Archiwa kategorii: FILM

Stąd do wieczności 49/2014

gl

 

W ostatnich tygodniach przelała się przez te łamy fala politycznego rozdzierania szat. Mea culpa. Święta za pasem, zmieniamy więc nastrój. Dziś głównie o kulturze.

Skoro o świętach mowa, „The number of the beast” może w tym roku zostać najpopularniejszą kolędą. Angielski prezenter Jon Morter miał dość Simona Cowella wpychającego każdego roku przed świętami piosenkę ze swojego X Faktora na pierwsze miejsce list przebojów. W 2009 za sprawą jego kampanii na topie zagościło „Killing In The Name Of”, co wzbudziło euforię na całym świecie i rozpacz Cowella. W kolejnych latach z plastikowymi gwiazdkami Cowella z różnym skutkiem walczyły Nirvana i AC DC. W tym roku starą szkołę reprezentuje Iron Maiden, wyniki wkrótce.

Sataniści i obrońcy krzyża nie mogą bez siebie żyć. Jak Yin i Yang, noc i dzień, jak Tom i Jerry. Behemoth wystąpił w teledysku razem z Krucjatą Różańcową. Głównie za sprawą montażu, choć łączy ich wiele spraw, choćby promocja Behemotha przy każdej okazji. Przedstawiciele Krucjaty oświadczyli, że nie zamierzają występować na drogę sądową, bo nie wierzą w obiektwność sądów. Szkoda, byłby materiał na następny teledysk.

 

 

Dave Grohl zapalił pierwszego od ćwierć wieku jointa i nie skończyło się dobrze. Cierpiący na bezsenność Grohl chciał się w końcu wyspać, zapalił porządnego spliffa, włączył w tv  „Z kamerą u Kardashianów” i kompletnie stracił rozum. W rozmowie z Howardem Sternem stwierdził: powinni to robić na odwyku, pozwolić ci się porządnie nawalić a potem kazać ci oglądać Kardashianów. Po wszystkim już nigdy nie dotkniesz dragów! Wszystko pięknie Dave, tylko po jaką cholerę oglądałeś Kardashianów?

Po tym, jak w zeszłym tygodniu były wokalista Scott Stapp przyznał się, że jest bezdomny i śpi w samochodzie, pierwszy wokalista Faith No More Chuck Mosley prosi fanów o pomoc, bo grozi mu eksmisja. Co ma na sumieniu Mosley nie mam pojęcia, Scottiego pokarała karma za granie popeliny i wciskanie kitu dzieciakom chcącym posłuchać porządnego rocka. Swoją drogą jeśli w Stanach kolesie sprzedający miliony płyt lądują na ulicy, to co mają powiedzieć nasze chłopaki?

Na trzy koncerty do Polski przyjechał nowojorski zespół Gogol Bordello. W przeciwieństwie do . Beyonce czy Lady Gagi, z myślą o fanach i świadomością, dokąd jedzie. Eugene Hütz potrafi na przykład zagrać i zaśpiewać po polsku „Ona poszła inną drogą”. Już wcześniej z resztą wspominał o swojej symaptii do Breakoutu.

 

blues

„Ida” zdobyła nagrodę nowojorskich krytyków filmowych i staje się jednym z faworytów do Oskara. I wszystko fajnie, dopóki nie poznamy treści filmu. Ale jak to mówi mądre przysłowie: jak dają to bierz, jak biją to uciekaj.

Zdjęcie Polaka trafiło na okładkę National Geographic. Gdyński fotograf Tomasz Stachura wykonał 1300 zdjęć wraku XVI-wiecznego okrętu. Złożone w ogromną mozaikę utworzyły obraz, który trafił na okładkę pisma. Tym samy dołączył do doborowego towarzystwa min. Tomasza Tomaszewskiego, Tomasza Gudzowatego czy Marcina Kydryńskiego.

 

natio

 

Jeśli już przy zdjęciach jesteśmy: Reuters wybrał najlepsze zdjęcia roku. Wybrano też prace w kategoriach  środowisko,  sport  i  rozrywka .

Banksy zdemaskowany. Okazało się, że mieszkał w Doniecku i nazywał się Siergiej Zacharow. Po tym jak jego prace spotkały się ze świetnym przyjęciem mieszkańców miasta został na kilka tygodni aresztowany, torturowany, grożono mu śmiercią. Po uwolnieniu wyjechał do Kijowa, gdzie pracuje teraz nad komiksem opisującym wojnę w Donbasie.

 

10511217_1545197135708107_4686543629982617501_n

 

 

10527834_1545193769041777_940734772533645910_n

 

 

10570516_1545191549041999_1961447023766745613_n

 

 

Czym jest człowieczeństwo? Ja nie wiem, jestem za głupi, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Może to mali ludzie czytający książkę pod tytułem „Mali ludzie”? Dla przyszłych rodziców, świeżo upieczonych rodziców i wszystkich innych niecałe trzy minuty obserwacji ludzi w najbardziej fascynującym okresie ich życia. Czytanie to najkrótsza droga do sukcesu.

 

 

A Royal Jordanian pokazuje, że nie każdy kto kupuje motor musi być przygłupem i potencjalnym mordercą.

 

 

Przyszłość jest dziś. Toyota wprowadziła do seryjnej sprzedaży pierwsze auto z silnikiem wodorowym. Nie podała jedynie, skąd będzie brać tani wodór. Bo dziś jego produkcja jest horrendalnie droga. A sprawność tego silnika to 10%. Co to jednak znaczy przy sukcesie marketingowym.

W średniowieczu, czyli w Polsce może się to wydawać dziwne, ale legalizacja marihuany może przynosić korzyści. Od kiedy w kilku stanach USA posiadanie trawy stało się legalne meksykańskie kartele zaczynają mieć problemy. Jeśli to będzie trwać, zrujnują nas doszczętnie – mówi jeden z szeregowych członków. Żeby ratować sytuację, przemycają… amerykański towar do Meksyku. U nas za popiół w lufce ciągle można trafić do więzienia. Ale i tak jest lepiej niż w Chinach, tam grozi czapa.

Fani diskopolo, Kasi Cichopek i klapek Kubota, czyli Polacy, to naród o niezwykłym zmyśle estetycznym. Próbkę swojego talentu dali ostatnio w Kielcach, gdzie klasyczna rotunda zamieniła się w betonowy klocek, z niewiadomych powodów nazwany biedronką. Brawo! Tym klockiem otwieramy oczy niedowiarkom, chciałoby się powiedzieć.

 

bieda

 

Swój temperament fani bigosu i Krzysztofa Ibisza pokazują też na stadionach, kiedy nie powracają do dzieciństwa udając małpy, kiedy nie rzucają w policję kamieniami, śpiewają o Tej, Co Tańczy. Podczas sobotniego meczu na Allianz Arena prezentowany był najnowszy album AC DC. Właśnie taki dystans kulturowy dzieli nas od Europy.

Bieńkowska nie ma dobrej opinii o pracy urzędników w europejskich instytucjach. - Administracja polska działała lepiej niż brukselska – oceniła i dodała: Aparat jest ogromny. Urzędnicy pracują od kilkunastu, kilkudziesięciu lat. Ta administracja bardziej przypomina mi starą, zastałą polską administrację z lat 90. niż tę, w której ja uczestniczyłam. Ciekawe, kiedy pani Ela była po raz ostatni w skarbówce.

Głośna reklama czeskiego T-Mobile w ogóle mnie nie bulwersuje, wręcz przeciwnie, śmieszy. Co innego komentarz Ondrieja  Hübla i Tomasa Löbela z czeskiego oddziału agencji reklamowej Saatchi & Saatchi. Zajmijcie się lepiej solą drogową w swojej żywności i nie oglądajcie reklam, które nie są przeznaczone dla Wastak panowie odpowiadają na zarzuty ze strony oburzonych Polaków, potwierdzając tezę, że praca dla zachodnich korporacji zabija komórki mózgowe. A czasem uszkadza też kręgosłup (patrz: Amazon).

Miało nie być o polityce, więc tylko dwa przykłady fortuny z rodzimego kraju. Trzech Muszkieterów wydalonych niedawno z PiS nie pojawiło się na żadnym z posiedzeń Sejmu w listopadzie. W związku z tym zamiast 10 tysięcy zł, otrzymają tylko 8. I taką jałomużnę będą otrzymywać jeszcze przez rok. Sweeet! Sąd Okręgowy w Poznaniu zakazał związkowi zawodowemu Inicjatywa Pracownicza krytykowania warunków pracy w sklepach wolnocłowych Aelia Polska. Związek nie może przez rok publikować materiałów sugerujących, że pracownicy Aelii byli zastraszani i wyzyskiwani. Nie ma też prawa wykorzystywać szaty graficznej Aelii. Do tego Inicjatywa ma przeprosić i wpłacić na konto fundacji Warszawskie Hospicjum dla Dzieci 5 tys. zł. ZAKAZAŁ KRYTYKOWANIA. Genialne! Że jeszcze nikt nie wpadł na to,że tak można rozwiązać wszystkie problemy rządu. Dla równowagi dyrektor Urzędu Pracy w Kielcach zwalnia 4 urzędników, bo nie było dla nich zajęcia. W przyszłym roku ma zamiar zwolnić 30 kolejnych. Nie, nie nazywa się Wallenrod. Nazywa się Korona.
Na koniec wasz ulubiony temat, czyli porno. W Hiszpanii kryzys trwa w najlepsze, w związku z tym podatki poszybowały w górę, w związku z tym instytucje kultury borykają się ze sporymi problemami, w związku z tym pojawiają się coraz to nowe sposoby na walkę z kryzysem. W jednym z madryckich teatrów zamiast biletów w kasach sprzedawane są gazetki ze zdjęciami pań bez ubrania. Przy zakupie gazetki bilet gratis. Tylko kto potem będzie mógł się skupić na przedstawieniu?

Podobnie jak teatr, nowe pomysły pojawiają się też w branży filmowej. Avatar miał być zapowiedzią ery kina 3D. Temat szybko podchwyciła branża porno, jednak z powodu wysokich kosztów szybko z niego zrezygnowano. Kto jednak stoi w miejscu ten się cofa, i tak do branży XXX trafiła nowa technologa. Nowym gatunkiem ma szansę zostać dron porno.

 

 

Jak każda nowa technologia, filmy kręcone z powietrza mają swoje wady i zalety. Można zagrać a takim filmie, nawet o tym nie wiedząc. Teraz mamy zimę i problem nie istnieje. Ale kiedy przyjdzie wiosna, zaczną się romantyczne spacery i wypady za miasto, może być ciekawie.

Sport. The Rocket, czyli Ronnie O’Sullivan po raz 13. w karierze wbił maksa. Rozstrzygnął w ten sposób półfinał UK Championship przeciwko Matthew Seltowi, a następnie zwyciężył w finale. Jest rekordzistą w ilości breaków maksymalnych, także autorem najszybszego maksa w historii (5 minut).

 

 

Well done, Ronnie!

Kawęcki mistrzem świata na 200 m z nowym rekordem Polski, łyżwiarze Waś i Szymański zwyciężali w Pucharze Świata, ale najciekawsze wydarzenia miały miejsce gdzie indziej. Karolina Winkowska, jedna z nielicznych postaci polskiego sportu wracająca z każdych z zawodów z pucharem, została właśnie mistrzynią świata w kitesurfingu. Ponownie. Ale nie było łatwo, nie tylko ze względów sportowych. Sponsorem Giseli Pulido, jej głównej rywalki jest Red Bull, który rozdaje karty w większości sportów ekstremalnych. Winkowska złożyła protest po tym, jak sędziowie nie uznali jej najważniejszej akrobacji, ale Pulido za namową sponsora próbowała wpływać na ich decyzję. Ci jednak zdecydowali się powtórzyć ostatni bieg, wiatr przestał wiać i Karolina obroniła tytuł. Gratulacje, ten tytuł powinien liczyć się podwójnie.

 

karoo

 

Polska reprezentacja przez lata zmagała się z problemem trenera, tymczasem w I lidze pracuje prawdziwy cudotwórca. Wojciech Stawowy, nowy trener Widzewa obiecał utrzymanie, w kolejnym sezonie awans, a za dwa lata walkę o Ligę Mistrzów. Ja tu widzę nowego trenera Arsenalu.

 

karl

Lech Majewski wielkim reżyserem jest.

Wojaczek

 

Od lat powtarzałem, że wielkie polskie kino skończyło się wraz z Kieślowskim. Nieobecne na największych festiwalach, bez wielkich osobowości nie wytrzymuje porównania z latami świetności.

Nieoceniona TVP Kultura w nowym cyklu „Jedna scena” zaprasza największych polskich reżyserów do zdradzania filmowej kuchni. We wczorajszym odcinku Lech Majewski opowiadał min. jak musiał radzić sobie z minimalnym budżetem Wojaczka. Najbardziej zdumiewający był koniec rozmowy, na sugestię Michała Chacińskiego, jakoby echa tego filmu można odnaleźć w Idzie, reżyser wyjawił, że był on bezpośrednią inspiracją dla powstania Control oraz Last Days. Dwaj artyści kina, Corbijn i Van Sant przyznali podczas rozmowy z nim, że skromny polski film był bezpośrednią inspiracją do nakręcenia biografii Joy Division i Kurta Cobaina. Po raz kolejny przyszło mi weryfikować swoje twarde sądy. Jeśli  w sensie komercyjnym rzeczywiście pozostajemy filmową prowincją, to jednak w sensie artystycznym jest zauważane przez koneserów i krytyków. Przebijają się głównie tytuły poruszające temat żydowski (Pianista, W ciemności, Ida), ale choćby Jacek Borcuch miał pokazy dwóch swoich filmów na festiwalu w Sundance. Nawet jeśli dzieje się to w telewizji dla jednego procenta miło jest usłyszeć, że w Hollywood i okolicach polskie kino wciąż ma świetną markę. Niniejszym zwracam honor.

 

karl

 

Stąd do wieczności 48/2014

stad

 

Dziś mini-powieść; najpierw  gorzka pigułka, którą popijemy sokiem z malin (choć znam takich, co nie cofną się przed szklaneczką szkockiej), a na końcu deser, czyli Happy End. A więc zaczynamy: dawno, dawno temu….

Rozdział 1

Gorzka pigułka

W Polsce po staremu, czyli chujnia. Hasło tygodnia czy może raczej dekady: przetarg. PKW ma na nie swój sposób. Dzień przed Bożym Ciałem ogłasza konkurs trwający tydzień, i tak na odpowiedź zostają trzy dni. Wygrywa Nabino, PKW się cieszy. Aż do listopada.  A nowa bomba tyka już w MSW, niespodziewanie znów nazywa się system informatyczny. Ma wejść w życie 1 stycznia, więc nie spiesząc się, przetarg rozstrzygnięto 7 listopada. Ma całą masę błędów (przyjmuje datę… 75 listopada) i wciąż nie przeszedł fazy testów. Najważniejsze, że wszystko zostało w rodzinie, bo przetarg wygrała firma byłych pracowników MSW. Ciekawy przetarg odbył się też w Gdańsku. Prezydent Adamowicz, zwany Budyniem ogłosił konkurs na zarządzanie jedną z miejskich spółek, i sam go wygrał jako jedyny kandydat. Na konto jego stowarzyszenia wpłynęło 700 tys. za dokładnie 2 tygodnie pracy. Dumny ze swojego podopiecznego Donald Tusk od razu pospieszył z gratulacjami, nagrywając laurkę spot wyborczy, w którym pod niebiosa wychwala Budynia. Miło patrzeć, jak mądrze są wydawane publiczne pieniądze.

 

Krakowski ZUS ogłosił przetarg na usługi ochroniarskie. Górny pułap określono na 1,1 mln złotych, tymczasem przy dwuprocentowym zysku firmy i zatrudnieniu pracowników na umowy o pracę, minimalna kwota wynosi ok. 2,9 mln. Jedynym rozwiązaniem pozostaje szara strefa. W Kielcach toczy się postępowanie przeciw sieci Leclerc. Była pracownica domaga się wypłacenia 130 tys. zł z tytułu niewypłaconych nadgodzin. Kierownictwo wielokrotnie stosowało wobec niej mobbing, była zmuszana do pracy przez 3 tygodnie bez dnia przerwy po 12 godzin, ze złamaną ręką, fałszowania ewidencji czasu pracy, w końcu zmuszona przez szefostwo do rozwiązania umowy za pośrednictwem stron. Sieci grozi mandat wysokości tysiąca złotych. Dostaną za swoje. W tym samym świętokrzyskim pocztowcy wyłudzili z funduszu pracowniczego na dofinansowanie fikcyjnych wycieczek po kilka tysięcy na głowę, aż w końcu sprawa się rypła. Błysnęli też kibice Legii. Wybrali się na wycieczkę do Beneluxu, najpierw przed meczem z Lokeren obrzucili policję kamieniami i koszami na śmieci, a na samym meczu odpalili zakazane race i wykrzykiwali rasistowskie hasła. Belgijska policja aresztowała 50 osób, a reszta wybrała się dalej do Den Haag, gdzie na meczu z Ajaxem wykrzykiwali „Milik co? Ty kurwo!” Świetna akcja promocyjna, której nie przebije nawet tysiąc spotów w tv. Przejażdżka motorem po Gdańsku 250 km/h? Proszę bardzo! Postępowanie wobec „Froga na motorze” umorzone, bo jak twierdzi Renata Klonowska, szefowa Prokuratury Gdańsk Śródmieście stworzył zagrożenie życia tylko trzy razy, a powinien minimum dziesięć.  A na koniec o prezentach, w końcu zbliżają się święta. W latach 80., w czasach octu i musztardy na półkach dostawaliśmy z Zachodu paczki z pomocą. W tym roku Dąbrowa Górnicza otrzyma odpady pestycydowe, które wylądują na miejscowym składowisku. Statek wiozący 70 ton odpadów nie dostał pozwolenia na przepłynięcie Kanałem Panamskim, ale Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska nie wyraziła zaniepokojenia. Do Polski trafia 77 mln ton substancji toksycznych rocznie. Niedługo rzeczywiście zostaniemy zieloną wyspą i będziemy świecić w ciemnościach. Jaka oszczędność dla budżetu!

 

Przyszło nam też pożegnać jedną z ikon masowej wyobraźni XX wieku. Z dwóch Klossów został nam jeszcze Kot, ale tak jak prawdziwym Bondem był Sean Connery, tak godzien roli Klossa był tylko Mikulski. Aktor jednej roli, ale lepsze to niż być przez całe życie statystą. W latach 60. na spotkania z wielbicielami wjeżdżał rydwanem, a moi dziadkowie spotkali go w warszawskim sklepie, co było jednym z największych przeżyć w ich życiu.

 

miki

 

Rozdział 2

Sok z malin

Na pocieszenie nie tylko u nas horror, dramat i żużel. Cameron radykalizuje ksenofobiczną politykę; dziś mówi już o deportacji emigrantów z Europy Wschodniej z Wielkiej Brytanii, na co pysznie odpowiada mu czeski minister spraw zagranicznych:

 

raff

 

Minister Schetyna wśród pałacowych intryg nie znalazł na razie czasu, by zareagować. Czy zrobi cokolwiek?  O tym już w następnym odcinku!

Front Narodowy Marine Le Pen bierze pożyczkę w rosyjskim banku, rząd Hollande’a wstrzymuje sprzedaż Mistrali, a w kanale La Manche i na Morzu Północnym Rosjanie urządzają sobie manewry. I od razu z nowiutkich Mistrali giną twarde dyski komputerów oraz sprzęt nadawczy. Przipadek?

Rozdział 3

Happy End

Jest dobrze, ale nie najgorzej jest, jak śpiewał Andrzej Grabowski. Oprócz roztytych Januszy z wąsem Polska ma też inne oblicze. Piękni, młodzi i utalentowani zawsze będą miele miejsce na tych łamach.

Etam Cru, czyli Przemek Blejzyk i Mateusz Gapski zachwycili Rzym. Stworzyli największy w tym mieście mural podziwiany przez koneserów street artu z Wiecznego Miasta.

 

graf

 

Chłopaki mają na koncie już kilka dzieł w Europie i Stanach, ale i za ten serdecznie dziękujemy!

Polacy masowo otwierają firmy w Norwegii. Firma Polish Connection pomagająca w załatwianiu formalności ma już ponad 4 tysiące klientów. Również polskie firmy coraz lepiej radzą sobie na norweskim rynku. Poznański Torpol realizuje kontrakt na rewitalizację torów tramwajowych w najbardziej prestiżowej dzielnicy Oslo wart 100 mln zł. PGNiG za 1 mld zł wykupiła udziały w czterech złożach na norweskim szelfie kontynentalnym.

Project London Production promuje polskie filmy w Wielkiej Brytanii. Kiedy zaczynali, właściciele kin patrzyli na nich podejrzliwie. Dziś sami dzwonią z pytaniami o nowe tytuły. Siedziba ich firmy znajduje się obok takich gigantów jak Warner Bros i Disney, o ich premierach piszą „Times”, „Guardian” i „Independent”. Ile razy można zadawać pytanie, czemu setki tysięcy Polaków zostało zmuszonych do wyjazdu za granicę, tam zrobiło karierę i do końca życie tam będzie płacić podatki? Odpowiedzialni za to spasieni Janusze z wąsem wciąż mają się dobrze.

Kilka tygodni temu Wojciech Mann nie zostawił suche nitki na produkcie o nazwie „Superstarcie” Teraz w paru zdaniach opisał to, co każdy zdrowy na umyśle obserwuje od dawna. Ostatnie słowa rozsądku w polskich mediach.

MANN O POLSKIEJ ROZRYWCE:

Donald Tusk ćwiczy swój angielski, ale ciągle jest na poziomie: gastarbieter. Tymczasem nikomu nieznana biathlonistka wygrała zawody z cyklu IBU Cup i strzela taki wywiad:

Spot olsztyńskiej policji nie jest może najgorszy, podobnie jak ten i ten, jednak kampanie społeczne na zachodzie są dziś na innym poziome. Nic to, ćwiczenie czyni mistrza.

 

 

W ostatnim występie sezonu Robert Kubica zaliczył w końcu sukces. W zawodach Monza Rally Show pokonał całą stawkę, w tym Kena Blocka czy Valentino Rossiego. Kobiety łagodzą obyczaje? 100% racji! Na fotelu pilota po raz pierwszy zasiadła Alessandra Benedetti i od razu doskonały wynik! Z drugiej strony jak Kubica utrzymywał się na torze, cały czas patrząc w prawo?

 

kubica

 

Niedawno pisałem o Adriannie Lipowskiej, zawodniczce londyńskiego Tottenhamu. W tym tygodniu o chłopakach z Premier League. Wigan Athletic pozyskało Adriana Purzyckiego. Pisze o nim Jack Brooke w dużym artykule w The Independent, wspomina również o innych piłkarzach, którzy robią karierę na Wyspach. 16-letni Hubert Adamczyk trenuje w akademii Chelsea,  jego rówieśnik Marcin Brzozowski, jest bramkarzem Queen Park Rangers, Mateusz Hewelt to 18-letni bramkarz Evertonu a 16-letni Konrad Skuza trenuje w Coventry City. Nie gorszej radzimy sobie we Francji, bramki PSG broni urodzona w Lublinie Katarzyna Kiedrzynek. Jej klub awansował właśnie do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, a Kasia zagrała w obu meczach. Jestem tylko ciekaw, jak trener wymawia jej nazwisko…

Co w kulturze? Zapowiedź „Hiszpanki”. Okazuje się,że w Polsce mogą powstawać produkcje na miarę Wesa Andersona czy Terry’ego Gilliama. Hollywódź!

 

 

karl

Zakazane Imperium: Vabank po amerykańsku.

boardwalk_empire_wallpaper_1280x1024_1

 

Porzućcie wszelką nadzieję wy, którzy tu wchodzicie. „Zakazane Imperium” odkrywa przed nami kolejne kręgi piekła, odsłania przerażające dantejskie przedstawienie, z którego nie da się wyjść przed końcem. Dla mnie nie ma wczoraj ani nie ma jutra. Istnieje tylko dziś – mówi Nucky Tompson. A w następnej scenie dodaje – Nie oczekuję wybaczenia. Powtarzając za Hanną Arendt, serial mówi o banalności zła, prawdziwej naturze człowieka. O tym, że pierwotną potrzebą człowieka jest przetrwanie. Czasem nawet kosztem najbliższych. Każdy z nas, w sytuacji ostatecznej, zmuszony do dramatycznych wyborów może przektoczyć cienką cerwona linię, za którą jest się już tylko wykonawcą pierwotnych instynktów. Zabijanie przychodzi z zadziwiającą łatwością. Meyer Lansky został gangsterem, bo jego ojciec nikomu nie potrafił się postawić. Nucky przeciwnie, odreagowywał brutalność ojca. Eddie Kessler realizował swój amerykański sen, Nelson Van Alden okazał się ofiarą purytańskiej obyczajowości, w której nie zdołał wytrwać. Will nieświadomie zabija kolegę, czując za plecami potęgę własnego nazwiska. Jimmy Darmody i Richard Harrow wrócili z wojny zobojętniali na ciepienie, zabijanie przestało wywoływać w nich jakiekolwiek emocje. I tylko Gyp Rosetti, jedyny jasny punkt zupełnie niuedanej trzeciej serii jest wcielonym złem, kimś, dla którego zabiajnie było formą komunikacji z otoczeniem. To serial brutalny i przygnębiający, ale nie pozwalający oderwać wzroku.

 

Dramat gangsterski to jeden z głównych gatunków tzw. Złotej Ery Serialu. Terence Winter, współtwórca wielkiego sukcesu „Rodziny Soprano” powraca nad brzegi złotonośnego strumienia. HBO poprosiła o współpracę samego Martina Scorsese, dla którego tego rodzaju historie to dosknale znane wody. To seriale niemal bliźniacze: znajomi aktorzy, znana już promenada w Atlantic City i wiele powtórzonych motywów (emigrancka rodziny mafijna, klub ze striptizem, duszenie poduszką, konflikt między rodzeństwem, wojna w tle, ukrywana orientacja seksualna, opowiadanie dowcipów, zdumiewająco nieudane zamachy na głównych bahaterów, Paryż jako mityczna kraina szczęśliwości). Cofamy się o kilka dekad, ale nie to sprawia największą różnicę. To nastrój opowieści. The Sopranos przypominał dokument, oglądaliśmy obrazki z życia kilku rodzin w typowych wnętrzach, prozę codzienności rodem z sennych amerykańskich przedmieść. Zakazane Imperium to pełne przepychu widowisko z feerią kostiumów i dekoracji, wielowymiarowe, żywe postaci i zmysłowa atmosfera. Otrzymujemy niezwykle plastyczne obrazy, malarskie kadry niczym płótna artystów z tamtego okresu (o których zresztą rozmawiają Angela i Jimmy) same w sobie stanowią tu atrakcję.

Ambicją twórców wydaje się być stworzenie opowieści idealnej, złożonej się ze wszystkich najważniejszych motywów kultury. Podstawę scenariusza stanowią pradawne legendy, antyczne mity, szekspirowskie dramaty i biblijne przypowieści. Nie próbują ukrywać epickego rozmachu, na co wskazuje już choćby tytuł. Imperium wokół promenady w Atlantic City, tak jak wszystkie przed nim przeżywa swoje lata świetności, by w końcu upaść. Jeśli trudno wskazać główną inspirację dla scenariusza, tak forma wizualna ma swoje wyraźne źródło. Ten serial jest cały zbudowany z Hoppera. Znajdujemy tu wszystkie hopperowskie motywy – samotne budynki, pejzaż miasta na tle błękitnego nieba, ludzie w tanich barach czy styk piaszczystej plaży i morza. Kilka płócien zostało wręcz przeniesionych na ekran niemal jeden do jednego. Przede wszystkim jednak serial wiernie oddaje nastrój, którym przesiąknięte są obrazy Hoppera. Samotność, rezygnacja, przemijanie, nieodwracalne procesy industrializacji. Wizualna forma serialu stanowi wyraźny hołd dla nowojorskiego mistrza.

 

Czemu ten serial jest tak doskonały? Bo jest wysmakowany plastycznie, poruszający i absolutnie prawdziwy. Oprócz głębi, mniej lub bardziej oczywistego  nawiązywania do klasycznych dramatów operuje świetnymi pomysłami dramaturgicznymi. Jak klamry tych samych kadrów otwierających i zamykających 4 i 5 serię, spotkanie z przyszłością w namiocie na promenadzie kontra spotkanie z przeszłością (Tommy Darmody), sny tuż przed smiercią bohaterów pokazujące ich marzenia czy srebrna odznaka szeryfa, która po chwili zamenia się w srebrną monetę pochwyconą przez młodego Nucky’ego. Jest dynamiczny: zaczyna się jak przygodowa opowieść o handlarzach alkoholem w czasach prohibicji, by skończyć jako teatr ludzkiego losu, konsekwencji wyborów, obraz kolejnych pokoleń nieuchronnie stających się kopią nas samych. Jego największa siła to doskonała filmowa robota, jest dopracowany w najdrobniejszych detalach. Każda scena ma dramaturgię, nastrój i zaskakujące zakończenie, nierzadko wbijające w fotel.

Przy okazji „Rodziny Soprano” James Gandolfini ciągnął cały serial na swoich barkach otoczony jednowymiarowymi, płaskimi postaciami. Jedynym partnerem na ekranie okazał się Steve Buscemi, co jednak nie powinno dziwić. Ceniony przez Tarantino, braci Cohen i Jima Jarmusha, również sam zajmujący się reżyserią. W nagrodę otrzymał główną rolę, i po raz pierwszy wszystkie światła skierowane są na niego. Nie jest to, wbrew temu co wypisują na forach całe stada neofitów, jego rola życia, niemniej po raz pierwszy został postacią centralną wielkiej produkcji i poradził sobie (wbrew innym laikom) świetnie. Kiedy w jednej scenie grał bezduszną bestię, by w następnej okazać się troskliwym ojcem i mężem, był nieustannie wiarygodny. Jednocześnie zadbano o rozłożenie akcentów. Chemia między Jimmym i Angelą Darmody jest zupełnie zjawiskowa. Rozumiejący się bez słów, uduchowieni, wyrozumiali, ze swoim własnym wszechświatem wyrastają poza otaczającą ich rzeczywistość. Nie skłaniam się ku tezie, że dzisiejsze seriale przerosły film. Ale sposób, w jaki sportretowano tą parę, mógłby stanowić tej tezy korony argument. Kiedy znikają z ekranu wraz  z końcem drugiej serii, serial na długo popada w przeciętność. Inna fascynująca postać to Nelson/George. W ciągu wszystkich pięciu serii przechodzi największą transformację. Nieustannie hipnotyzuje jego niezwykła twarz (godny następca zmarłego niedawno Richarda Kiela), kontrastująca ze zdumiewającą biernością. Jego losy stanowią jeden z najciekawszych wątków serialu. To współczesny Odys, który zmienia nazwisko, partnerki i miejsca pracy, ale przede wszystkim jest zmuszony do nieustannej tułaczki. Los wciąż każe go za chwilę słabości, której się dopuścił. Nie pozwala też o sobie zapomnieć Richard Harrow. Jego wizerunek należy do najbardziej charakterystycznych w historii filmu. Dobitnie symbolizuje dwoistość człowieka, jeden z tematów serialu. Last but not least – Mieczysław Kuzik/Micky Doyle. Obślizgły typ, nie traktujący życia zbyt serio. Niemal każdą kwestię kwituje stłumionym rechotem. Niezapomniany.

Serial możemy odbierać na wielu płaszczyznach. Jako sentymentalną podróż do minionej epoki, epicki dramat kostiumowy, historię wojny gangów, nawet sagę rodzinną. Skoro to jednak opowieść sięgająca do korzeni greckiego dramatu, powiniśmy oczekiwać głębszych refleksji na temat kondycji człowieka. Choćby taką, że nawet władca absolutny nie decyduje o własnym życiu. Że często zmieniamy decyzje pod wpływem innych. Ale przede wszystkim jesteśmy wykonawcami poleceń własnych instynktów, sił silniejszych niz nasza wola. Tematami są także dziedziczenie i tożsamość. Jeśli naszym najbardziej pierwotnym instynktem jest przeżycie, następnym w kolejności jest przedłużenie gatunku. Dramatem obu protagonistów z początku serialu, Nucky’ego i Nelsona Van Aldena jest niemożność posiadania potomka. Nucky wręcza Willowi książkę, którą otrzymał od matki, bo w nim, anie w swoim bracie dostrzega spadkobiercę potęgi swojej rodziny. Miłość do własnych dzieci sprawia, że w ich obronie bohaterowie są w stanie zrobić absolutnie wszystko. Kim są? To emigranci z Irlandi, Włoch, Polski, Niemiec czy Rosji. Rozpoczęli w Ameryce nowe życie, ale nie pozbyli się bagażu genów swoich ojców. To, skąd pochodzimy, doświadczenia z najmłodszych lat  mają kluczowe znaczenie dla naszych losów. Gilian Darmody, zgwałcona w wieku 13 lat i skazana na łaskę Komandora już zawsze będzie zachowywać się jak dziwka, tylko to potrafi. Jej syn, Jimmy, zrodzony w ten sposób przez całe życie będzie z tego powodu doznawał upokorzeń. Córka Maitland jest uzależniona od mordercy swojej matki. Tożsamość, czy raczej jej ukrywanie, mozolnie budowane i utrwalane alter ego, które służy do kontaktu z otoczeniem  to uniwersalny problem współczesnych seriali. Ale to przede wszystkim temat jak najbardziej aktualny w dobie rozmów kwalifikacyjnych, masowych występów w mediach. Nawet w kontaktach z najbliższym otoczeniem coraz rzadziej stać nas na pokazanie swojej prawdziwej twarzy.  

Winter przywołuje kluczowe motywy ze swojego najsłynniejszego dzieła, a Scorsese cytuje kino noir. Wikła bohaterów w moralnie naganne uczynki, pokazuje nieuchronność kary, a przede wszystkim pokazuje pułapkę konsumpcji, stawianie pieniądza w centrum myślenia o świecie. Margaret próbuje kupić przychylność Boga pieniędzmi, kiedy jej córka zapada na polio. Angela Darmody ginie, kiedy Jimmy ugania się nocami za pieniędzmi ze sprzedaży bimbru. Zachłanność, pomnażanie fortuny w nieskończoność, ignorowanie kolejnych sygnałów ostrzegawczych prowadzi do dramatycznych rozwiązań. Choć toczy się niemal sto lat temu, Winter kieruje zarzuty bezpośrednio w stronę współczesnych korporacji, które często używają psychologicznych sztuczek, aby złamać opory zdesperowanych pracowników. Dostaje się też bankom próbującym zarabiać na nie do końca legalnych działaniach spekulacyjnych.

Jednocześnie oglądamy fascynujący portret formowania się współczesnego kształtu Ameryki, a co za tym idzie, świata. Powracamy do okresu opisanego w drugiej częsci „Ojca Chrzestnego” czy „Dawno temu w Ameryce”. Serial stanowi jednak o wiele bardziej pojemną formułę, dlatego udało się tu zmieścić o więcej wątków. Emancypacja kobiet, wyzwalanie się kolorowych mniejszości, związki zawodowe, zdobywanie włądzy w lokalach wyborczych. To był czas, gdy zastygała lawa, formował się ustrój  obowiązujący do dziś.

Zakazane Imperium jest wyjątkowe z jeszcze jednego powodu. To muzyka, która nie przestaje wybrzmiewać z głośników. Stanowi nie tylko tło, jest równoprawnym tematem serialu. Nie tylko bigbandy i wokalistki, także wiele pierwszo- i drugoplanowych postaci popisuje się swoimi talentami. Słyszymy najwspanialsze ragtime’y, jazz i blues z epoki. Dla tych, którzy uwielbiają taką czarną muzykę, ten serial to prawdziwa uczta.

To jeden z najbardziej „polskich” seriali z zachodu. Są tu Mieczysław Kuzik i Jake Guzik, agent Sawicki czy niejaki Wojciechowski. Warsaw to bar, w którym rozpoczyna się czwarta seria, jednocześnie tytuł piosenki pojawiającej się w kolejnym odcinku. Wsród twórców znajdziemy min. Steve’a Kornackiego i Jeremiego Podeswę a także całą rzeszę aktorów o swojsko brzmiących nazwiskach. Przy okazji polskich wątków, nie można nie wspomnieć o „Vabanku”. Debiut Juliusza Machulskiego, rozgrywający się w tej samej epoce mógł poszczycić się podobnym pietyzmem w odtworzeniu realiów epoki, także poziomem dramatyzmu. Polskie kino nie ma się czego wstydzić.

Tak na marginesie, chciałbym umieścić tu jedną refleksję. Oglądając seriale takie jak ten, widać różnicę kulturową, jaka dzieli nas od zachodu. Kiedy my podczas spotkań rodzinnych skupiamy się na jedzeniu, głownie piciu, za rozrywkę uznając włączony telewizor, na zachodzie podczas rodzinnych spotkań ludzie często śpiewają, grają na instrumentach i rozmawiają na tematy ine niż tylko praca i polityka. Również same seriale używają języka kultury, i bez znajomości całej masy książek, filmów czy muzyki klasycznej, wśród których poruszają się bohaterowie nie jesteśmy w stanie ich do końca zrozumieć.

Przy wszystkich swoich zaletach serial ma też kilka wad. Zupełnie nieprawdopodobne są kolejne zamachy na szefów mafii, wykonywane przez zawodowców i jeden za drugim po amatorsku pieprzone. Podobnie jak moment, kiedy Nucky nie ma pojęcia, że w jego opuszczonym domu znajduje się jego bratanek. Przede wszystkim jednak obraz żydowskich i czarnoskórych społeczności. Czarni są tam przedstawiani jako ciężko pracujący za psie pieniądze grzeczni chłopcy, żydzi zaś są specjalistami od rozwiązywania problemów. Polityczna poprawność znów wzięła górę, przegrała prawda czasu i prawda ekranu. Czasem używa zbyt łopatologicznej symboliki (krew bryzgająca na bluzkę Margaret jako symbol zła czynionego przez Nucky’ego). Główny problem tkwi gdzie indziej. Twórcy dopuścili się dokładnie tego samego grzechu co ich główni bohaterowie: nieumiarkowania. Winter chce powiedzieć za dużo, w jednej opowieści upchnąć wszelkie ludzkie dramaty, wykorzystać każdy znany motyw dramaturgiczny. Ale po dwóch pierwszych seriach wpada w samopowtarzalność. Spirala przemocy, postaci jak piranie podgryzające się nawzajem, eskalacja brutalnych metod eleiminacji wrogów. Epickość, która przerodziła sie w gigantomanię. Nie zmienia to jednak faktu, że powstało dzieło udane, zasługujące na spore brawa. Serial ciągle jeszcze nie wygrywa z kinem, ale takie produkcje jak „Zakazane Imperium” sprawiają, że zbliża się on do doskonałości.

 

karl

Robin, Lauren

lau

 

W ciągu kilku dni kino amerykańskie straciło dwie spośród swoich największych gwiazd. Najpierw Robin Williams przegrał walkę z samym sobą, a chwilę później po 89 latach szczęśliwego życia odeszła Lauren Bacall. Hollywood bez tej pary będzie zarabiał kolejne miliardy, ale dla prawdziwych koneserów kina znalezienie ich następców wydaje się prawie niemożliwe.

 

On posiadał rodzaj charyzmy niezbędny przy występach przed kamerą, magnetyzm, który przykuwał wzrok widzów. Ale nie to było jego największym talentem. To umiejętność parodii, naśladowania, mimikry. Podobnie jak allenowski Zelig nie tyle genialnie naśladował jakąś postać, co się nią stawał. Był w stanie wcielić się w dowolną postać i wywołać salwy śmiechu. Wspomnieniom jego osoby media poświęciły ostatnio tyle miejsca, że skupimy się na pominiętej nieco Lauren.

 

Naprawdę nazywała się Betty Joan Perske i w jej biografii możemy doszukać się polskich korzeni. Była spokrewniona z prezydentem Izraela Szimonem Peresem, również urodzonym w Polsce. Całe życie spędziła w Nowym Jorku, z czego większość w Dakocie, słynnej nowojorskiej kamienicy, gdzie mieszkał również John Lennon, a którą Roman Polański sportretował w „Dziecku Rosemary”.

Jej kariera aktorska rozpoczęła się przez przypadek, chociaż uczęszczała wcześniej do szkoły aktorskiej razem z Kirkiem Douglasem. Zarabiała na życie jako modelka, kiedy w roku 1943 jej zdjęcie na okładce Harper’s Bazaar przykuło uwagę żony Howarda Hawksa, Slim. Poleciła ją mężowi, ale ten nie był zachwycony. Nie podobał się mu jej wysoki głos i kazał jej popracować nad gardłowym pomrukiem. Uczył jej bezczelności w stosunku do mężczyzn. Kiedy jej impertynencja nie zmalała nawet przed Clarkiem Gable, Hawkes zapytał swoich scenarzystów: „czy możemy stworzyć rolę dziewczyny tak bezczelnej, jak bezczelny jest Humphrey Bogart, która obraża wszystkich dookoła, w dodatku robi to z uśmiechem na ustach, a wszystkim się to podoba?”  Kiedy scenarzyści skończyli swoją pracę stwierdził: „A teraz chciałbym w tej roli sprawdzić Bacall”. Po wszystkim skiwtował całą sprawę: „Cóż, chyba pasowała od samego początku!” Ona w swojej biografii pisała: „Hawkes wybrał mnie z powodu moich grubych rzęs i krzywych zębów”. O swoim słynnym spojrzeniu, „The Look”, opowiadała tak: „”Trzęsłam się z nerwów tak bardzo, że jedynym sposobem na unieruchomienie głowy było pochylenie jej, aż broda dosłownie dotykała klatki piersiowej i wtedy spoglądałam na Bogiego”. Hawkes, któremu Bacall zawdzięcza karierę potrzebował na ekranie silnej kobiety, aby mogła zmagać się z mężczyzną, jednak w inny sposób niż inni mężczyźni. To jednak okazało się największą przeszkodą dla jej kariery.

 

Bacall, stworzona do grania silnych postaci – prezydentów, szefów firm czy redaktorów naczelnych nie mogła liczyć na podobne role. Paradoks kina polega na tym, że w czasach rozbuchanego feminizmu i parytetów, w kinie możemy dziś zobaczyć mniej ról silnych kobiet niż w latach 40-tych. Bacall mając 30 lat osiągnęła szczyt swojej kariery. Kiedy po dwunastu latach małżeństwa zmarł Bogart, związała się z Jasonem Robardsem, laureatem dwóch Oskarów. Nie wystąpiła już jednak w żadnej istotnej roli, kilka lat temu zagrała epizod w Rodzinie Soprano.

 

Była ikoną kina lat 40. i 50. równie irytującą co pociągającą na ekranie, jedną z nielicznych kobiet w kinie, które potrafiły rywalizować z silnymi mężczyznami. Choć stała się ofiarą swojego wizerunku, stworzyła postać, która dziś uchodzi za wzór do naśladowania dla kolejnych pokoleń aktorek. Dla wszystkich tych, którzy kochają kino, Lauren Bacall będzie żyć wiecznie.

 

karl

Kebab i Horoskop, czyli jak to ugryźć?

Polska kinematografia wydała z siebie nowe dzieło. Kebab i Horoskop, z Topą i Żurawskim w rolach głównych. Po obejrzeniu zajawki nie mogę się zdecydować: regres czy progres? Nowatorski portret współczesnej Polski czy kolejny Niewypał? Co sądzicie?

 

 

Kobra atakuje latem.

teatr_sensacji_kobra

 

Upały za oknem i lipiec w kalendarzu oznacza jedno – nasz tryb życia ulegnie gwałtownym zmianom. Nikt już nie może myśleć o pracy, rozpoczynają się kanikuły. Jedni będą nad morzem jeść mrożoną rybę, słuchać muzycznej łupanki z tysiąca głośników i oddawać się romantycznym spacerom w deszczu. Inni wręcz przeciwnie – podziwiać tysiące koszmarnych reklam i stać w godzinnych kolejkach na Giewont. Ci, którzy znają się na rzeczy zostają w domu z zapasem zimnego piwa w lodówce – w TVP Kultura ruszają powtórki Teatru Sensacji „Kobra”.

Czytaj dalej

Breaking Bad – plaga XXI wieku.

#BB1

 

Od kiedy Heisenberg z Pinkmanem spotkali się na drodze do piekła, popkultura pokochała ich miłością pierwszą i wieczną. To jeden z najlepszych duetów ever, Thelma i Louise czy Tom i Jerry czują ich gorący oddech na plecach. Dziś co drugi kpiarski kawałek w internecie składa hołd tym dwóm skromnym bohaterom. Prawdziwa epidemia. Nieważne czy to US and A czy nasza rodzima Polska, dżuma rozprzestrzenia się w zastraszającym tempie. Twórcy serialu bardzo w tym pomogli – wybrali zestaw zwykłych, a jednocześnie niesamowicie charakterystycznych rekwizytów, dziś wręcz już ikonicznych. Pork pie hat, goatee, żółte kombinezony i tablica Mendelejewa. Nie da się pomylić z niczym innym na świecie. To tylko cztery z tysiąca, bądźcie więc czujni. Science, bitch!

Czytaj dalej

Ida w Nowym Jorku.

idapawelpawlikowski

 

Polskie kino przeżywa spektakularny regres, jeśli przypomnimy sobie filmy Munka, Hasa, Skolimowskiego czy Kieślowskiego, nie ma nawet o czym mówić. Nie licząc „Pianisty”, polski film w selekcji festiwalu w Cannes znalazł się ostatnio dwadzieścia lat temu. Jeszcze do niedawna mówiąc o polskich akcentach w kinie światowym mogliśmy liczyć co najwyżej na filmy takie jak Imigrantka z Marion Cotillard w roli Ewy Cybulskiej. Nie znaczy to jednak, że na horyzoncie nie pojawiają się przebłyski lepszego jutra. Słynny magazyn New Yorker opublikował właśnie entuzjastyczną recenzję Idy” Pawła Pawlikowskiego.

 

- Nie przypominam sobie filmu, który tak sugestywnie korzysta z ciszy, tak wspaniale buduje portret. Od samego początku poczułem respekt przed podniosłą surowością tego filmu – pisze David Denby. – Agata Kulesza, aktorka z ogromnym doświadczeniem zarówno w polskim teatrze jak i kinie, ma w tym filmie krótkie czarne włosy, ciemne oczy i spojrzenie, które mogłoby przecinać karoserię samochodu. Kiedy na ekranie ujawnia swojej partnerce fragmenty ze swojego życia korzystając z gestu, z pauzy, robi to jak nikt inny od czasu Grety Garbo, która mówiła w ten sposób więcej niż słowem.

W komentarzach pod artykułem użytkownicy poprawiają błędy autora na temat polskiej historii i polskiego filmu. Kolejna, choć niewielka lekcja polskości. Dziękujemy ci, New Yorker.

 

karl