Temperatura spadła poniżej -40st. C. Mróz odnotowano nawet na Florydzie i Hawajach. Tymczasem Noriaki Kasai w wieku 41 lat wygrał zawody Pucharu Świata. Od pierwszego triumfu dzielą go 22 lata. Większości naszych skoczków nie było jeszcze wówczas na świecie.

Wydarzenie tygodnia

Skoro dla większości to Największa Orkiestra Świata, ja nie będę polemizował. Impreza, która gra dziś na wszystkich kontynentach, w takim Londynie rozrosła się do całkiem sporych rozmiarów, spełnia dwie podstawowe funkcje: pomaga choć w niewielkim stopniu wesprzeć wciąż kulejącą służbę zdrowia, a do tego ta letnia zadyma w środku zimy pozwala zobaczyć uśmiechniętych ludzi na ulicach polskich miast. To wciąż rzadkość. I tylko Mariusz Mix Kolanko wstał lewą nogą i w dzieciach z puszkami zobaczył zomowców nasłanych przez Gierka. Naprawdę, niektórzy ni powinni ruszać narkotyków.

 

Zdjęcie tygodnia:

Zamarznięty port w Chicago przy zachodzie słońca - widok z samolotu.

Zachód słońca nad zamarzniętym portem w Chicago.

 

Komentarz tygodnia

„Kłopot z inteligencją jest taki, że nie lubi wrzeszczeć, a powinna”.

Aprilprincess pod tekstem o kontrowersyjnej audycji PJ Harvey w BBC.

 

karl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>