Stąd do wieczności, czyli na czerwonym dywanie 16-12-2013

Bohater tygodnia:

 Żurawlów/Gram nie sam

z14209034Q,Uczestniczki-akcji-protestacyjnej---Occupy-Chevron

Skoro w zeszłym tygodniu mieliśmy zbiorowy antybohater, w tym postawimy na zbiorowego bohatera. A nawet podwójnie zbiorowego. Ale im nas więcej, tym lepiej, nieprawdaż?

We wsi Żurlawlów oglądamy kolejny remake Siedmiu wspaniałych. W roli postawionych pod ścianą ubogich farmerów mamy postawionych pod ścianą ubogich farmerów, amerykański koncern Chevron występuje w roli złych chłopców. Ich dział prawny (dziesiątki/setki milionów dolarów budżetu rocznie) poruszył niebo i ziemię, aby nierychliwe zazwyczaj polskie państwo uprzykrzyło życie swoim obywatelom, jak tylko się da. Policja, straż pożarna, sanepid i sąd ramię w ramię, zamiast reprezentować interes polskich rolników zdanych na samych siebie robią wszystko, o co poprosi ich amerykański potentat – nieustanne kontrole ich obozowiska, mandaty i kary z każdego najbardziej absurdalnego przepisu, dowodem na niecne zamiary mieszkańców są nawet wpisy na facebooku. Krzysztof Hetman, marszałek woj. lubelskiego pojawił się na miejscu raz,  by od tamtej pory nie odbierać telefonów. Wszystko po to, aby jak najszybciej mogły się rozpocząć odwierty w poszukiwaniu gazu łupkowego. Mieszkańcy Żurlawlowa nie protestują przeciw samym odwiertom. Chcą jedynie wiedzieć, w jaki sposób będą się odbywać i jakie przyniesie to skutki. A tego amerykanie nie chcą powiedzieć. Zapewniają że wszystko będzie porządku, jednocześnie przeprowadzając szkolenia na wypadek katastrofy ekologicznej. Dziś wypada 190 dzień protestu. Premier, w tej chwili zajęty ważniejszymi sprawami (Schetyna, Arłukowicz, menu na święta) nie będzie się przecież zrywał dla byle garstki farmerów. Niektórzy widzieli w Polsce drugą Japonię, ostatnio słychać o drugim Budapeszcie a nawet Bawarii. W Żurlawlowie mamy dziś drugi Ekwador.

gramniesam

Przechodząc od obrony do kontrataku znajdujemy na drugim biegunie ludzkiej aktywności projekt Gram nie sam, czyli Oliwię Rogalską, Urszulę Jankowską i Sonię Jaszczyńską. Towarzystwo Inicjatyw Twórczych ogłosiło konkurs a dziewczyny postanowiły nauczyć dzieciaki nie tylko ze swojego osiedla gier, w które same bawiły się w dzieciństwie. Serso, pikuty, ciupy, zabawy na trzepaku, palant, biber (zestawienie dwóch kolejnych słów zupełnie przypadkowe), kapsle czy klasy (w mojej szkole zwane chłopem). Okazało się że a) dzieciaki nie miały o większości z nich bladego pojęcia i b) strasznie się nimi podjarały. Kiedy patrzę dzisiejsze pół-autystyczne pokolenie dzieciaków myślę sobie, że to może ostatni dzwonek, zanim telewizja, internet i gry zjedzą ich mózgi.

A z innej beczki: odkryciem tygodnia na pewno okazał się Thamsanqa Jantjie (patrz: wydarzenie tygodnia).

Mateusz Kościukiewicz przytulił nagrodę dla najzdolniejszych aktorów młodego pokolenia w Europie – Shooting Stars 2014. Poprzednio laureatami byli min. Daniel Craig, Carey Mulligan, Moritz Bleibtreu czy Rachel Weisz. Znalezienie się w towarzystwie co najmniej połowy z tych postaci z byłoby dla Kościukiewicza całkiem miłym uczuciem. Trzy lata temu zgarnął na luzie nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego, co będzie następnym razem Mati?

Tytuł Dziennikarz Roku magazynu Press goes to Mariusz Szczygieł. Doceniono jego reportaż śledczy na temat nauczycielki, która 30 lat temu zabiła swojego pasierba. Dla mnie osobiście to nagroda dla faceta, który napisał kilka fantastycznych felietonów na temat współczesnych Czech. Jego ewolucja od gościa wysiadającego z helikoptera na dachu Polsatu do reportera śledczego i zadeklarowanego bohemisty daje nadzieję, że i dla innych asów współczesnych mediów jest jeszcze nadzieja. Ahoj, Mariusz.

Antybohater tygodnia

Telewizja

Telewizja rok po roku zalicza spektakularny upadek. Według najnowszych badań TNS Polska TVN, Polsat i publiczna tracą widzów. Widzowie nie przekonali się do takich propozycji jak Wawa Non Stop, Trudne sprawy czy Ukryta prawda. „Wielka czwórka” (temu, kto ukuł to określenie gratuluję wyczucia ironii) straciła w ciągu roku 13 procent udziału medialnego rynku i nie zapowiada się, żeby trend się odwrócił. Czy czegoś ich to nauczy? Wątpię. TVN jest przecież za duży, żeby upaść. Z resztą zdesperowani włodarze już wytoczyli najtęższe działa – Miłość na bogato, Warsaw Shore czy Teen Mom zapowiadają nowy poziom rozrywki. Przekonajmy się, jak nisko można upaść. Prawdę mówiąc nie doceniałem swoich rodaków, uważając że telewizja pozostanie ich strawą duchową już na zawsze, bez względu na jej marność. Miszczak z Terentiew przeszli jednak samych siebie – zrobili telewizję tak złą, że nawet najwięksi koneserzy Familiady i Na wspólnej wymiękli. Kanały typu mydło i powidło tracą dziś rację bytu i pozostają jedynie atrakcją dla tych, którzy nie załapali się na nowe technologie i z zapartym tchem czekali na nadejście naziemnej telewizji cyfrowej. Wszyscy pozostali przeszli albo do kanałów tematycznych, gdzie poziom merytoryczny po prostu jest, w przeciwieństwie do większości produkcji takiego tefauenu albo zakotwiczyli bezpośrednio w internecie. Jest więc jeszcze światełko w tunelu, choć czy z drugiej strony tępe wgapianie się w ajfona daje nadzieję – śmiem wątpić. Więcej w temacie powiedzą starsi koledzy:

http://www.youtube.com/watch?v=4j_o-F9Mv7Q

http://www.youtube.com/watch?v=jj14ONd_130

 

A o wygraną w tej kategorii przez cały tydzień walczyli chyba wszyscy dyżurni bad boys. Dali o sobie znać Terlikowski (Ksawery był znakiem od Boga!), Cejrowski ( papież ma brudne buty!), Kimirsen junior (w ramach obchodów swoich urodzin skazał na śmierć swojego wujka, z innych atrakcji będzie jeszcze mecz koszykówki z innym zdrowym inaczej, min. Rodmanem) czy debiutant w tym składzie, ksiądz Tadeusz Bożełko, organizator Ursynaliów, którego fundacja przeputała jakimś cudem (jakżeby inaczej) pieniądze na Ursynalia. A żeby trochę się dowartościować że nie jesteśmy tacy najgorsi w tym tygodniu Obama i jego selfie z niejaką Helle Thorning-Schmidt na oczach żony i w ogóle kilku miliardów ludzi (patrz: wydarzenie tygodnia).

 

Wydarzenie tygodnia

Impreza w Johannesburgu.

 

barack-obama-selfie

Jest takie powiedzenie języku angielskim: Great minds think alike – Wielkie umysły myślą tak samo. Podczas pożegnania Nelsona Mandeli na stadionie w Johannesburgu mieliśmy tego doskonały przykład. Oto Obama, Cameron i jakżesz urocza premier Danii Helle Thorning-Schmidt uznali jednogłośnie że to doskonała okazja do zrobienia sobie kilku słit foci z rąsi. Tylko Michelle była przeciw.

Johan

Thamsanqa Jantjie, który w przypływie schizofrenii (- widziałem anioły zstępujące na stadion) zapomniał, jak używa się języka migowego. Nie byłoby to aż tak kłopotliwe gdyby nie fakt, że rzecz działa się na uroczystościach pogrzebowych Mandeli, a  Thamsanqa stał tuż obok liderów największych państw świata. Nasz bohater miewał już gorsze chwile w przeszłości, co skutkowało oskarżeniami o gwałt, usiłowanie zabójstwa i zabójstwo, kradzież, włamanie, złośliwe uszkodzenie mienia i udział w porwaniu. W końcu jego starania zostały docenione i mógł stanąć błysku fleszy na jednej scenie razem z Obamą czy Cameronem. Czy wariat-morderca mógłby się znaleźć w lepszym towarzystwie?

Wideo tygodnia

Nicky Tuckova, Wery fajmus singer, czeska Bijąse, która jakiś czas temu zasłynęła rónież w naszym kraju szukając Miłosza z Warszawy tym razem w dramatycznym apelu prosto z Tatry eria. Nicky jest teraz too much alone without money without funny, potrzebna pomoc:

 

https://www.youtube.com/watch?v=IbLo4sD9ci4

 

karl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>