Burning Man: Przekażcie sobie ogień pokoju.

burning-man

 

Trwa właśnie festiwal festiwali, święto performance’u, największy na świecie zlot artystów, freaków i poszukiwaczy świętego Graala. Ladies and gentlemen: przed wami Burning Man!

Na wyschniętym jeziorze Black Rock w stanie Newada, gdzie zazwyczaj można spotkać fanatyków owładniętych ideą bicia rekordów prędkości raz do roku odbywa się największy na świecie artystyczny happening. Black Rock City przez tydzień staje się jednym z największych miast w całym stanie. Nie ma tam podziału na artystów i widzów, każdy jest częścią tego wielowymiarowego wydarzenia. Na środku pustyni powstaje oaza wolności i swobody, zarówno w sensie artystycznym jak i ludzkim. Nagość jest tam zupełnie powszechna i nie wzbudza najmniejszych kontrowersji, jakby na dowód szczerych intencji uczestników festiwalu. Najpopularniejszym środkiem transportu jest rower, przez co miasteczko przypomina spełniony sen anarchistów i ekologów. Nieliczne samochody upodobniły się do promów kosmicznych i pojazdów z Mad Maxa. Nic tam nie jest takie, jak w zwykłym szarym świecie. Ani na pierwszy, ani drugi, ani trzeci rzut oka. Może z jednym wyjątkiem. Podobnie jak w zwykłym świecie wszystko ma swoją cenę. Po kilku latach darmochy od roku ’95 udział w festiwalu jest płatny. W tym roku bilet kosztował ponad 1000 zł.

 

Burning Man na zdjęciach:

GALERIA1     GALERIA2

 

burning-man-04

 

Słowa kluczowe dla tego festiwalu to instalacja, spotkanie i ogień. Dziś jest określany jako eksperyment społeczny i artystyczny, opierający się na nieograniczonej ekspresji i samodzielności. Larry Harvey, organizator i pomysłodawca Burning Mana spalił drewniane kukły przedstawiające człowieka i psa po raz pierwszy w 1986 na plaży w San Francisco, jak sam twierdzi w celu „radykalnej samoekspresji”. Legenda twierdzi, że była to raczej rozpaczliwa reakcja po rozstaniu z dziewczyną. Korzenie sięgają kilka lat wcześniej. Mary Grauberger, koleżanka dziewczyny Harveya przez kilka lat z rzędu organizowała ogniska na plaży w czasie letniego przesilenia jeszcze przed rokiem ‘86. Jednak to pierwsza impreza Harveya stała się zaczątkiem kultowego już dziś wydarzenia w świecie sztuki. Po kilku latach została przeniesiona z Baker Beach na środek wyschniętego jeziora w Newadzie. Za pierwszym razem zgromadziła 20 zapaleńców, by w tym roku rozrosnąć się do 68 tysięcy. Dla wielu jest wydarzeniem obowiązkowym, podczas festiwalu zawierane są nawet śluby. Staje się coraz bardziej rozpoznawalną marką przyciągającą rzesze fanów z całego świata.

 

 

W roku 2006, w dwudziestą rocznicę festiwalu mocno zaznaczyli tam swoją obecność Polacy. Obóz Ciechocinek, wesoły kolektyw polskich artystów z Ameryki, performerów z Łodzi Kaliskiej a także min. dwóch amerykanów w składzie ekipy filmowej był jedną z większych atrakcji tamtej edycji. Dokument „Płonący Facet” jest zapisem przygotowań do wystawienia na miejscu opery. Z jednej strony portretuje sam festiwal, jego nastrój, radość i nieskrępowanie uczestników. Jednocześnie, choć rzecz dzieje się tysiące kilometrów od kraju stanowi oryginalny portret Polski i Polaków. „Kto wypił wódkę?” – pada sakramentalne pytanie już drugiego poranka. Każdy dzień rozpoczyna się zebraniem, które jest następnie skrupulatnie protokołowane. A żeby przybliżyć narrację przeciętnemu polskiemu widzowi, systematycznie zdawana jest relacja z obozowych romansów. Bohaterowie przypominają trochę podstarzałych satyrów, kiedy widząc przechodzącą dziewczynę z dużym biustem krzyczą: patrz, talent! Nie zmienia to jednak faktu, że film przenosi nas w świat zupełnie odrealniony, rodzaj bajki dziejącej się na pustyni. Spotykamy w niej jedynie radosnych ludzi, którzy odnoszą się do siebie z sympatią, emanują pozytywną energią. Bo oprócz sztuki jest też Burning Man festiwalem miłości i pokoju. To może największy od czasów Woodstocku dowód na to, że są w nas jeszcze pokłady dobra i sympatii dla drugiego człowieka. Współczesne media zupełnie nas od tej myśli odzwyczaiły. Kiedy jeden z członków Ciechocinka spotyka Niemca, stwierdza: wszyscy Polacy kochają wszystkich Niemców! Może nie do końca zgodne z prawdą, ale jakżesz piękna i kusząca to wizja. Marzenie Johna Lennona stało się ciałem.

 

burning-man-134

 

Festiwal rozpoczyna się w ostatni poniedziałek sierpnia, kończy tydzień później, kiedy przypada Amerykański Dzień Pracy. Punktem kulminacyjnym jest spalenie ogromnej, ponad 30-metrowej rzeźby. Jest rodzajem pogańskiego święta, które oddaje pokłon bogom ukrytym pod postacią żywiołów. W „Płonącym facecie” widzimy postaci przeżywające ekstazę w trakcie rytualnego spalenia rzeźby i przeżywające smutek, wręcz traumę następnego poranka, oglądających pogorzelisko. Rozpoczyna się kolejny rok oczekiwania na najwspanialszy tydzień w roku. Burning Man płonąc i odradzając się co roku uosabia cykl natury, cykl życia. Jednocześnie żyje jedynie dzięki uczestnikom, społeczności którą tworzą. Ogień, który wystrzeliwuje w niebo będący spełnieniem po tygodniu (a może roku) oczekiwań i który powraca kolejnego roku jest symbolem życia, wręcz nieśmiertelności człowieka. Świadectwem siły wysłanym złym mocom.

karl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>