Archiwa kategorii: SPORT

Stąd do wieczności 48/2014

stad

 

Dziś mini-powieść; najpierw  gorzka pigułka, którą popijemy sokiem z malin (choć znam takich, co nie cofną się przed szklaneczką szkockiej), a na końcu deser, czyli Happy End. A więc zaczynamy: dawno, dawno temu….

Rozdział 1

Gorzka pigułka

W Polsce po staremu, czyli chujnia. Hasło tygodnia czy może raczej dekady: przetarg. PKW ma na nie swój sposób. Dzień przed Bożym Ciałem ogłasza konkurs trwający tydzień, i tak na odpowiedź zostają trzy dni. Wygrywa Nabino, PKW się cieszy. Aż do listopada.  A nowa bomba tyka już w MSW, niespodziewanie znów nazywa się system informatyczny. Ma wejść w życie 1 stycznia, więc nie spiesząc się, przetarg rozstrzygnięto 7 listopada. Ma całą masę błędów (przyjmuje datę… 75 listopada) i wciąż nie przeszedł fazy testów. Najważniejsze, że wszystko zostało w rodzinie, bo przetarg wygrała firma byłych pracowników MSW. Ciekawy przetarg odbył się też w Gdańsku. Prezydent Adamowicz, zwany Budyniem ogłosił konkurs na zarządzanie jedną z miejskich spółek, i sam go wygrał jako jedyny kandydat. Na konto jego stowarzyszenia wpłynęło 700 tys. za dokładnie 2 tygodnie pracy. Dumny ze swojego podopiecznego Donald Tusk od razu pospieszył z gratulacjami, nagrywając laurkę spot wyborczy, w którym pod niebiosa wychwala Budynia. Miło patrzeć, jak mądrze są wydawane publiczne pieniądze.

 

Krakowski ZUS ogłosił przetarg na usługi ochroniarskie. Górny pułap określono na 1,1 mln złotych, tymczasem przy dwuprocentowym zysku firmy i zatrudnieniu pracowników na umowy o pracę, minimalna kwota wynosi ok. 2,9 mln. Jedynym rozwiązaniem pozostaje szara strefa. W Kielcach toczy się postępowanie przeciw sieci Leclerc. Była pracownica domaga się wypłacenia 130 tys. zł z tytułu niewypłaconych nadgodzin. Kierownictwo wielokrotnie stosowało wobec niej mobbing, była zmuszana do pracy przez 3 tygodnie bez dnia przerwy po 12 godzin, ze złamaną ręką, fałszowania ewidencji czasu pracy, w końcu zmuszona przez szefostwo do rozwiązania umowy za pośrednictwem stron. Sieci grozi mandat wysokości tysiąca złotych. Dostaną za swoje. W tym samym świętokrzyskim pocztowcy wyłudzili z funduszu pracowniczego na dofinansowanie fikcyjnych wycieczek po kilka tysięcy na głowę, aż w końcu sprawa się rypła. Błysnęli też kibice Legii. Wybrali się na wycieczkę do Beneluxu, najpierw przed meczem z Lokeren obrzucili policję kamieniami i koszami na śmieci, a na samym meczu odpalili zakazane race i wykrzykiwali rasistowskie hasła. Belgijska policja aresztowała 50 osób, a reszta wybrała się dalej do Den Haag, gdzie na meczu z Ajaxem wykrzykiwali „Milik co? Ty kurwo!” Świetna akcja promocyjna, której nie przebije nawet tysiąc spotów w tv. Przejażdżka motorem po Gdańsku 250 km/h? Proszę bardzo! Postępowanie wobec „Froga na motorze” umorzone, bo jak twierdzi Renata Klonowska, szefowa Prokuratury Gdańsk Śródmieście stworzył zagrożenie życia tylko trzy razy, a powinien minimum dziesięć.  A na koniec o prezentach, w końcu zbliżają się święta. W latach 80., w czasach octu i musztardy na półkach dostawaliśmy z Zachodu paczki z pomocą. W tym roku Dąbrowa Górnicza otrzyma odpady pestycydowe, które wylądują na miejscowym składowisku. Statek wiozący 70 ton odpadów nie dostał pozwolenia na przepłynięcie Kanałem Panamskim, ale Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska nie wyraziła zaniepokojenia. Do Polski trafia 77 mln ton substancji toksycznych rocznie. Niedługo rzeczywiście zostaniemy zieloną wyspą i będziemy świecić w ciemnościach. Jaka oszczędność dla budżetu!

 

Przyszło nam też pożegnać jedną z ikon masowej wyobraźni XX wieku. Z dwóch Klossów został nam jeszcze Kot, ale tak jak prawdziwym Bondem był Sean Connery, tak godzien roli Klossa był tylko Mikulski. Aktor jednej roli, ale lepsze to niż być przez całe życie statystą. W latach 60. na spotkania z wielbicielami wjeżdżał rydwanem, a moi dziadkowie spotkali go w warszawskim sklepie, co było jednym z największych przeżyć w ich życiu.

 

miki

 

Rozdział 2

Sok z malin

Na pocieszenie nie tylko u nas horror, dramat i żużel. Cameron radykalizuje ksenofobiczną politykę; dziś mówi już o deportacji emigrantów z Europy Wschodniej z Wielkiej Brytanii, na co pysznie odpowiada mu czeski minister spraw zagranicznych:

 

raff

 

Minister Schetyna wśród pałacowych intryg nie znalazł na razie czasu, by zareagować. Czy zrobi cokolwiek?  O tym już w następnym odcinku!

Front Narodowy Marine Le Pen bierze pożyczkę w rosyjskim banku, rząd Hollande’a wstrzymuje sprzedaż Mistrali, a w kanale La Manche i na Morzu Północnym Rosjanie urządzają sobie manewry. I od razu z nowiutkich Mistrali giną twarde dyski komputerów oraz sprzęt nadawczy. Przipadek?

Rozdział 3

Happy End

Jest dobrze, ale nie najgorzej jest, jak śpiewał Andrzej Grabowski. Oprócz roztytych Januszy z wąsem Polska ma też inne oblicze. Piękni, młodzi i utalentowani zawsze będą miele miejsce na tych łamach.

Etam Cru, czyli Przemek Blejzyk i Mateusz Gapski zachwycili Rzym. Stworzyli największy w tym mieście mural podziwiany przez koneserów street artu z Wiecznego Miasta.

 

graf

 

Chłopaki mają na koncie już kilka dzieł w Europie i Stanach, ale i za ten serdecznie dziękujemy!

Polacy masowo otwierają firmy w Norwegii. Firma Polish Connection pomagająca w załatwianiu formalności ma już ponad 4 tysiące klientów. Również polskie firmy coraz lepiej radzą sobie na norweskim rynku. Poznański Torpol realizuje kontrakt na rewitalizację torów tramwajowych w najbardziej prestiżowej dzielnicy Oslo wart 100 mln zł. PGNiG za 1 mld zł wykupiła udziały w czterech złożach na norweskim szelfie kontynentalnym.

Project London Production promuje polskie filmy w Wielkiej Brytanii. Kiedy zaczynali, właściciele kin patrzyli na nich podejrzliwie. Dziś sami dzwonią z pytaniami o nowe tytuły. Siedziba ich firmy znajduje się obok takich gigantów jak Warner Bros i Disney, o ich premierach piszą „Times”, „Guardian” i „Independent”. Ile razy można zadawać pytanie, czemu setki tysięcy Polaków zostało zmuszonych do wyjazdu za granicę, tam zrobiło karierę i do końca życie tam będzie płacić podatki? Odpowiedzialni za to spasieni Janusze z wąsem wciąż mają się dobrze.

Kilka tygodni temu Wojciech Mann nie zostawił suche nitki na produkcie o nazwie „Superstarcie” Teraz w paru zdaniach opisał to, co każdy zdrowy na umyśle obserwuje od dawna. Ostatnie słowa rozsądku w polskich mediach.

MANN O POLSKIEJ ROZRYWCE:

Donald Tusk ćwiczy swój angielski, ale ciągle jest na poziomie: gastarbieter. Tymczasem nikomu nieznana biathlonistka wygrała zawody z cyklu IBU Cup i strzela taki wywiad:

Spot olsztyńskiej policji nie jest może najgorszy, podobnie jak ten i ten, jednak kampanie społeczne na zachodzie są dziś na innym poziome. Nic to, ćwiczenie czyni mistrza.

 

 

W ostatnim występie sezonu Robert Kubica zaliczył w końcu sukces. W zawodach Monza Rally Show pokonał całą stawkę, w tym Kena Blocka czy Valentino Rossiego. Kobiety łagodzą obyczaje? 100% racji! Na fotelu pilota po raz pierwszy zasiadła Alessandra Benedetti i od razu doskonały wynik! Z drugiej strony jak Kubica utrzymywał się na torze, cały czas patrząc w prawo?

 

kubica

 

Niedawno pisałem o Adriannie Lipowskiej, zawodniczce londyńskiego Tottenhamu. W tym tygodniu o chłopakach z Premier League. Wigan Athletic pozyskało Adriana Purzyckiego. Pisze o nim Jack Brooke w dużym artykule w The Independent, wspomina również o innych piłkarzach, którzy robią karierę na Wyspach. 16-letni Hubert Adamczyk trenuje w akademii Chelsea,  jego rówieśnik Marcin Brzozowski, jest bramkarzem Queen Park Rangers, Mateusz Hewelt to 18-letni bramkarz Evertonu a 16-letni Konrad Skuza trenuje w Coventry City. Nie gorszej radzimy sobie we Francji, bramki PSG broni urodzona w Lublinie Katarzyna Kiedrzynek. Jej klub awansował właśnie do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, a Kasia zagrała w obu meczach. Jestem tylko ciekaw, jak trener wymawia jej nazwisko…

Co w kulturze? Zapowiedź „Hiszpanki”. Okazuje się,że w Polsce mogą powstawać produkcje na miarę Wesa Andersona czy Terry’ego Gilliama. Hollywódź!

 

 

karl

Arsenalu grzechy śmiertelne.

arsene

 

Arsenal i Man Utd są w tym sezonie jak duet dwóch zgryźliwych tetryków, jak Flip i Flap, Głupi i Głupszy. Arsenal pozostaje w permanentnym kryzysie od dekady, chociaż wydatki na budowę nowego stadionu skończyły służyć za listek figowy już jakiś czas temu. Czerwone Diabły ciągle przeżywają żałobę po Sir Aleksie, kiedy wydawało się że chaosu Davida Moyesa nie da się przebić, Van Gaal pokazał, że stać go na wiele. Dość powiedzieć, że w sobotę wygrali pierwszy mecz wyjazdowy od kwietnia. Przeciwko takiemu rywalowi wybiegł na murawę Arsenal i przez pierwsze 20 minut nie pozwalał dotknąć im piłki. Man Utd przypominał dziecko we mgle, ale to wystarczyło na podopiecznych Arsene’a Wengera. Arsenal dominował przez większość spotkania, nieustannie ostrzeliwał bramkę De Gei, miał przeciwnika na deskach, żeby na koniec dać się pokonać. Tak, to potrafi tylko Arsenal.

Czytaj dalej

Jak być wielkim, będąc małym, czyli rzecz o Novaku Djokoviciu.

Djoko

 

Są na tym świecie sportowcy, od których nie można oderwać wzroku. Taki na przykład Luis Suarez. A to odprawi Anglików z Mundialu strzelając im dwa fenomenalne gole, a to będzie naśladował Tysona. Come on Luis, w zabawie chodzi o to żeby wszyscy się śmiali, a nie Chiellini kończył bez kawałka ramienia. Ucz się od Djokovicia! Wimbledon ma to do siebie, że lubi tam czasem popadać. A wtedy do akcji wkracza on i przyprawia wszystkich o ból brzucha. Ze śmiechu. I poraz kolejny udowadnia, że jest najnormalniejszym z największych współczesnego sportu. Nie to żebym był zaskoczony, ale na akcje Djoko zawsze warto poświęcić chwilę. To absolutnie najlepszy komik wśród sportowców i najlepszy sportsman wśród komików. Może dlatego od lat pozostaje moim ulubieńcem – potrafi być większy niż rola, w której przyszło mu się znaleźć. Paru naszych „piłkarzy” mogłoby się uczyć, jak nie wyglądać jak balon.

 

 

A setkę poprzednich numerów można zobaczyć choćby tu:

 

 

karl

 

Święto terroru.

5878013w_r620x349

 

Tydzień temu Ziemia zamieniła się w wielką piłkę nożną, zgodnie z oficjalną wykładnią oglądanie w telewizji 22 facetów biegających po trawie jest lepsze niż seks. W telewizyjnym studiu sztuczne uśmiechy pod krawatem prowadzą nieustanną indoktrynację, powtarzając w kółko: oglądamy święto futbolu, przez najbliższe cztery lata nie przytrafi nam się nic lepszego. Szkoda, że nie może to być prawda.

Czytaj dalej

Drugie życie

1213

 

Nigdy nie wiadomo, gdzie i kiedy się pojawi. Zbitka kilku słów, która osiąga poziom metafizyki i zaczyna żyć swoim życiem. Jedno z milionów zadań wypuszczanych co chwila do przestrzeni medialnej, które normalnie zostają zapominane w chwilę po opuszczeniu ust swojego mówcy nagle zyskuje w uszach odbiorcy jakiś dodatkowy sens i staje się trafnym komentarzem rzeczywistości, szlagwortem powtarzanym w nieskończoność przez następne dni, tygodnie, miesiące. Na początku tego roku Natasza rolowała blanta na bekstejdżu wraz sodą i dżjusem, ale chwilę później show ukradła jej minister Bieńkowska ze słynnym „Sorry, mam taki klimat, niestety” i przez długie tygodnie okupowała pierwsze miejsce na liście. Ostatnio jednak pojawiły się dwa nowe hity, które zmobilizowały internetowych komentatorów i przerabiaczy. Najpierw Janowicz ogłosił wszem i wobec: trenujemy gdzieś po szopach. A chwilę później Karolina Czarnecka wychodząc na scenę Przeglądu Piosenki Aktorskiej nie mogła mieć pojęcia, że za chwilę wykona największy być może hit tego roku. Normalnie oba te wydarzenia przeszłyby niezauważone przez masowego odbiorcę. Z jakiegoś powodu jednak stały się prawdziwymi hitami. I zyskały drugie życie.

 

„Hera koka hasz LSD” ma swój profil na fejsbuku. Ponury ów profil został niestety stworzony przez ludzi o inteligencji i wrażliwości bakterii. Pozbawiony jakiejkolwiek finezji, zwykły skok na kasę. Kilka prymitywnych przeróbek techno, kilka filmów z Youtube o narkomanach, a potem od razu konkurs, klikanie i wysyłanie esemesów. Wszystko w ekspresowym tempie, póki jeszcze piosenka żyje swoim internetowym życiem. Co z tego, że znajdziemy tam tekst piosenki, skoro przytoczony jest z błędami, w dodatku tylko do połowy, co zmienia zdecydowanie sens. Wszystko pisane językiem niedouczonego gimnazjalisty, generalnie jedne wielki smutek i żal. Karolina, współczujemy. Tymczasem genialnym wyczuciem (chwili) i poczuciem (humoru) wykazał się Jerzyk. Przy współpracy ze swoim głównym sponsorem, wraz z dwoma kolegami wszedł do szopy i nagrał teledysk, który wytrącił z ręki wszelkie atuty krytykom i malkontentom. Ze swoją osobowością i charakterem stanowi samotną wyspę na morzu polskiej sportowej szarzyzny. Chyba dlatego tak lubię tego chłopaka.

 

 

Kiedyś masową wyobraźnię rozpalali Młynarski, Kofta, Osiecka, Przybora czy Czubaszek. Kiedy czasy stały się mniej romantyczne, nas język codzienny wzbogacał nam Bareja. Po roku ’89 sytuację ratował jeszcze Kazik, ale już ramię w ramię z Wałęsą, co zwiastowało początek końca. Dziś cytaty przychodzą skąd chcą, trudno powiedzieć, żeby szczególnie wzbogacały nasz język. Z racji okoliczności można jedynie wspomnieć nieodżałowane: Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę.

 

karl

Stąd do wieczności 03/2014

paszport

Poprzedni tydzień nie przyniósł spektakularnych wydarzeń. Nie wybuchł żaden trotyl, nikt się nie zamieniał zegarkami, nikt też nie zmienił płci. Dzięki temu można było skupić się na Kulturze. Wszystko za sprawą Paszportów Polityki. W zupełnie subiektywnych wyborach (czy można inaczej?) nagrodzili tych, którzy ich zdaniem wyróżnili się w zeszłym roku. Inaczej niż w przypadku Sound of BBC, które z roku na rok każe nam słuchać coraz więcej plastiku i nijakości, tu możemy się spodziewać zjawisk i nazwisk godnych uwagi. To jedna z nielicznych okazji, gdy z mediów dowiadujemy się, że coś takiego jak kultura w ogóle istnieje, niektórzy mieli też okazję poznać nawet nazwiska jej twórców.  Choć i tak we relacjach dominowały komentarze na temat kreacji zaproszonych gości. Znak czasów.

Dla większości Polaków Kultura to MjM, Opole, Sopot, Sylwester z Polsatem i rysunek córki na Dzień Babci. Przykład ostatni to zrolowana Urbańska, która nie poprzestała na nagraniu Keine Grenzen w wersji dance, ale rozpoczęła swój performance, biegając po kolejnych studiach i przekonując że to dobra piosenka, bo Janusz tak twierdzi. Poziom śmieszności i  napinki owej pary rósł z każdym dniem, ale nic to, takie czasy – nieważne co mówią, ważne żeby mówili. Kiedyś pewna pani śpiewała:

Bo to co nas podnieca,
to się nazywa kasa,
a kiedy w kasie forsa,
to sukces pierwsza klasa.

Tak, kiedyś nawet Maryla robiła sztukę.

Kultura jest dziś wykorzystywana zupełnie instrumentalnie, potrzebna głównie do tego, żeby pokazać się w jej towarzystwie w błysku fleszy i zapomnieć na następne 12 miesięcy. Ze strony państwa nie istnieje jakakolwiek długofalowa forma promocji kultury, obywatele jakoś nie wydają się tą ostatnią specjalnie zainteresowani. Tymczasem dzieje się, w takiej muzyce napszykłat zeszły rok przebiegał dla mnie osobiście pod znakiem Domowych Melodii, UL/KR, Zalewskiego czy choćby zestawionych ze sobą retro płyt Rusowicz/Wagle. A w ostatnich latach MKL, Afrokolektyw, Lollipops, Little White Lies, Black Tapes, RUTA czy Moja Adrenalina/Semantik Punk. Ale przede wszystkim olanie mejdżersów i wysyp świetnych małych wytwórni z jeśli nie genialnymi, to przynajmniej utalentowanymi artystami. Kiedyś był Sławek Pietrzak i jego S.P. Records, pojawiły się hiphopowe Asfalt i Prosto, Kayax przejął pop. Dziś takie Lado ABC, Nasiono, Biodro czy Wytwórnia Krajowa pod swoimi skrzydłami mają tych, którzy Paszporty Polityki będą dostawać w przyszłości. To również koncertowe sceny Czwórki, Roxy czy otwARTa scena w Radiu Łódź. Oprócz Gdyni, Warszawy, Krakowa, Katowic czy Poznania z roku na rok powstaje coraz więcej małych, ale ambitnych festiwali. Utwór MKL królował na play liście rozgłośni ze Seattle, Pustki zagrały na amerykańskim SXSW, polskie zespoły coraz częściej grają na europejskich festiwalach, do nas regularnie przyjeżdżają w końcu wszyscy najwięksi. W mediach jednak bardziej opłaca się pokazać pieprzących bzdury Kaczyńskiego czy Tuska.

Bohaterami tygodnia więc Polityka (tygodnik, nie doktryna) i laureaci Paszportów. Antybohaterami wszyscy ci, którzy o laureatach nigdy w życiu nie zająknęli się na wizji/fonii/łamach, choć mieli ku temu okazję.

Co oprócz Paszportów?

Polskie media szybko znudziły się wydarzeniami na Ukrainie i mogło się wydawać, ze zapanował tam spokój, Tymczasem na Majdanie i innych placach Ukrainy od wielu tygodni trwają protesty i nierzadko również starcia z milicją. Spora część społeczeństwa nie może się pogodzić z kłamstwem Janukowycza, który tuż przed szczytem z UE odwołał zapowiedziane wcześniej podpisanie paktu stowarzyszeniowego. Od dwóch miesięcy toczy się tam wojna domowa, na szczęście bez rozlewu krwi. Ostatnie protesty są skutkiem zmian w prawie, które zwiększają odpowiedzialność za udział w nielegalnych zgromadzeniach a także ograniczają działalność organizacji pozarządowych.

Światło dzienne ujrzały dokumenty świadczące o tym, że rząd Margaret Thatcher brał udział w masakrze kilkuset Sikhów sprzed 30 lat. W Wielkiej Brytanii wybuchł skandal, laburzyści domagają się odtajnienia pozostałych akt dotyczących tych wydarzeń. I tylko Polakom jak żywo przypomina się to, co wydarzyło się trzy lata wcześniej. Polak – Anglik dwa bratanki, do karabinu i do szklanki.

Zmienia się też profil legionisty. Do niedawna byli to prawdziwi, najprawdziwsi Polacy, obrońcy wiary a także etosu kibica. W rękach mogli mieć co najwyżej biało-czerwoną flagę, obraz Świętej Rodziny, kostkę brukową albo bejsbolowy kij. Z obowiązkową łysą głową i w sportowym anturażu. Jednak w 2014 roku w mieście słynącym z tęczy nastały rewolucyjne wręcz zmiany. Dziś najmodniejszy kibic legii jest dumnym przedstawicielem filizofii gender, nosi szalik w kolorach tęczy i śmiało przychodzi z chłopakiem na mecz.

- Zaraz pojawią się głosy, że to podpucha, że fanpage stworzyli pewnie poznaniacy z Lecha. Ale ja naprawdę jestem kibicem Legii, gejem. Stronę założyłem, żeby zacząć dyskusję, bo przy Łazienkowskiej chcę się czuć swobodnie z moim facetem – mówi Adam, autor strony Legia – Sekcja LGBT. Kibice w innych miastach Polski mogą jedynie zazdrościć i się uczyć.

A skoro o sporcie mowa, siatkarze z Rzeszowa i Jastrzębia po raz kolejny pokazują, na czym polega różnica pomiędzy mężczyznami i chłopcami. Ci drudzy, udający czasem piłkarzy od lat odstają lekcję, co znaczy być dobrym sportowcem. Żeby dorównać swoim kolegom z parkietu musieliby w ćwierćfinale Ligi Mistrzów pokonać taką np. Benfikę i Man City. Tymczasem nie są w stanie w prowincjonalnych rozgrywkach pokonać zawodników z Cypru. Ale charakter pokazali panowie na trasie Dakaru. Hołowczyc, Czachor z Dąbrowskim, debiutant Martin … a przede wszystkim Sonik osiągnęli życiowe rezultaty w rajdzie, w którym triumf od śmierci oddziela cienka czerwona linia. Tam do mety dojeżdżają tylko wybrańcy. Tak dramatycznych wydarzeń nie ma może w Monte Carlo, ale też trzeba znać się na rzeczy. Kubica na razie kontynuuje naukę w swoim bezkompromisowym stylu. Wygrywając jednak dwa pierwsze oesy pokazał jaki prezentuje potencjał. Dodajmy tylko, że wspominał już kiedyś o Dakarze.

Komentarz tygodnia

Thatcher miała zatem w ciągu ledwie półtora dnia kilkakrotnie więcej ofiar na sumieniu niż rząd i służby Jaruzela przez półtora roku.

Ding Dong, The Witch Is Dead!

Brytnej pode trekstem o Thatcher

karl

Stąd do wieczności 02/2014

#NEW

Tydzień zdominowała ekonomia. To zresztą jest znakiem naszych czasów. Toczyły się w minionych latach dyskusje o ideach, bitnicy, hipisi, pokolenie ’68 czy ‘77 kontestowało porządek, szukając nowych dróg, snując mniej lub bardziej utopijne wizje. Wielkie humanistyczne idee jednak się nie przyjęły. Ostatecznie odeszliśmy od podobnych dyskusji, cyniczne przeliczając dziś wszystko na pieniądze. Rozmawiając o kształcie świata, ograniczamy się już tylko kwestii ekonomicznych. Ten tydzień pokazał to bardzo dobitnie. Nawet artyści i duchowi przywódcy najchętniej poruszają temat wpłat na konto.

Czytaj dalej

Stąd do wieczności, czyli na czerwonym dywanie 30-12-2013

#new

Bohater tygodnia

Święty Mikołaj

Chyba nie spodziewaliście się nikogo innego? Stworzona przez Coca Colę postać jest do dziś najlepszym pomysłem w dziedzinie reklamy – święta bez coli po prostu się nie liczą! Ale stał się też Święty Mikołaj vel Gwiazdor vel Dziadek Mróz symbolem świąt, które przestały dziś należeć jedynie do chrześcijan, jednocześnie globalnych i coraz bardziej świeckich, celebrowanych w zasadzie przez wszystkich. Muzułmanka w hidżabie i czerwonej czapce mikołaja na czubku głowy, wyznawcy Hare Kryszna składający sobie nawzajem życzenia Merry Christmas czy znajomi ateiści mówiący że jadą do domu na święta – obrazki, które widziałem w ostatnich tygodniach zmuszają do zastanowienia, czy Boże Narodzenie tracące swoje religijne oblicze to dobra czy zła wiadomość? Jeśli porozumienie ponad podziałami może się udać przy pomocy brodacza w czerwonym wdzianku, przeboleję nawet triumf amerykańskiego truciciela.

Podobnie jak Święty Mikołaj, z dalekiej podróży powrócił też Tomasz Dziemianczuk. Zamiast 10 lat w rosyjskim łagrze Putin pogroził jedynie pracownikowi naukowemu UG palcem i kazał sp…lać. „Będziemy starali się odzyskać ‚Arctic Sunrise’. To był tak naprawdę początek kampanii o stworzenie rezerwatu przyrody na terenie Arktyki, to był powód, dla którego tam się znaleźliśmy, dla którego nas aresztowano. Mam nadzieję, że ani Gazprom, ani żadna inna firma, żaden rząd nie zdoła zamknąć ust ekologom czy innym organizacjom działającym w tej sprawie” – zapowiedział Dziemianczuk.

Antybohater tygodnia

Nie popisał się Nicolas Anelka, który po strzelonym golu pokazał quenelle, antysemicki gest rozpowszechniony przez przyjaciela, Dieudonne M’bala M’bala. Anelka, mistrz świata z 1998, aktywnie wspiera radykalny nurt islamu we Francji.

Kilka miesięcy temu Giorgos Katidis został dożywotnio zdyskwalifikowany przez Grecką Federację Piłkarską za pokazanie publiczności nazistowskiego gestu. Czy podobne restrykcję zostaną zastosowane wobec gwiazdy światowej piłki?

Innym gestem wykazała się Oksana Asłanowa na dworcu w Wołgogradzie. Zamiast strzałów była eksplozja, zamiast Żydów celem była Rosja. Tym różni się wiek XXI od XX, że kiedyś Rosja prowadziła z Ameryką niewidzialne Wojny Gwiezdne, dziś oba mocarstwa zmagają się z niewidzialnym przeciwnikiem.

Lista nieobecności

Ponury żniwiarz czasem zaniedbuje robotę, żeby następnie uderzyć ze zdwojoną siłą. Tym razem trafiło na dwóch wybitnych kreatorów, a przecież Aaron Ramsey nie strzelił ani razu. Michaił Kałasznikow dłubiąc przez lata w swoim warsztacie z pewnością nie miał prawa przypuszczać, że po latach popkultura ustawi go koło Dylana, Lennona czy Hendrixa śpiewających Masters of war, War is over czy Machine gun, piosenkę zaś poświęci mu sam Mistrz Bregović. Zaczynał od czołgów, ale szybko przeszedł do mniejszego kalibru i po kilku latach skonstruował karabin, który się nie psuje. Szacuje się, że jego wynalazek znalazł 100 milionów nabywców na całym świecie, stając się także symbolem kilku organizacji, w tym Hezbollahu, irańskich Strażników Rewolucji czy całego państwa Mozambik. Wot, mołodiec!

Wojciech Kilar równie wielkim konstruktorem, a w zasadzie kompozytorem był. Ślązak ze Lwowa, jak o sobie mówił, otrzymał wszystkie możliwe tytuły i wyróżnienia, jakie mogły mu przyznać Śląsk i Polska. Autor muzyki do ponad stu filmów, w tym autorstwa Kieślowskiego, Zanussiego, Polańskiego, Campion czy Coppoli. Miłośnik Ruchu Chorzów, Mercedesów i Concorde’a, którym uwielbiał latać do Nowego Jorku. Napisał min. W stepie szerokim, muzykę do Rejsu czy Samych swoich. Jako członek Francuskiej Akademii Filmowej decydował o przyznawanych przez nią nagrodach, był koneserem francuskiego kina, nawet tego najbardziej niezależnego. Kiedy wyjechał do Paryża na stypendium do słynnej Nadii Boulanger, ta szybko stwierdziła, że w zasadzie nie ma go już czego uczyć i w ten sposób Kilar miał sporo czasu, aby poznawać dzienne i nocne życie Paryża i rozkoszować się wolnością. Pisał jedynie do filmów, które wydały mu się wystarczająco wartościowe. Kiedy z prośbą o współpracę zwrócił się do niego Brian De Palma usłyszał w odpowiedzi krótkie: nie. Czy możemy sobie wyobrazić Kupichę mówiącego: nie bankowi Millenium? Tu właśnie ujawniła się różnica między artystą a błaznem.

Cytat tygodnia

„Wysoki, bardzo dobrze ubrany, wyprostowany jak gen. Jaruzelski”

Mariusz Szczygieł o Macierewiczu, którego spotkał na lotnisku. Dziś możemy się śmiać, ale jak pan Antoni będzie wygłaszał w telewizji swoją odezwę do narodu, rozpoczynając od słów „Obywatelki i obywatele, Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią” z orłem w tle, śmiech szybko ugrzęźnie nam w gardle. Na razie jednak możemy oddać się popularnej zabawie „Znajdź 10 szczegółów różniących oba obrazki”:

 

antoni jaruzelski

 

karl

Stąd do wieczności, czyli na czerwonym dywanie 23-12-2013

tyd

Bohater/antybohater tygodnia

W tym tygodniu wszystko się pomieszało. Kto zwycięzcą a kto przegranym? Czerwony dywan nie dla Mistrza Wajdy i Wielce Szanownej Pani Odorowicz. Wałęsa nie dostanie Oskara (z niewiadomych przyczyn we wszystkich polskich mediach nazywanego Oscarem). To Wyborcza przygotowuje na weekend odświętny wywiad z papieżem polskiego kina a tu taka zniewaga? Cholerne Hollywood! Ale może soczysty policzek wyrwie polskie kino ze śpiączki w którą zapadło tak ze dwie dekady temu. Powiedzmy sobie szczerze – czasy Hasa, Morgensterna, Munka czy Kieślowskiego dawno minęły. Dziś laury na największych festiwalach zbierają Węgrzy, Rumuni czy Duńczycy, do niedawna zupełnie nieznani. Kilka miesięcy temu gazeta.pl opublikowała list nabitego po raz kolejny w butelkę widza. Opisał w nim miałkość, brak pomysłu, warsztatu – po prostu jakości w rodzimych produkcjach ostatnich lat. Czytała pani, Pani Agnieszko? Pod tekstem znalazło się kilkaset zaskakująco jak na forum zgodnych komentarzy przyznających w 100% rację autorowi. Padła nawet idea powołania Stowarzyszenia WNPF – Wstyd Nam za Polskie Filmy. Może decyzja Akademii okaże się dla PISF zbawienna i mocny wstrząs pobudzi polskich filmowców do  działania. W końcu jak przekonuje sam guru polskiego internetu: co zrobisz to upadniesz, wstaniesz, podniesiesz się, dasz radę, dobiegniesz do tej mety i będziesz diamentem. Kim jesteś?

Czytaj dalej