Róbta co chceta

z4717212QA

Zgodne ze świecką tradycją tort dzieli się tak, aby starczyło dla krewnych, znajomych i królika. Skoro rozdają łatwe pieniądze z budżetu państwa, grzech nie wziąć. Zawyżymy koszty, zaniżymy dochody i podatek zostanie w kieszeni. Gdańska Prokuratura właśnie ujawniła kolejny fragment układanki pt. Jak od lat buduje się w Polsce autostrady, stadiony, obwodnice, wiadukty i estakady. Oczywiście GDDKiA i Ministerstwo Infrastruktury otwierają szeroko oczy ze zdziwienia, stwierdzając jednogłośnie: niegospodarność i afery to nie moje słownictwo! Skąd mamy wiedzieć, jakie są koszty budowy dróg w kraju czy co zatrudnione przez nas firmy robią z powierzonymi im pieniędzmi. Jak nigdzie indziej okazuje się, że „Wolność” i „Solidarność” mają swoją cenę. Liczoną w PLN.

Zaraza dotarła też do Skarżyska- Kamiennej. Grzegorz D. usłyszał od prokuratury zarzut próby wyłudzenia zwrotu podatku na kwotę 750 tyś. zł. Żoną Grzegorza D. jest Marzena Okła-Drewnowicz, baronessa PO w świętokrzyskim. Jak widać, kiedy Tusk mówił o rodzinie na swoim nie rzucał słów na wiatr. Co prawda chodziło o rodzinę Platformy, ale przecież można się było tego domyślić. Donald Tusk kontynuuje starą tradycję, w myśl której rząd, aby utrzymać się przy rządzeniu rozdaje wszelkie konfitury i przymyka jednocześnie oko na mniejsze lub większe przypadki samowoli na stanowisku. Nie będzie przecież podcinać gałęzi, na której siedzi. I zastanawia jedynie, kiedy suma przekrętów osiągnie masę krytyczną, która z kolei afera okaże się kroplą, która przeleje czarę goryczy i zakończy dobrą passę premiera. Na razie nic na to nie wskazuje, największe szczęście Tuska – Jarosław Kaczyński wciąż jeszcze jest wystarczającym straszakiem. Kiedy tylko notowania PO lecą na łeb, na szyję, Donald Tusk przywołuje swoją starą pieśń: a co się stanie, gdy stracimy władzę i nastanie PiS? NA razie jeszcze działa, ale to, do jakiego stanu doprowadził administrację państwową w ostatnich latach każe sądzić, że za którymś razem sztuczka nie zadziała. Oto kilka przykładów fortuny z rodzimego kraju, czyli pozostałe doniesienia z ostatnich jedynie tygodni:

- CBA aresztowała 20 osób w sprawie korupcji w MSZ i GUS. To efekt śledztwa prowadzonego od 2010 roku. Zatacza ono coraz większe kręgi, dotyczy kilku ministerstw, łącznie zatrzymano do tej pory 37 podejrzanych, Wojtunik zapowiada kolejne zatrzymania. Jak na razie namacalnym efektem Afery korupcyjnej jest cofnięcie 3,3 mld zł dotacji z UE oraz ponowny przetarg na budowę baz danych PESEL i CEPiK.

- Prokurator Generalny wystąpił o uchylenie immunitetu dla min. Nowaka, gdyż jak twierdzi są mocne dowody w aferze zegarkowej.

- Po opublikowaniu nagrań stanowiących dowód na korupcję polityczną współpracowników Protasiewicza władze partii stwierdzają, że w zasadzie nic się nie stało.

- Parlamentarzyści buntują się przeciwko ich zdaniem nieludzkim warunkom pracy. – Jutro piątek. Będziemy mieli problem z procedowaniem do późnych godzin popołudniowych, bo wszyscy posłowie będą chcieli być jak najwcześniej w domu – wyraża opinie ogółu Waldemar Sługocki z PO. Podobno w czwartki też zdarzają się problemy z zebraniem kworum.

- Jednocześnie parlamentarzyści są wyraźnie przeciwni zaglądaniu do ich portfeli. Sieć Obywatelska Watchdog zwróciła się do partii zasiadających w Sejmie do podanie informacji o wydatkach. Partie stanowczo odmówiły. Po wniesieniu przez fundację skargi sąd orzekł, że jest to informacja publiczna.

- Trybunał Konstytucyjny podał informację, że Ministerstwo Pracy wprowadziło w życie przepisy niezgodnie z prawem, co skutkuje wypłatą miliarda zł z budżetu państwa. Działo się to w czasie, gdy szefową resortu była Fedak Jolanta, ministra z ramienia PSL. Po usunięciu z rządu nie musiała się jednak martwić o kolejną posadę. Została kolejno szefową rady nadzorczej Słubickiej Strefy Ekonomicznej, doradczynią (?) premiera Pawlaka a ostatnio Radcą Prezesa ZUS. NA to ostatnie stanowisko dostała się bez konkursu, choć wcześniej wszystkie oferty pracy były umieszczane na stronie internetowej i zwycięzca był wybierany w konkursie. W tym przypadku konkurs wydał się mu najzupełniej w świecie zbędny.

- Lubelski sędzia pożyczał pieniądze an  wysoki procent a w przypadku zwłoki ze spłatą bezwzględnie egzekwował swoją należność.

- Pani prokurator z Katowic ma zdiagnozowaną chorobę dwubiegunową, ZUS uznał ją za niezdolną do pracy. Przełożeni kazali jej jednak wrócić do śledztw. Pozwala to na podważenie każdego aktu oskarżenia.

- Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, według którego nieudolność administracji państwowej kosztowała nas w 2012 roku prawie 19 mld złotych. To najwyższa wartość, od kiedy prowadzone są badania. Jest to suma decyzji podjętych niezgodnie z prawem, niegospodarność, zakupy po zawyżonych cenach czy błędy w księgowości. Innymi słowy współpraca na szczeblu lokalnym. Skutkiem tego jest 136 zawiadomień o popełnieniu przestępstw.

- Urzędnicy służby cywilnej, czyli 12 procent administracji państwowej otrzymali ponad pół miliarda zł nagród. Całkowity koszt obsługi administracji w roku 2009 to 51 mld zł. Od tamtej pory liczba urzędników wzrosła. Dziś według różnych szacunków waha się pomiędzy 950 tys. a milionem ludzi. Milion ciepłych posadek, na których można sobie dodatkowo dorobić niezłe pieniądze.

- Dwie urzędniczki Urzędu Miejskiego w Gdańsku w trakcie 19 wykrytych przypadków przyjęły 536 tys. zł łapówek w zamian za bezprawne przyznanie prawa do mieszkań komunalnych. Co ciekawe, obie były podejrzewane o nierzetelność już dwa lata temu, ale zachowały pracę w magistracie.

- Katarzyna Wołoch oraz Halina Sawtyruk otrzymały stanowiska starszych inspektorów w Urzędzie Wojewódzkim w Lublinie. Mężowie obu pań zasiadają na wysokich stanowiskach w Urzędzie, w obu przypadkach oczekiwania zawarte w ofercie pracy były idealnie dostosowane do obu pań.

- Przykładem doskonale obrazującym troskę naszej Najjaśniejszej Partii Rządzącej jest przypadek Anny Tymińskiej. Po 32 latach pracy w domu kultury w Łukowie została zwolniona, na jej miejsce przyjęto niewykwalifikowaną sekretarkę ze średnim wykształceniem, ale z nazwiskiem Kucharska – mówi. To krewna Cezarego Kucharskiego, posła PO i menedżera Roberta Lewandowskiego. Choć Tymińska mogła pochwalić się studiami z administracji, kursem menedżera zarządzania instytucjami kultury, jest również wykwalifikowanym instruktorem tańca to jak to w Polsce bywa, wygrała opcja polityczna.

- Katarzyna Turczyniak od 12 października została szefem departamentu administracyjno-gospodarczego Urzędu Marszałkowskiego w Zielonej Górze. Fakt, iż jest ona córką wpływowego polityka PO w Lubuskim, zasiadającego w radzie krajowej Platformy podobno nie miał z tą sprawą nic wspólnego.

- Skarbówka w Lublinie ogłosiła przetarg na limuzyny dla swoich pracowników. Wymagania to min. silnik benzynowy o pojemności co najmniej 2451 cm sześc., automatyczna skrzynia biegów i napęd na cztery koła. Samochody miały być pomalowane lakierem biały metalik lub perłowym. Po uwadze jednego z producentów, że taki lakier jest „wyróżnikiem bardzo rzadko stosowanym w produkcji samochodów luksusowych” lubelska skarbówka wycofała ten punkt. Nie przekonał jej jednak fakt, iż auta z silnikami o pojemności ponad 2 litry są obłożone podatkiem akcyzowym ponad pięć razy wyższym niż auta z silnikami mniejszej pojemności. Pojemność silnika w ofercie nie uległa zmianie.

- Policjanci w Poznaniu napadli i poturbowali dwóch nastolatków. Jednego z nich wciągnęli do bramy, przypalali papierosami, złamali mu nogę. Wcześniej mężczyzna ogolony na łyso proponował im kupno narkotyków. Odmówili. Policja nie postawiła chłopakom żadnych zarzutów.

- W Suwałkach policja odniosła spory sukces w walce z narkotykami. Zatrzymano 23-latka i 20-latka. Pierwszy posiadał gram, drugi pół grama marihuany. Obu grozi do trzech lat pozbawienia wolności.

- Warszawa, zespół grający o godzinie 19 w restauracji przedwojenne standardy został pouczony o zakłócaniu porządku. Wkrótce jednak wszyscy muzycy otrzymali wezwanie na posterunek policji, sprawa ma trafić do sądu a członkom zespołu grozi grzywna, kara ograniczenia lub pozbawienia wolności.

- Krzysztof Stańko, opolski biznesmen został niesłusznie posądzony o produkcję amfetaminy. Kiedy kolejno Sąd Okręgowy w Opolu, a potem Apelacyjny we Wrocławiu uznały go za niewinnego ten wystosował pozew o odszkodowanie za bezpodstawne aresztowanie. Wkrótce jednak prokuratura, której dotyczył pozew wystosował kolejne oskarżenie, tym razem o umyślne paserstwo. Zgodnie z prawem wniosek o pozew w sprawie odszkodowania nie może zostać rozpatrzony, dopóki wszystkie sprawy wobec niego nie zostaną zakończone.

-  Forum Obywatelskiego Rozwoju ogłosiło niedawno raport, według którego WORD-y mają monopol na egzaminowanie i wszystkie zarobione na egzaminach pieniądze lądują w kasie ośrodków. Dla przykładu – jeśli WORD w Lublinie w ciągu roku pobrał 43,6 mln zł za egzaminy kategorii B, to z tego aż 32 mln zł pochodziło z opłat za poprawki. W Zamościu 9,9 mln zł z 13,9 mln zł to poprawki.

- Amber One – odcinek autostrady A1 z Gdańska do Torunia, należy do spółki Gdańsk Transport Company (GTC). Jej udziałowcami są w 15% Group Five, po 30% mają szwedzka Skanska oraz brytyjski fundusz inwestycyjny John Laing. Resztę udziałów kontroluje NDI Autostrada, spółka należąca do szwajcarskiego bankiera barona Benjamina de Rotschilda. Wszystkie zyski trafiają poza granicę naszego kraju, tam też płacone są podatki.

- Północna obwodnica Jędrzejowa oddano do użytku w grudniu ubiegłego roku. Dziś wymaga remontu, na jej powierzchni zostały wykryte koleiny sięgające dwóch centymetrów. Wykonawca, firma Budimex zamierza zlecić ekspertyzę „renomowanej instytucji zewnętrznej”, gdyż jak twierdzi, nie zna przyczyn ich powstania.

- Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Rzeszowskiego – wg. anonimowego listu 25 osób jest powiązanych rodzinnie – zatrudniane były kolejne żony, synowie, córki, bracia czy siostry. Jednocześnie z powodu niskiej jakości kadry naukowej wydział nie jest w stanie nadawać tytułu doktora.

- W Gorzowie jedna ze studentek miała problem ze zdaniem egzaminu z jęz. włoskiego. Udało się, kiedy profesor przybywał na urlopie. Kiedy po powrocie zaczął interesować się sprawą, został zwolniony.

Żadne z tych zjawisk nie stało się jak dotąd przedmiotem reakcji rządu, nic nie wskazuje żeby miało się to zmienić w najbliższym czasie. W tej chwili jedynym zajęciem premiera jest wymyślenie sposobu na pozbycie się Schetyny i jego dworu. Coraz bardziej dostrzegalna jest polityka „Róbta co chceta”. Urzędnicy, którzy nie ponoszą dziś już żadnych konsekwencji za swoją nieudolność, niekompetencję czy wrogość wobec obywateli traktują swoje funkcje bądź to do walki z przeciwnikami, bądź do zarobienia dodatkowych paru groszy, państwowe posady są rozdawane rodzinie już w zasadzie jawnie, w ekspresowym tempie tworzone są nowe, afery są zamiatane pod dywan, państwo funkcjonuje coraz gorzej, ale nie może być inaczej jeśli obowiązki powierzane są coraz gorszym urzędnikom, rozdźwięk między grupami społecznymi rośnie. Dwa lata temu Puls biznesu opublikował listę działaczy PO którzy dzięki temu dostali posady w państwowych spółkach. Koszt: jedyne 200 milionów złotych.

http://www.pb.pl/2841223,15705,lista-wstydu-platformy-obywatelskiej

Ciekawe, jak lista powiększyła się od tamtego czasu.

Donald Tusk nie jest w ciemię bity. Skoro Kaczyński i PiS mają swój twardy elektorat, musiał go sobie stworzyć i Tusk. Pracownicy wszelkich urzędów, spółek i państwowych agencji tak długo będą głosować na PO, jak ta będzie im i ich rodzinom zapewniać ciepłe posadki. Tusk więc za żadną cenę nie może sobie pozwolić na niepokój wśród swojego elektoratu, bo to mogłoby oznaczać dla niego przegrane kolejne wybory. Kontynuując swoją politykę nie wychylania się bez potrzeby ma jeszcze szansę, dzięki rzeszy uzależnionych od państwowych posad doczołgać się do wyborów. A później to już jakąś ciepłą posadkę zapewnią mu koledzy w Brukseli. I tak to się kręci.

Jest Donald Tusk niewątpliwie największym rozczarowaniem polskiej polityki ostatniego ćwierćwiecza. Nikt tak jak on był nadzieją, również dla piszącego te słowa, na nową jakość w polityce, jak nikt przed nim był naturalny, otwarty, z darem mowy. Odcinał się od wszystkiego co nagminne w polskiej polityce i był w tym rzeczywiście wiarygodny. Dziś dołączył do panteonu „sław” reprezentujących nie Polskę a partię, pieniaczy, kanciarzy i oszustów. Orliki, autostrady, wiek emerytalny, uregulowana polityka zagraniczna czy absorpcja funduszy europejskich (dzięki, Ela) ale to wciąż jedynie imponderabilia nie mające decydującego wpływu na funkcjonowanie naszego społeczeństwa. Pomijając już samowolę i pospolite złodziejstwo w urzędach mu podlegających, co w ciągu ostatnich sześciu lat zrobił w takich nie kontrowersyjnych przecież zagadnieniach, jak choćby innowacyjność gospodarki czy ład przestrzenny w polskich miastach – pozbycie się potopu reklam i zapanowanie nad samowolą estetyczną inwestorów. Solaris, Pesa czy Newag podbijają rynki na świecie nie dzięki, ale pomimo braku wsparcia ze strony państwa. Podobnie jak coraz liczniejsze miasta i gminy, które pozbywają się z przestrzeni publicznej reklam i wprowadzają ład przestrzenny, pomimo że żadne z ministerstw nie wykazuje w tej dziedzinie inicjatywy. Szukając nadziei na lepsze jutro dla polskiej polityki, pozostaje jedynie ezo.tv.

karl

Komentarze

  1. Dorota

    Przerażająca ta lista. Właściwie gotowy scenariusz na skecz dla kabaretu. Nic tylko odczytać to podczas jednej z mazurskich nocy kabaretowych emitowanych w telewizji. Tylko to chyba nie byłoby do śmiechu.

    Odpowiedz
    1. Karol Autor wpisu

      No to już staje się tak niewiarygonde, że aż śmieszne. Nikt, kto mieszka na zachodzie by w to nie uwierzył. Tymczasem w Polsce to rzeczywistość.
      Pzdr.

      karl

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>